Apostaci wychodzą z ukrycia

Apostaci wychodzą z ukrycia

Internetowe wyspy niewierzących

Kiedy w grudniu 2007 r. teolog, ks. prof. Tomasz Węcławski ogłosił, że dokonał aktu apostazji (odstąpienia od przynależności do Kościoła katolickiego, albo – według bardziej znanej definicji – całkowitego wyrzeczenia się wiary chrześcijańskiej), o tej procedurze zrobiło się w Polsce nieco głośniej. Nieco, ponieważ zanim znany kapłan zdecydował się na ten bezprecedensowy w polskim duchowieństwie krok, apostazja przebijała się już do świadomości społecznej. W listopadzie 2006 r. opisałem na tych łamach działalność apostatów skupionych wokół internetowego portalu Apostazja.info, który w ciągu niespełna dwóch lat rozrósł się: poszerzył bazę informacyjną, zyskał stałych forumowiczów, aktywnie wspiera ateistów i agnostyków chcących odejść z Kościoła.
Powołanie do życia tego portalu zbiegło się w czasie z głośną wówczas sprawą Zbigniewa Kaczmarka, taksówkarza z Olecka, któremu tamtejszy proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, ksiądz infułat Edmund Łagod, odmówił przyjęcia dokumentu stwierdzającego

trwałe odejście od Kościoła.

Kaczmarek swoją wolę tłumaczył tym, że jest ateistą, jako dziecko przyjął chrzest nieświadomie i nie chce zawyżać kościelnych statystyk; że jego przynależność do Kościoła jest fasadową fikcją; że od blisko 40 lat nie bierze udziału w nabożeństwach i innych praktykach religijnych etc. Ten przypadek ujawnił kwestię niechęci Kościoła do przyjmowania aktów apostazji, z czym wciąż borykają się także inni chętni do porzucenia katolicyzmu, aczkolwiek trzeba zarazem zauważyć, że ten opór powoli mięknie.
Na portalu Ateista.pl – kolejnym internetowym forum wymiany informacji m.in. o apostazji – swego czasu pojawiło się sporo świadectw potwierdzających kłopoty apostatów. „(…) Poszedłem na swoją eksparafię i poprosiłem o wykreślenie. Spotkałem się z gwałtowną odmową, pani w biurze parafialnym zgodziła się zaznaczyć ołówkiem (jedynie!) moje nowe wyznanie w kartotece parafialnej. Tylko tyle!”, informował Douro. „Niestety, chyba nie da się wypisać… Poszedłem do kościoła, w którym miałem chrzest, i rozmawiałem z proboszczem na temat wypisania się z Kościoła. Coś tam poskrobał na kartce papieru i powiedział, że załatwione. Wątpię jednak, czy wykreślił mnie z oficjalnych statystyk”, pisał zaś Rado. Potwierdził to ks. Adam Boniecki, naczelny „Tygodnika Powszechnego”, który stwierdził: – Dlaczego proboszcz miałby pomagać wiernemu w opuszczeniu Kościoła? To nie jest jego rola.
Internetowe portale – obok wspomnianych także m.in. Racjonalista.pl czy Apostazja.pl – zajmują się nie tylko informowaniem o doniesieniach medialnych na temat apostazji, ale także konkretnie radzą, jak to zrobić. Na przykład na tym ostatnim z wymienionych znajdziemy zakładkę „Jak się wypisać?”. Procedura wydaje się prosta: wystarczy w trzech egzemplarzach wydrukować opublikowany wzór wypisu, wypełnić, jeden oddać osobiście bądź wysłać listem poleconym

do swojej parafii

z prośbą o potwierdzenie, drugi do Kurii Biskupiej, a trzeci zatrzymać dla siebie i… czekać na odpowiedź. Inną metodą jest wizyta u proboszcza z deklaracją dwóch świadków, którzy potwierdzą fakt apostazji. Uwagę przykuwa ostrzeżenie: „UWAGA! Często po wysłaniu listem poleconym aktu apostazji nie otrzymuje się żadnej odpowiedzi (lub otrzymuje się odpowiedzi wymijające). W takim wypadku polecamy osobistą wizytę w parafii, gdzie było się ochrzczonym, z aktem apostazji – przy osobistej wizycie problemu z jej sformalizowaniem nie ma”.
Po opublikowaniu tekstu w „Przeglądzie” sprawa apostazji zainteresowała inne media. Temat podchwyciły m.in. „Gazeta Wyborcza”, „Przekrój”, „Polityka” i „Tygodnik Powszechny”. Największy problem ma jednak sam polski Kościół, któremu trudno pogodzić się nie tylko z europejskim trendem laicyzacji społeczeństwa, ale przede wszystkim z tym, że owa laicyzacja zaczęła wychodzić z undergroundu, przebiła się do opinii publicznej i coraz częściej chce mieć formalne podstawy. Jak pisał w „Gościu Niedzielnym” ks. Artur Stopka: „Chociaż wydawało się, że w tej kwestii (apostazji – przyp. autora) trudno Kościół po dwóch tysiącach lat zaskoczyć, okazało się, że jednak można. Najwyżsi dostojnicy kościelni przyznają, że tzw. apostazja na życzenie to zjawisko nowe”.
Nowe i rosnące w siłę, a jeśli nawet nie w siłę, to wychodzące z ukrycia, co najwyraźniej widać dziś właśnie w internecie. Wspomniany już portal Racjonalista.pl zorganizował niedawno

akcję „Ateo coming out”,

która odbywa się pod patronatem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, propagującego m.in. rozwijanie postaw tolerancyjnych, rozdział Kościołów i związków wyznaniowych od państwa, a także rozwijanie i krzewienie światopoglądu opartego na wiedzy naukowej, rozumie, doświadczeniu oraz etyce świeckiej i humanistycznej. Na stronie internetowej http://psr.racjonalista.pl można znaleźć – obok informacji o stowarzyszeniu, ateistyczno-agnostycznych tekstów oraz oczywiście odnośników do stron poświęconych apostazji – Internetową Listę Ateistów i Agnostyków opatrzoną mottem z „Boga urojonego” Richarda Dawkinsa: „Być ateistą to żaden wstyd. Wprost przeciwnie: wyprostowana postawa, która pozwala spoglądać dalej, powinna być powodem do dumy – bo ateizm prawie zawsze świadczy o zdrowej niezależności umysłu (…)”.
Do listy może dopisać się każdy, kto chce publicznie zamanifestować swoje przekonania. Znaleźć można na niej przedstawicieli niemal wszystkich zawodów i warstw społecznych. Do tej pory na listę wpisało się prawie 11 tys. osób. Liczba ta z dnia na dzień rośnie.

Wydanie: 10/2008

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy