Wpisy od Andrzej Romanowski
A imię jego czterdzieści i jeden
Nie, nie pomyliłem się w tym tytule – wiem, że wieszcz Adam pisał: „czterdzieści i cztery”. Gdy jednak dziś, w pierwszy dzień lata 2021 r., sięgam pamięcią w głąb swego życia, przekonuję się, że wprawdzie 41 lat temu, 21 czerwca 1980 r., nic jeszcze się nie działo, ale dwa miesiące później narodziła się Solidarność. Gdy zaś pamięć podsunie dzień 31 sierpnia 1980 r. – zakończenie strajku w Stoczni Gdańskiej i przemówienie Lecha Wałęsy – to pojawi się
Ekscesywność
„Ekscesywny” – to ulubione słowo Romana Graczyka. Używane wszakże bez troski o jego prawdziwe znaczenie. Jednak w sensie Graczykowym książka „Demiurg. Biografia Adama Michnika” jest ekscesywna niewątpliwie. Jak zawsze u tego autora występują tu bowiem amatorszczyzna, brak zaplecza historycznego i kulturowego oraz brak warsztatu. Te ułomności niszczą książkę w zarodku. Bo gdyby nie one, nie przykładałby Graczyk takiej wagi do relacji składanych po latach, niemających zatem wartości źródłowej, nie cytowałby „za kimś” (nagminną formułą jest tu „cyt. za”),
Dziedzictwo Komuny
Paryż, 26 maja 1871 r., 150 lat temu. Jeden z wieczorów „krwawego tygodnia” – zażartych walk paryskiej Komuny z nacierającymi wojskami francuskiego rządu. W mieście obowiązuje zaciemnienie, tymczasem w oknach mieszkania przy Avenue du Bel-Air pali się światło. Oficer rządowy wdziera się do kamienicy i stwierdza, że lokatorzy, Michał Szweycer i Adolf Rozwadowski, są Polakami. „Polacy, więc służycie Komunie!”, wykrzykuje. Starsi panowie zaprzeczają – nic ich z Komuną nie łączy, są wyznawcami sekty Andrzeja
Czarna noc Czarnkowa
Minister Przemysław Czarnek nie daje o sobie zapomnieć. Ostatnio uznał, że w szkołach nie może być wyboru „religia lub etyka, lub nic”, i postanowił, że o „nic” nie ma mowy, a „religia bądź etyka” będą obligatoryjne. Co oczywiście oznacza obowiązkową religię – obojętne, pod jaką nazwą. Wszak już teraz szkolna etyka jest i tak etyką katolicką, bywa nawet, że prowadzoną przez księży. Minister Czarnek obiecuje nowe podręczniki. Nie wątpię, że powstaną na KUL. Szkolne nauczanie religii zaczęło się w 1990 r. złamaniem
Wymiotło
Nie wiem, czy wymiotło z całej już Polski, nie wiem nawet, czy z całego Krakowa, wiem tylko, że z tras, którymi – zabezpieczony w maseczkę i rękawiczki – przechodzę bądź przejeżdżam w mym rodzinnym mieście, wymiotło rzeczywiście. Tak, wymiotło, tego już nie ma – bilbordy stoją puste, zostały czarne ramy, czasem coś na nich się pojawia, ale to, co było – rzeczywiście znikło. Oczywiście rozumiem, że przyczyna jest prozaiczna – skończył się termin wykupienia danego miejsca. Wiem
Wstydliwy chrzest Polski
14 kwietnia będziemy już po raz trzeci czcić święto państwowe chrztu Polski… A przecież nie tylko data dzienna, lecz nawet data roczna tego wydarzenia nie jest pewna. I żadnej Polski wtedy jeszcze nie było, księstwo Polan (o ile w ogóle miało taką nazwę) obejmowało prócz dzisiejszej Wielkopolski w zasadzie jedynie Mazowsze. Do dziś też słyszy się opinię, że „Polska przyjęła chrzest z Czech, by nie przyjmować go z Niemiec”, tymczasem alternatywa taka w ogóle wtedy nie istniała, Polska nie była z Niemcami
Pan Matula
Nie wiem, czy ktoś w Łodzi pamięta jeszcze Władysława Matulę. Ten przedwojenny działacz PPS, więzień hitlerowskiego obozu Gross Rosen, po wojnie prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego okręgu łódzkiego i współzałożyciel łódzkiego oddziału Towarzystwa Szkoły Świeckiej, był przyjacielem, a (zważywszy różnicę wieku) zapewne i mentorem mojego dziadka, Jakuba Bytnara. Dziadek rozstał się z babcią w roku 1935, założył nową rodzinę i pozostał w Łodzi, babcia natomiast osiadła z dwojgiem dzieci w Krakowie, z Łodzią zerwała, a o panu Matuli
Na kłopoty – Markiewicz
Prof. Teresa Walas obdarowała nas książką niezwykłą. Nie jest to wprawdzie dzieło jej autorstwa, a i zasługę jego powstania dzieli ona z opracowującym teksty Jackiem Błachem oraz wydawcą – krakowskim Towarzystwem Autorów i Wydawców Prac Naukowych „Universitas”. Ale przecież to Teresa Walas dokonała wyboru tekstów, a więc nadała książce kształt, co znaczy, że ją w jakiś sposób – choć ściśle według zamierzeń autora – stworzyła. Powstały „Pisma ostatnie” – najlepsza książka Henryka Markiewicza. Napisałem to zdanie i już
Bezwiedność
Bezmyślność – do czegóż nas ona prowadzi, jak nie do moralnego daltonizmu? W jednym z ostatnich „Tygodników Powszechnych” czytam artykuł prowincjała zakonu augustianów, Wiesława Dawidowskiego. Dowiaduję się, że gdyby nie Jan Paweł II, „nigdy nie przeszlibyśmy przez czerwone morze komunizmu” i „nigdy nie doszłoby do pokojowej transformacji ustrojowej”. Zaraz potem czytam tamże wywiad z Agatą Buzek. W słowach najwyższego uznania rozpływa się ona nad filmem „Rewers” Borysa Lankosza, w którym swego czasu zagrała główną rolę. Cóż, każdy ma prawo
Linie podziału
W chwili gdy to piszę, zespół do spraw aborcji powołany przez Koalicję Obywatelską nie przedstawił jeszcze wspólnego stanowiska tego ugrupowania. Ścierają się tam trzy postawy: referendum w sprawie legalizacji aborcji do 12. tygodnia ciąży, powrót do tzw. kompromisu aborcyjnego z 1993 r. oraz – mające ponoć największe poparcie – pójście za wzorem niemieckim. A wzór ten zakłada zakaz aborcji, jednak z dwoma wyjątkami: gdy ciąża zagraża zdrowiu/życiu kobiety lub gdy jest wynikiem przestępstwa, przy czym aborcja do 12.






