Auschwitz w oczach Niemców

Auschwitz w oczach Niemców

Obywatele RFN prywatnie wolą nie pamiętać o nazistowskich fabrykach śmierci

W Niemczech obchody 60. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz odbyły się w cieniu urządzonej przez neonazistów prowokacji.
Rocznica wyzwolenia Auschwitz to w RFN oficjalny Dzień Pamięci Ofiar Narodowego Socjalizmu, ustanowiony w 1996 r. Tegoroczne obchody wypadły szczególnie okazale. Politycy znaleźli właściwe słowa. „Wyznaję mój wstyd w obliczu pomordowanych i wobec Was, więźniów, którzy przeżyli piekło obozu koncentracyjnego”, powiedział kanclerz RFN, Gerhard Schröder, na uroczystości zorganizowanej przez Międzynarodowy Komitet Oświęcimski w berlińskim Deutsches Theater. Kanclerz oświadczył, że nazwy obozów Auschwitz-Birkenau, Chełmno, Bełżec, Treblinka i Majdanek pozostaną na zawsze związane z niemiecką historią.
Minister spraw zagranicznych, Joschka Fischer, stwierdził w wystąpieniu na forum ONZ, że Auschwitz był „największym upadkiem moralnym” w historii Niemiec. Ale lewicowi deputowani Republiki Federalnej do Parlamentu Europejskiego długo nie zgadzali się, aby w oświęcimskiej rezolucji tego gremium znalazła się wzmianka o niemieckich obozach zagłady. Woleli, aby odpowiedzialnością zostali obarczeni ponadnarodowi „naziści”.
Uroczystości w RFN odbyły się w cieniu szokującego skandalu. 22 stycznia 12 neonazistowskich deputowanych do landtagu Saksonii odmówiło uczczenia pamięci ofiar hitleryzmu. Parlamentarzyści brunatnej partii NPD demonstracyjnie wyszli z sali. Nazwali za to aliancki nalot na Drezno w lutym 1945 r. bombowym holokaustem. Przewodniczący frakcji NPD, Holger Apfel, mówił o „masowym morderstwie” popełnionym przez „anglo-amerykańskich gangsterów”. Ta świadoma i bezczelna prowokacja zbulwersowała niemieckich polityków. Prokuratura w Dreźnie zapowiedziała zbadanie sprawy. Zdaniem ekspertów, szanse na delegalizację NPD są jednak znikome. Minister spraw wewnętrznych, Otto Schily, zamierza ograniczyć neonazistom prawo do urządzania demonstracji, ale sprzeciwiają się temu w trosce o prawa obywatelskie socjaldemokraci i Zieloni. Schily będzie zapewne dążył do tego, aby brunatni ekstremiści nie mogli urządzać manifestacji i wieców w pobliżu pomników ofiar Zagłady i wojny. Także premier Brandenburgii, Matthias Platzeck, musiał w landtagu przywoływać do porządku szowinistycznych deputowanych z partii DVU. Porównali oni Holokaust do mordowania Indian w Ameryce Północnej i wojny w Wietnamie. Oburzony szef rządu odparł, że ten, kto umieszcza bezprzykładną nazistowską machinę zniszczenia w innym kontekście, stwarza duchową atmosferę, która umożliwiła brunatne zbrodnie. Platzeck, wybitny polityk typowany na przyszłego przywódcę SPD, uważa, że obchody oświęcimskiej rocznicy powinny mieć inną formę. Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Nazizmu obchodzony 27 stycznia przynajmniej bezpośrednio stawia Niemców po stronie zwycięzców, może także po stronie ofiar.
Należy wybrać inny Dzień Pamięci, który bardziej uwypukli niemiecką winę i narodowosocjalistyczną tyranię. Platzeck zaproponował jako bardziej odpowiednie daty rocznicę nocy kryształowej – pogromu Żydów w Rzeszy w listopadzie 1938 r., 1 września, czyli rocznicę napaści na Polskę, lub 20 stycznia, rocznicę konferencji w Wannsee w 1942 r., podczas której hitlerowscy bonzowie podjęli decyzję o wymordowaniu europejskich Żydów.
Przewodniczący Rady Żydów w Niemczech, Paul Spiegel, powiedział, że obchody rocznic wyzwolenia obozu Auschwitz nie powinny być okazją do rytualnej żałoby. Należy raczej poświęcić w tym dniu w każdej szkole godzinę na omówienie problemu hitlerowskiego ludobójstwa. Auschwitz jest na całym świecie symbolem zbrodni popełnionych przez nazistów. Jest więc także zobowiązaniem do demokracji w Niemczech, która naprawdę potrafi się bronić. Jednak po sukcesach skrajnie prawicowych partii w Brandenburgii i Saksonii zastraszająco szybko nastąpiło przejście do porządku dziennego. Zasadniczo niemiecka demokracja i państwo prawa zasługują na zaufanie, ale gdzie jest szumnie zapowiadany „zryw przyzwoitych ludzi” przeciwko neonazistom? – pytał Spiegel.
Dodać wypada, iż zryw jest tym bardziej potrzebny, że skrajnie prawicowe partie zwierają szeregi. NPD i DVU zamierzają wystawić wspólną listę w wyborach do Bundestagu w 2006 r.
Obchody rocznicy wyzwolenia Auschwitz miały nad Łabą i Renem przede wszystkim charakter oficjalny. Jak stwierdził w wywiadzie dla dziennika „taz” psycholog Harald Welzer, w prywatnej kulturze wspomnień Auschwitz właściwie nie odgrywa żadnej roli, wręcz przeciwnie. „Wraz z coraz silniejszym podkreślaniem roli [Niemców] jako ofiar pojawiają się motywy z lat 50., np. ten, że zostali oszukani przez Hitlera. To powraca – wprawdzie opatrzone krytycznym nagłówkiem, ale w podobnej formie”, głosi psycholog.
Zdaniem Welzera, autora książki „Mój dziadek nie był nazistą”, za spisywanie wspomnień i „powieści rodzinnych” wzięli się obecnie 60-latkowie. Generacja, która przeżyła wojnę jako ludzie dorośli, już wymarła. Następne pokolenie zdaje sobie sprawę, że Holokaust był najstraszliwszą zbrodnią w dziejach, ale usiłuje wybronić swych rodziców od winy. Dlatego bardzo często w książkach występuje postać „dobrego dziadka”, który wśród potworności III Rzeszy był w ruchu oporu. Jeśli zaś któryś z bohaterów „powieści rodzinnych” zostaje oskarżony o to, że popierał Hitlera i ma krew na rękach, w końcu okazuje się, że to nieprawda – podkreśla Welzer. W ankiecie przeprowadzonej na zlecenie tygodnika „Stern” na pytanie: „Czy musimy dziś czuć się jeszcze winni za Auschwitz?” 74% pytanych Niemców odpowiedziało: „Nie”.

 

Wydanie: 5/2005

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy