Wpisy od Bronisław Łagowski
Sąsiedzkie nieporozumienia z Litwą
Stosunki między władzami Polski i Litwy popsuły się. Między narodami nigdy nie były dobre, ale realne fakty tak się układały, że mogły się polepszać aż do bliskiego zaprzyjaźnienia się. Niestety, nie opierano polityki ani w Warszawie, ani w Wilnie na realnych faktach, lecz ekshumowano historię i kazano przemawiać „pamięci”. Rządzące Polską solidaruchy różnych wyznań wszędzie odgrywają rolę ważniaków i obrażają się, gdy inni nie chcą uznać ich urojonej wyższości. Rząd w Warszawie wyobraża sobie, że Litwa jest mu coś
Patriotyzm mordu
Artykuł „Przyjemność zabijania” („Gazeta Wyborcza”, 26.10) zaczyna się od wiadomości, że Armia Krajowa powierzyła szesnastoletniemu chłopcu rolę kata, wykonującego wyroki śmierci wydane przez dowódców. Chłopiec zabija polskich konfidentów – zaczynając od swojego przyjaciela – „niemieckich urzędników, a w końcu kobiety i przypadkowe dzieci”. W swoich wspomnieniach, które właśnie zostały wydane, pisze: „Strzelałem do ludzi jak do tarczy na ćwiczeniach. Lubiłem patrzeć na przerażone twarze przed likwidacją, lubiłem patrzeć na krew tryskającą z rozwalonej głowy”. Posługiwanie
Wojna słów czy coś gorszego?
Słowa, jak wiadomo, mają wpływ na kształtowanie się obrazu rzeczywistości i tą drogą także na ludzkie postępowanie. W wielu krajach nienawistne mówienie o ludziach z powodu ich narodowości, rasy czy religii jest prawnie zakazane, co uznajemy za wysokie osiągnięcie cywilizacyjne, chyba że taki zakaz wprowadzony zostaje w Rosji, wtedy polska gazeta – jak może pamiętamy – napisze, że jest to pogwałcenie wolności słowa. Pewien człowiek przekonany, że wskutek ślepego wyroku natury pozostało mu już tylko kilka miesięcy
Od Tiananmen do Nobla
Pokojowa Nagroda Nobla dla Chińczyka ucieszyła mnie, jakby Liu Xiaobo był moim dobrym znajomym. W pewnym sensie nim jest. Przypomina mi się on często od dziesięciu lat, od czasu gdy przeczytałem w „Gazecie Wyborczej” (3-4 czerwca 2000 r.) jego rewelacyjny artykuł o młodzieżowej rewolucji na placu Tiananmen. (Redakcji trzeba pogratulować znakomitego rozeznania). Artykuł był świetnie napisany, głęboko pomyślany i od razu było widać, że autor to jest ktoś. Liu Xiaobo nie należy do tych dysydentów, którzy na cześć
Spadanie
Dziennikarz Sakiewicz z „Gazety Polskiej” powiedział w audycji radiowej, że Rosja szerzy na Ukrainie kult Bandery. Stwierdził to jako oczywistość, niewymagającą żadnych uzasadnień. Szerzenie tego kultu ma na celu skłócanie Ukraińców i Polaków. W „Gazecie Wyborczej” autor nazwiskiem Andrzej M. Eliasz pisze w tonie ostrzegawczym, że prezydent Ukrainy Janukowycz odcina się od tradycji banderowskiej, co grozi demokracji w tym kraju i współgra z orientacją prorosyjską. „Zapowiedział odwołanie dekretów Juszczenki o nadaniu przywódcom OUN-UPA Romanowi Szuchewyczowi i Banderze tytułów
Zadłużenie na Kaukazie
Pod wpływem niepowodzeń w polityce wschodniej kręgom rządowym zaświtała zbawienna myśl, że na Wschodzie trzeba współdziałać z Niemcami. Angeli Merkel udało się, przynajmniej na jakiś czas, przekonać Donalda Tuska, że Polska powinna ułożyć sobie stosunki z Rosją na takich zasadach, jakie przyjmują sąsiadujące ze sobą państwa w czasach pokojowych. Jacek Saryusz-Wolski tę długo i z wielkim stękaniem rodzoną politykę wykłada w sposób następujący: „Jesteśmy zbyt małym graczem, by prowadzić całkowicie samodzielną politykę wobec Moskwy. Ale możemy sprawić,
Historia drastyczna
Ciało pedagogiczne w Będzinie zauważyło, że wiadomości podane słowem drukowanym z wielkim trudem przedostają się do głów uczniowskich. Chcąc dać młodzieży wyobrażenie o likwidacji getta, postanowiono zainscenizować to wydarzenie na użytek nauki historii. W rzeczywistości było ono horrorem, ale młodzież trzeba chronić przed widokiem okropności, pokazano więc likwidację getta bez scen drastycznych. Według reguł tej samej pedagogiki uczy się Polaków „prawdy” o Powstaniu Warszawskim. Muzeum pokazuje tyle heroizmu, ile chce, i zataja tyle okropności, ile
Czepianie się
Pierwszy film Andrzeja Wajdy „Pokolenie” opowiadający o Gwardii Ludowej – komunistycznej partyzantce – według kryteriów Instytutu Pamięci Narodowej stanowi pochwałę ideologii totalitarnej; gdyby jakiś właściciel kina dziś „Pokolenie” wyświetlił bez wyraźnej intencji prześmiewczej, mógłby być ukarany na podstawie „prawa Pięty”. Wajda powinien się z tego filmu wytłumaczyć, ale tego nie zrobi, bo jest mistrzem odwracania od siebie wszelkich zarzutów i kierowania ich w inną stronę. W wywiadzie dla „Dużego Formatu” (19.08) mówi,
Między Pekinem i Możejkami
Zalew rynku przez tanie chińskie towary spowodował upadek niektórych przemysłów i przyczynił się do wzrostu bezrobocia. Gdyby jednak Chińczycy za nas nie pracowali, wzrosłaby inflacja, wielu ludzi by zbiedniało, a dzisiejsi biedni staliby się nędzarzami. Czym więc powinna kierować się polska polityka gospodarcza w stosunku do chińskiego eksportu: doktryną wolnego handlu czy protekcjonizmem? Wybór nie jest łatwy i na tym przykładzie widzimy, że najwyższą instancją, gdy chodzi o decyzje ekonomiczne, jest nie doktryna, lecz zdrowy rozsądek; podpowiada on kompromis między tymi
Władza zabobonów
Henryk Rzewuski opowiada, jak to za czasów młodości jego dziadka, gdzieś w połowie XVIII wieku, na Litwie rozeszła się wieść, że lud odprawia rytuały kultowe na cześć pewnego dębu, któremu przypisuje nadzwyczajną moc i świętość jak w czasach pogańskich. Łatwo sobie wyobrazić zgrozę księży i zgorszenie ludzi światłych z powodu tego zabobonu. Postanowiono dąb ściąć i zrobić to z wielkim ceremoniałem, z udziałem dostojników kościelnych i świeckich. Gdy na zakończenie ceremoniału trzeba było przystąpić do ścinania, okazało się, że nikt







