Polonobanderyzm

Polonobanderyzm

Wybitni cudzoziemcy, którzy mieli do czynienia z Polską, pozostawili opinie, że Polacy w polityce nie mają poczucia rzeczywistości. Tego zdania był premier sojuszniczej Anglii Churchill, także nasz wróg Bismarck oraz propolski Talleyrand, minister Napoleona, i była to opinia w kręgach dyplomatycznych Wschodu i Zachodu powszechna. Książę Potiomkin, który chciał być królem Polski, co gdyby się stało, nie byłoby rozbiorów, skarżył się, że z Polakami w żaden sposób nie można dojść do ładu. Talleyrand, jak wiadomo, za popieranie lub hamowanie jakiejś sprawy brał sowite łapówki. Wziął też od Polaków, ale doszedł do wniosku, że z nimi niczego nie da się zdziałać, i olbrzymią łapówkę zwrócił, czyn niebywały w jego karierze. Cytowałem już kiedyś Balzaka, ale przypomnę: pokaż Polakowi przepaść, a od razu w nią skoczy. Te słowa brzmią aktualnie, bo Amerykanie zachęcają Polskę do zbrojeń, co oznacza zbliżanie się do przepaści. Zdrowy rozum mówi, że wojny nie będzie, ale zdrowy rozum nie przewidywał ani I, ani II wojny światowej. Polskie zbrojenia, nawet gdyby pochłaniały 5% budżetu rocznie, niewiele by zdziałały w wojnie, w której byłyby przecież zaangażowane potężne siły militarne. Ameryka zapewne by tę wojnę wygrała, ale Polska już na początku zostałaby zdruzgotana. Amerykanie potrzebują Ukrainy jako bastionu przeciw Rosji, nie radzę im przeszkadzać, ale w naszym położeniu mieszanie się do tego konfliktu jest zbyt wielkim ryzykiem. Ponadto Ukraińcy nie są i nigdy nie byli narodem nam przyjaznym (mniejsza o to, kto winien), a teraz ustawowo zabezpieczyli zbrodnicze organizacje jak UPA przed jakąkolwiek krytyką. Oświadczają, że to ma być ich mit założycielski, w czym polonobanderowcy ich popierają. Dlaczego oni muszą mieć mit założycielski? Czy prawda założycielska nie byłaby zdrowsza od mitu? Prawda jest taka, że Ukraina powstała dzięki partii bolszewickiej i Stalinowi, jej zbyt wiele obejmujące granice zostały jeszcze rozszerzone przez Chruszczowa, a niepodległość uzyskała dzięki Jelcynowi. W całym tym procesie powstawania Ukrainy UPA, OUN, Bandera i inni czczeni dziś w Kijowie bohaterowie nie mieli żadnego udziału. Wymordowali setki tysięcy ludzi – Polaków, Żydów, wreszcie samych Ukraińców. W trakcie tych rzezi ukształtowali sobie szczególne wyobrażenie bohaterstwa i teraz praktykują to bohaterstwo na zbuntowanej ludności wschodnich obwodów.

Wracam do polskiego braku poczucia rzeczywistości. Po każdej katastrofie wywołanej irrealizmem politycznym, czy będą to rozbiory, czy powstania, pojawiali się myśliciele usiłujący, nieraz z doskonałymi rezultatami pisarskimi, zanalizować fenomen, ale myśl odwołująca się do realizmu na umysły szerszych kręgów, a zwłaszcza młodzieży, nie miała wpływu. Po ostatniej wojnie realizm został wyparty, stłumiony przez najskrajniejszą wersję irrealizmu, jakim była utopia komunistyczna. Intelektualna opozycja przeciw komunizmowi mogła się wyrażać jedynie w języku metaforycznym, w sposób zaszyfrowany, nie wprowadzając wcale jasności do myślenia. Ciekawym zjawiskiem wydaje mi się to, że komuniści, zaczynając od zmistyfikowanego obrazu świata, stopniowo wyzwalali się z radykalizmu i ideologicznych dogmatów, gdy tymczasem obecna władza oraz opozycja wywodząca się z Solidarności ewoluują umysłowo w stronę irracjonalnych wyobrażeń, odrywają się od realnych zadań, upajają się wizją wojny i szukają pretekstów do wydawania miliardów na zbrojenia. Mając w rękach drogą broń, ma się poczucie, że jest się realistą. Następuje coś, czego się obawiałem, gdy polski rząd przyjął program polityki „jagiellońskiej” i, że się tak wyrażę, odwrócił Polskę twarzą na wschód. Polska nie zrobiła niczego, co pomogłoby Ukrainie upodabniać się do krajów europejskich (chce ona do Europy sama z siebie, jak Afrykańczycy i wszyscy ludzie na świecie z wyjątkiem Eskimosów), lecz sama zaczęła Ukrainę naśladować pod względem mentalnym, tak że mamy już coś, co nazwałem polonobanderyzmem, a co jest wściekłym szowinizmem, skierowanym głównie przeciw Rosji, ale także przeciw tej części własnego społeczeństwa, która nie daje się zwariować.

Polonobanderyzm pokazał się w taki sposób, że każdy go pojmie i potrafi ocenić, przy okazji sprawy 20 rosyjskich motocyklistów. Dla Rosjan rajd miał wymiar symboliczny, klub motocyklowy chciał uczcić po swojemu 70. rocznicę pokonania hitlerowskich Niemiec. Polska jest obecnie w sojuszu z Niemcami i warszawski rząd czcić tej rocznicy za bardzo nie chce, co jest jego prawem, ale dlaczego przeszkadza robić to Rosjanom? Ukraiński premier Jaceniuk wyraził się, że Związek Radziecki najechał 70 lat temu Ukrainę i Niemcy. Jest to jeden z przykładów tej paranoi, jaka rządzi ukraińską polityką historyczną i która przenika do Polski.

Nie straż graniczna i celnicy, lecz rząd w osobach ministra spraw zagranicznych i premier Ewy Kopacz postanowił nie przepuścić motocyklistów przez teren Polski. Dla uzasadnienia tej decyzji czwarta władza wypuściła masę bredni mających przedstawić motocyklistów jako gangsterów, pachołków rosyjskiego imperializmu, zamierzających napadać na Polaków i dążących do rozlewu krwi. Te Nocne Wilki to „zmotoryzowana forpoczta wojny hybrydowej”, „kryminaliści na motorach”, „zmotoryzowana żulia”, „zmotoryzowane hordy Putina”; gdyby mimo wszystko wdarli się do Polski, to nie wolno dopuścić do tego, aby odwiedzili Auschwitz (to żądanie pewnego profesora UJ, który zna Rosję, bo jest tam zapraszany na konferencje naukowe). Wszyscy to albo czytali, albo słyszeli w TVN 24, przypominam, zamiast definiować abstrakcyjnie polonobanderyzm. To właśnie jest jeden z przejawów polonobanderyzmu, który rozszerza swoje wpływy, radykalizuje się w „ruchach narodowych”, mocno osadzony jest w partii PiS, nie brak go także w Platformie Obywatelskiej. Podniety, zachęty i wzory dla takich zachowań politycznych przychodzą z Ukrainy lub pozostają w związku z sytuacją, jaka tam panuje. Mamy już pierwsze rezultaty „polityki jagiellońskiej”, a będzie coraz gorzej.

Wydanie: 19/2015

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy