Archeologia i łowcy sensacji

Archeologia i łowcy sensacji

Spór o rzekomy grób Jezusa nieoczekiwanie zaczął się na nowo

To powrót archeopornografii – oburza się chrześcijańska prasa w USA. Nieoczekiwanie wznowiona została dyskusja na temat rzekomego grobu Jezusa i jego rodziny w Jerozolimie. Zdaniem amerykańskiego magazynu “Time”, wielu naukowców nie wyklucza obecnie, że grób może być prawdziwy.
W odpowiedzi specjaliści, którzy uczestniczyli w odkryciu lub w badaniach grobu, wydali oświadczenie na stronie internetowej Duke University: sprawa domniemanego grobowca Chrystusa jest dla ekspertów zamknięta. Większość naukowców, w tym wszyscy archeolodzy i epigraficy (specjaliści od inskrypcji), odrzuca identyfikację grobu z Talpiot (południowe przedmieście Jerozolimy) z miejscem wiecznego spoczynku założyciela religii chrześcijańskiej i jego rodu. W swym proteście badacze wyrazili ubolewanie, że goniące za sensacją media zniekształciły wyniki poważnej konferencji naukowej.
O sporze wokół rzekomego grobu Nazarejczyka głośno było prawie rok temu. W marcu 2007 r. pisaliśmy o tym także w “Przeglądzie”. Oto telewizja Discovery Channel wyemitowała w Stanach Zjednoczonych film “The Lost Tomb of Jesus”, który wyprodukował wybitny reżyser James Cameron, twórca słynnego “Titanica”. Współtwórcą filmu jest dziennikarz dochodzeniowy pasjonujący się archeologią biblijną, Simcha Jacobovici.
Rzekomy grób Jezusa odnaleziony został już w 1980 r. podczas kopania rowów pod fundamenty apartamentowca w Talpiot. W komorze skalnej znajdowało się dziesięć ossuariów, urn, czy też raczej skrzynek na kości, sporządzonych z jasnego wapienia. Sześć opatrzonych jest inskrypcjami. Grota już w starożytności była nawiedzana przez rabusiów.
Badania wykazały, że w grobowcu złożono szczątki 35 osób, należących do dwóch lub trzech różnych pokoleń. Tak naprawdę nie wiadomo,

co stało się z kośćmi.

Według jednej z wersji, zaginęły gdzieś w labiryntach izraelskiej biurokracji, według drugiej – ultraortodoksyjni Żydzi sprzeciwili się przeprowadzeniu badań i kości zostały pochowane na cmentarzu. Wcześniej jednak ze szczątków ludzkich pobrano materiał genetyczny. W Talpiot odkryto podczas robót budowlanych wiele ossuariów, toteż dziesięć urn po prostu odstawiono do magazynu. W bałaganie zniknęły diagramy, na których odkrywcy zaznaczyli dokładne ustawienie ossuariów w komorze grobowej. Być może znając położenie urn, łatwiej byłoby ustalić stopień pokrewieństwa łączący zmarłych.
Dopiero w 1996 r. telewizja BBC nakręciła film dokumentalny, w którym zwrócono uwagę, że imiona zmarłych z grobu w Talpiot to niemal skład rodziny Jezusa z Nazaretu. Ossuaria opatrzone były napisami: Jeszua bar Josef (Jezus syn Józefa), Maria (po hebrajsku), Mattia (po hebrajsku Mateusz), Jose (zdrobnienie od imienia Józef), Mariamene e Mara oraz Juda syn Jezusa.
Nikt jednak nie przejął się tym wnioskiem – w końcu imiona takie jak Jezus, Maria czy Józef były w Palestynie nadawane bardzo wielu dzieciom. Dopiero Cameron i Jacobovici zwietrzyli sensację, a także szansę na rozgłos i konkretne zyski.
Doszli oni do wniosku, że Mariamene e Mara znaczy “Mariamene znana jako Mistrzyni” – przy czym Mariamene, imię bardzo rzadkie, należy identyfikować z Marią z Magdali, z której, jak zaświadcza Ewangelia według świętego Łukasza, Jezus wypędził złe duchy. Twórcy filmu doszli do wniosku, że Chrystus nie został ukrzyżowany i nie zmartwychwstał, lecz został mężem Marii Magdaleny, z którą miał syna imieniem Juda. Opowieści o Marii z Magdali, rzekomej żonie Nazarejczyka, pojawiają się systematycznie w będących kpiną ze zdrowego rozsądku powieściach w rodzaju “Kod Leonarda da Vinci”, historiach o spiskach Watykanu i wiecznie żywym zakonie templariuszy, strzegącym świętego Graala. Badania genetyczne wykazały jakoby, że Joszua (Jezus) i Mariamene z grobowca nie byli ze sobą spokrewnieni. A więc, jak ogłosili Cameron i Jacobovici, z pewnością byli mężem i żoną.
Cameron być może spodziewał się

zatopić chrześcijaństwo,

ale posłał na dno tylko swą dobrą sławę. Tezy filmu zostały powszechnie uznane za absurdalne – czyż uboga rodzina Jezusa mogła sobie pozwolić na kosztowny grobowiec skalny w Jerozolimie? Z pewnością krewni Syna Marii chowani byli w ojczystym Nazarecie. Nie ma zresztą pewności co do odczytania inskrypcji na ossuariach. Brytyjski telewizyjny Channel 4 zrezygnował z emisji filmu i wydawało się, że sprawa została zamknięta.
Niespodziewanie jednak James Charles- worth, wybitny znawca Nowego Testamentu, profesor wykładający w Seminarium Teologicznym w Princeton, zorganizował w Jerozolimie spotkanie naukowców pod wielce uczoną nazwą “Trzecie sympozjum Seminarium Teologicznego w Princeton poświęcone żydowskim poglądom na życie po śmierci i obrządkom pogrzebowym w judaizmie epoki Drugiej Świątyni: w kontekście oceny grobu z Talpiot”. W konferencji, która odbyła się w dniach 13-16 stycznia, wzięło udział ponad 50 archeologów, epigrafików, statystyków, znawców języków starożytnych i ceramiki oraz naukowców innych specjalności. Dyskusje były gorące. Jak wynika z relacji tygodnika “Time”, niektórzy badacze zaczęli ostrożnie skłaniać się do tezy, iż w grocie w Talpiot rzeczywiście pochowany został Jezus Nazarejczyk wraz z rodziną. Na zebranych zrobiło jakoby wrażenie emocjonalne wystąpienie Ruth Gat, wdowy po Josefie Gacie, inspektorze Izraelskiego Urzędu Starożytności, jednym z odkrywców grobu. Pani Gat stwierdziła, że jej mąż, który przeżył Holokaust, trzymał odkrycie grobu Jezusa z Nazaretu w tajemnicy w obawie, że spowoduje ono nową falę antysemityzmu: “Jako chłopiec mój mąż wędrował wokół legowiska lwa w okupowanej Polsce. Pamięć tych dni nigdy go nie opuściła. Dlatego zachowywał się powściągliwie jako archeolog i był ostrożny”, powiedziała pani Gat (cyt. za izraelskim dziennikiem “Haarec”).
Prof. Charlesworth, zresztą pastor Kościoła metodystów, oświadczył, że ma wątpliwości, także dlatego, że na urnie Jezusa, którego uczniowie uważali za Syna Bożego i Mesjasza, Jamesa nie ma żadnych ozdób, a inskrypcja jest prosta, wygląda jak graffiti. Niemniej jednak nie może wykluczyć, iż w pieczarze pochowano członków rodziny Nazarejczyka. Zdaniem Charleswortha, nawet gdyby tak było, będące silną religią chrześcijaństwo nie poniesie szkody, Jezus bowiem mógł przecież zmartwychwstać tylko duchowo, a nie cieleśnie. Zadowolony dziennikarz Jacobovici stwierdził, że czuje się usprawiedliwiony, gdyż wcześniej naukowcy twierdzili: “To nie jest grób Jezusa”, a teraz mówią: “To jednak może być to”.
Przeciw powyższym relacjom z konferencji, jako niemającym nic wspólnego z prawdą, wystąpili naukowcy na stronie internetowej Duke University. Podkreślili oni, że znakomita większość uczestników sympozjum, w tym wszyscy archeolodzy i epigraficy, uznała identyfikację grobu z Talpiot jako grobu rodziny Jezusa za wykluczoną lub wysoce nieprawdopodobną. Wśród sygnatariuszy protestu znaleźli się Shimon Gibson z Uniwersytetu Północnej Karoliny w Charlotte oraz prof. Eric Meyers, jeden z uczestników pięcioosobowego panelu, którego dyskusja zakończyła konferencję. Eksperci ci zwrócili uwagę, że uczniowie Nazarejczyka nigdy nie nazywali go “Jezusem, synem Józefa”. Jakub, brat Jezusa (syn Józefa z pierwszego małżeństwa?) został pochowany w pobliżu Wzgórza Świątynnego w Jerozolimie, a nie w domniemanym “rodzinnym grobie”.
Co najważniejsze – inskrypcja

Mariamene e Mara

wcale nie oznacza Mariamene Mistrzyni ani Nauczycielka, lecz została błędnie odczytana. Udowodnił to w ubiegłym roku w szczegółowym artykule Stephen Pfann, paleograf z Uniwersytetu Ziemi Świętej w Jerozolimie. Jego zdaniem, w ossuarium najpierw złożono kości kobiety imieniem Mariame, czyli Maria – imię to zostało zapisane zwykłym pismem greckim. Później inny skryba napisał pochyłym pismem greckim kai Mara, czyli “i Mara”. Mara to inna forma imienia Marta – do urny złożono później kości innej zmarłej kobiety imieniem Marta. Napis należy zatem odczytać “Maria i Marta”, a nie Mariamene Mistrzyni. Stephen Pfann podkreśla, że nie ma żadnych podstaw, aby łączyć to ossuarium z Marią z Magdali ani jakąkolwiek inną osobą z tradycji kościelnej lub biblijnej.
A bez Mariamene wszystkie obliczenia, których dokonał statystyk Andrey Feuerverger z uniwersytetu w Toronto dla potrzeb filmu Camerona, tracą moc (według kalkulacji Feuervergera prawdopodobieństwo, że w grobowcu z Talpiot złożono rodzinę inną niż Jezusa z Nazaretu, wynosi tylko 1 do 600).
Prof. Meyers przypomina, że w tej sprawie analizy DNA nie mają żadnego znaczenia – dyrektor laboratorium genetycznego Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie przyznał, że próbki materiału genetycznego z urn zostały zamienione lub zanieczyszczone. Na temat oświadczenia wdowy Ruth Gat prof. Meyers wygłosił następujący komentarz: “To śmieszne. Joseph Gat nie znał epigrafiki, nie potrafił odczytywać starożytnych inskrypcji. Nie był naukowcem, lecz tylko archeologiem technikiem do pracy w terenie”.
Uczestnicy konferencji w Jerozolimie zgodzili się jednak, że grób, obecnie zabetonowany w ogrodzie budynku mieszkalnego, należy otworzyć i ponownie przebadać. Nie wiadomo, czy do tego dojdzie, ale jest bardzo prawdopodobne, że kwestia rzekomego grobowca Jezusa i jego rodziny wkrótce znowu wypłynie. Jak to zwykle bywa tuż przed Wielkanocą, kiedy tajemnica zmartwychwstania Nazarejczyka znów zaczyna fascynować nie tylko chrześcijan.

Wydanie: 6/2008

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy