Wpisy od Bronisław Łagowski
Czy SLD się wyprostuje
Szanse rywali w wyborach prezydenckich stopniowo się wyrównywały i dla obu w końcu liczył się głos każdego niemal dziennikarza, sportowca czy celebryty. Bronisław Komorowski zaczął szukać wyborców nawet tam, gdzie ich nie miało prawa być, bo wśród fanów pana śpiewaka rockowego. Zwolennicy SLD nie mieli w tych wyborach swojego kandydata, a ponieważ odwzajemniają partii Kaczyńskiego wrogie uczucia, byli prawdopodobnymi wyborcami Komorowskiego. Dziwi więc, że w mediach prokomorowskich pojawiła się fala propagandy
Błąd i słabość
Ja głosowałem na Bronisława Komorowskiego, a Bronisław Komorowski zagłosował na Kukiza. Następnego ranka jeszcze spałem, a Komorowski już zdążył ogłosić projekt referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych, jedynego zrozumiałego punktu w programie śpiewaka rockowego. Wszyscy głoszą, że Kukiz jest wielkim patriotą, i nie wątpię, że pod tym względem znajduje się na poziomie prezydenta. Pod innymi względami jest raczej człowiekiem prostaczym i bez wrodzonej zdolności wysławiania się, jaką miał w wybitnym stopniu nieboszczyk Andrzej Lepper. Ten brak rekompensuje
Mniejsze zło
Gdy ten artykuł ukaże się w PRZEGLĄDZIE, Bronisław Komorowski zostanie już wybrany na prezydenta lub jako faworyt przejdzie do drugiej tury. Chociaż nie uważam go za polityka, któremu bez niepokoju można powierzyć najwyższy urząd w państwie, to jednak głosowałem na niego i w razie potrzeby będę głosował jeszcze raz jako na mniejsze zło. Komorowski ma do tego stopnia spaczone pojęcie narodu, że z jego punktu widzenia w latach powojennych pełnowartościowym narodem byli tylko „żołnierze wyklęci”, a reszta to kolaboranci, oportuniści, tchórze, niemający ojczyzny
Polonobanderyzm
Wybitni cudzoziemcy, którzy mieli do czynienia z Polską, pozostawili opinie, że Polacy w polityce nie mają poczucia rzeczywistości. Tego zdania był premier sojuszniczej Anglii Churchill, także nasz wróg Bismarck oraz propolski Talleyrand, minister Napoleona, i była to opinia w kręgach dyplomatycznych Wschodu i Zachodu powszechna. Książę Potiomkin, który chciał być królem Polski, co gdyby się stało, nie byłoby rozbiorów, skarżył się, że z Polakami w żaden sposób nie można dojść do ładu. Talleyrand, jak wiadomo, za popieranie lub hamowanie jakiejś sprawy
Uwagi na marginesie
Kresy Wschodnie nie przestają działać mi na wyobraźnię, chociaż to, co wiem o historii tamtych ziem, nostalgii nie powinno wywoływać. A jednak wywołuje. „Pomocnik Historyczny »Polityki«” zatytułowany „Kresy Rzeczypospolitej. Wielki mit Polaków” od razu mnie rozmarzył. Otwieram i co widzę? Pierwszy artykuł o Katyniu, następny tekst o Katyniu, trzeci materiał o Katyniu. Zachciało mi się płakać i rzygać. A jeszcze podtytuł ciekawy: „Od Kazimierza Wielkiego do mordu katyńskiego”. • Słucham chętnie architektów, utwierdzają mnie w przekonaniu, że polskie
Gruba niewdzięczność
Sojusze są zmienne, stały może być interes narodowy. Sojusze z okresu wojny nie zawsze dają się utrzymać po wojnie, a niektóre narody znane są z tego, że kończą wojnę w innej koalicji, niż zaczynały. Generał de Gaulle mówił tak o Włoszech. Piłsudski zaczynał jako sojusznik (lub agent, jak kto chce) Austrii, ale zdążył na czas zdradzić państwa niemieckie i przystąpić do zwycięzców. Księciu Józefowi Poniatowskiemu zarzuca się, że ze szkodą dla Polski do końca pozostał wierny przegrywającemu Napoleonowi. Sojusz
Pełzanie do wojny
Może Niemcy i inne narody Europy Zachodniej mają powody myśleć, że obecny konflikt z Rosją, objawiający się w wojnie gospodarczej i dozbrajaniu Ukrainy, dokonywanym i wiarygodnie obiecywanym, jest skutkiem zajęcia Krymu i popierania przez Moskwę buntu separatystów w Donbasie. Polacy tak myśleć nie mają prawa, bo obóz rządzący Polską prowadził wojnę propagandową z Rosją od początku swojego panowania, nasilając ją po wycofaniu się wojsk radzieckich. Katyń to był sztandar i godło tej wojny psychologicznej. Samomianujące się autorytety mające pełnię
Czy można uszlachetnić demokrację
To ważna różnica, czy przyjmujemy demokrację dlatego, że spełnia kryteria dobrego ustroju, czy dlatego, że sama przez się jest ustrojem najlepszym z możliwych. Nie jest to dzielenie włosa na czworo, lecz kwestia bardzo praktyczna. W pierwszym wypadku wady, niedostatki, słabości demokracji poprawiamy, odwołując się do idei dobrego rządu, i z pozycji ideału – niekoniecznie bardzo wygórowanego – reformujemy, udoskonalamy realną demokrację. Nie zakładamy, że w innych ustrojach, jakie zna historia, nie było nic wartościowego, użytecznego czy szlachetnego, co mogłoby być z pożytkiem
Podział jest, ale gdzie indziej
Polska polityka nie jest tak chaotyczna, jak może się wydawać. Posiada ona właściwy sobie porządek. Prezydent Bronisław Komorowski porządek ten widzi w podziale na stronę racjonalną i stronę radykalną. Co znaczą te ogólnikowe pojęcia? Jak słusznie twierdzą logicy, im pojęcie ma szerszy zakres, tym mniej w nim treści. „Polska racjonalna to Polska wychodząca z założenia, że państwo jest dla obywatela, a nie obywatel dla państwa. Tymczasem Polska radykalna to Polska, w której rządzący uzurpują sobie prawo do tego, by wiedzieć
Zgoda między swymi
Prezydent Bronisław Komorowski osobiście jest człowiekiem porządnym. Gdy słyszę go przemawiającego, w pierwszym odruchu chcę mu wierzyć. Jest to osoba dobrej wiary, ale niestety błędnych poglądów. Hasłem przewodnim swojej kampanii wyborczej uczynił wykrzykniki „zgoda i bezpieczeństwo”. Jednakże jego dotychczasowe postępowanie w roli prezydenta nie uwiarygadnia tego hasła. Ma nastąpić zgoda kogo z kim? Przy znaczących okazjach Komorowski niezmiennie powtarza, że w jego przekonaniu legalne państwo polskie zaczęło się 4 czerwca 1989 r. Kto służył







