Antykoncepcja w 48 godzin

W środowisku lekarzy wiadomość rozeszła się pocztą pantoflową. Podobno “ktoś z rządu” zwrócił się do Instytutu Leków o pilną ekspertyzę na temat szkodliwości hormonalnych środków antykoncepcyjnych. Słowo “pilna” oznaczało, że jej autorzy mają na wykonanie zadania 48 godzin. Celem badania powinno być stwierdzenie, czy trzy środki, które jeszcze znajdują się na liście leków refundowanych, nie są rakotwórcze.
Do zlecenia nie przyznaje się resort zdrowia ani pełnomocnik ds. rodziny. Za to w Instytucie Leków otrzymuję potwierdzenie.
– Taka ekspertyza została wykonana pod nadzorem dyrektora Instytutu Leków, prof. Aleksandra Mazurka – mówi Edward Kolbus, rzecznik prasowy Instytutu. Nic więcej nie może powiedzieć – ani na czyje zlecenie ją wykonywano, ani tym bardziej, jaki był jej wynik.
– Jeśli taką ekspertyzę zlecono, to jestem tym zaskoczony – mówi dr Zbigniew Kałużny, dyr. medyczny firmy Schering, której tabletki są na krótkiej liście antykoncepcji refundowanej. Wyjaśnia, że przed rejestracją ich tabletki, tak jak każdy lek, zostały szczegółowo przebadane, również pod kątem rakotwórczości. Teraz są także sprawdzane wyrywkowo, tak by Instytut Leków miał pewność, że producent niczego nie zmienił w ich składzie. Poza tym w raporcie o działaniach niepożądanych w ogóle nie wymieniono nowotworów.
Rak? Dr Kałużny przytacza przykład raka wątroby, ale przypadki są znane z literatury zachodniej, nie z polskiej. – Co do raka jajników, piersi i macicy wiarygodne badania można przeprowadzić dopiero po dziesięciu latach – podkreśla dr Kałużny. – I nawet jeśli zachorowań jest trochę więcej u kobiet stosujących hormony, to także dlatego, że są one pod opieką lekarza, po prostu u nich wcześniej i częściej wykrywa się nowotwór.
– Po co ta ekspertyza? – pyta przedstawiciel Scheringa.
Feministki nie mają wątpliwości. – W sprawozdaniu rządu dotyczącym realizacji tzw. ustawy antyaborcyjnej w zeszłym roku napisano tak po prostu, że tabletki hormonalne są rakotwórcze – przypomina Wanda Nowicka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. – Być może ktoś chce mieć podkładkę, że tak jest i zdjąć je z listy leków refundowanych. Wtedy nowoczesna i skuteczna antykoncepcja z przyczyn finansowych będzie niedostępna dla wielu kobiet.
W tzw. ustawie antyaborcyjnej zagwarantowano refundację hormonalnej antykoncepcji. Na liście znalazło się osiem preparatów, dwa lata temu skreślono pięć. Podobno podstawą wspomnianej ekspertyzy miałaby być lista substancji rakotwórczych sporządzona w 1996 r. Ale odnosi się ona tylko do środowiska pracy. Jak więc można ją zastosować do leku? No i dlaczego wykonanie ekspertyzy nadzorował sam dyrektor Instytutu, choć ma do tego wielu kompetentnych specjalistów? Pytania pozostają bez odpowiedzi, gdyż Instytut Leków, poza lakonicznym potwierdzeniem istnienia ekspertyzy, niczego więcej nie chce wyjaśnić.
– Ciekawe, czy chodzi o względy zdrowotne, czy o politykę? – zastanawia się dr Zbigniew Izdebski, autor raportów o seksualności Polaków. Wątpliwości nie ma Wanda Nowicka. Podejrzewa, że chce się ograniczyć i tak niewielką sprzedaż środków antykoncepcyjnych.
– Przecież jest tyle wieloletnich, zachodnich badań, które wykluczają rakotwórczość hormonów – przypomina seksuolog, prof. Zbigniew Lew-Starowicz. – Prawdopodobnie chodzi o to, żeby zrobić hałas i przestraszyć kobiety.
– Biedne wy jesteście – dodaje profesor.

Wydanie: 41/2000

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy