Wpisy od Bożena Umińska
Jak zreformować Gombrowicza
Bożena Umińska polemizuje z Anną Tatarkiewicz Gombrowicz to mój ulubiony pisarz. Pisarz-niepisarz – bo Gombrowicz jest nie tylko pisarzem, jest też kimś, kto przez swoje pisarstwo jest bezpośrednio obecny. Nie ma na to nazwy, lecz pisarze – opowiadacze historii niekoniecznie własnych i ci najbardziej osobiści, sięgający tylko do własnych treści, nazywają się tak samo. Ale to różne kategorie pisarzy. Uwielbiam Gombrowicza. Dzieci są smutne i złe Pani Anna Tatarkiewicz („Przegląd” 1.08.2004) uważa, że Gombrowicz za daleko się posunął, generalizując swoje doświadczenie z matką. Cóż,
Płacz dzieci kapitalizmu
Rodziców nie ma, nie ma opieki, dzieci dorastają samopas – taki świat wyłania się z książek najmłodszych pisarzy z wschodniej i środkowej Europy Przez pierwsze kilkanaście lat po transformacji pisarze i poeci (zwłaszcza płci męskiej) trzymali się z dala od społecznych i politycznych opisów rzeczywistości. Gdy nie ma opisu, znaczy to, że nie ma też idei, które mogłyby być jego narzędziem. Wielu starszych i młodszych polskich literatów program ostentacyjnego trzymania się na dystans od rzeczywistości i idei uczyniło swoją zasadą. Może jako
Parada nierówności
Geje i lesbijki manifestują nie swoją orientację seksualną ani tym bardziej nie upodobania seksualne, tylko swoją ludzką godność Niedawno zadzwoniła do mnie pani redaktor z TVN z zaproszeniem do debaty na temat mody na homoseksualizm. Homoseksualizm podobno jest trendy. Modne jest chodzenie do lesbijskich i gejowskich klubów, uczestniczenie w imprezach, oglądanie występów drag quinns i drag kings. Tak, bycie homoseksualistą w Polsce jest tak samo modne powiedział mój przyjaciel jak modne było być Żydem
Konsumeryzm z ćwiekiem w nosie
Po obejrzeniu wielu reklam dociera ich przesłanie: jesteś nikim. Będziesz kimś, kiedy będziesz miał tę rzecz Swego czasu dorywczo oglądałam program z Michałem Wiśniewskim, w którym pokazywano go na co dzień. Gwiazdor ów jest skrajnie uzależniony od tego, czy jest widziany i czy ma uznanie w cudzych oczach. Bez cudzego spojrzenia, uwagi, uznania – rozpada się. Było mi trochę żal Michała Wiśniewskiego, który jest, zdaje się, inteligentnym facetem. Ale często jesteśmy inteligentni, rzadko – mądrzy. Michał Wiśniewski ma dla siebie
Wojna z lesbijkami i gejami
To, czy Parada Równości odbędzie się w Warszawie, czy nie, jest papierkiem lakmusowym naszej demokracji A więc odpowiedź brzmi: „nie”. Mam na myśli odpowiedź Lecha Kaczyńskiego, prezydenta Warszawy na temat Parady Równości. Nie w samej paradzie leży jednak rzecz, gdyż odbywała się w Warszawie już od dobrych kilku lat, zawsze było na niej kolorowo, wesoło i bezpiecznie. Prezydent Warszawy nie może powiedzieć po prostu, że zabrania przejścia paradzie, bo nienawidzi gejów i lesbijek, uważa ich za zboczeńców oraz ma swoje sojusze polityczne.
Starzeć się jak Woody Allen
Choć w filmach Allena wszyscy aktorzy są od niego młodsi, on robi wrażenie ich rówieśnika Najchętniej oglądam arcydzieła, filmy wybitne i bardzo dobre. Z innych powodów – trochę takich, dla których antropologowie czy socjologowie prowadzą badania terenowe – mogę oglądać filmy marne czy złe. Najtrudniej mi idzie oglądanie filmów średnich, tych tworów najmniej oryginalnych w tym, co dobre, i w tym, co złe. Ponieważ ogólnie wielbię Woody’ego Allena, nie bardzo wiedziałam, co mam zrobić z „Życiem i całą resztą”
Głosujcie na Zielonych
Kto czuje szacunek dla inności, niech pozwoli Zielonym wejść do Sejmu i otworzyć okno. Będzie lżej oddychać Wyobraźmy sobie takie hasło: „Szwed, czasem protestant, Europejczyk”. Albo: „Francuz, były katolik, Europejczyk”. Ujmowanie tożsamości w hasła to jakiś absurd. Tożsamość nie wyczerpie się w żadnym haśle. A jednak było takie – „Polak, katolik, Europejczyk” Unii Wolności, ukute z okazji referendum unijnego. Jakim cudem „Polak katolik”, symbol sarmackiej ksenofobii, oporu przeciwko modernizującej
Getto ciała, wieku i płci
Wściekły, ordynarny seksizm jest silnie powiązany z dyskryminowaniem kobiet ze względu na wiek Śniło mi się, że jestem w getcie. Nie jest to jednak getto dla Żydów, ale dla kobiet. Wszystko na pozór wygląda normalnie: ulice, domy, park, żadnych tragedii, trupów, żadnego widocznego dręczenia, ale na rogu ulicy stoi patrol żołnierzy w hitlerowskich mundurach, z psami na smyczach. A jednak obok tych żołnierzy przechodzi grupka młodych i wesołych dziewczyn: chichotały, rozmawiały i wcale nimi się nie przejmowały. Co innego ja:
Folkfeminizm, czyli spadaj facet, ale koniecznie wróć
Po ostatnim moim tekście, w którym omawiałam prowadzone w „Wysokich Obcasach” rozmowy panów Świetlickiego i Dyducha z innymi panami, kilka znajomych osób i czytelniczka zwróciło mi uwagę, że popełniam błąd. Taki mianowicie, jak ujęła to czytelniczka, że traktuję „Wysokie Obcasy” jak poważne pismo, podczas gdy to tylko „pismo z obrazkami”, a do panów Świetlickiego i Dyducha podeszłam jak do dorosłych ludzi, choć nie są oni dorośli. (Za list bardzo dziękuję!). Ale jednak jest tak, że z założenia nie rozróżniam rzeczy błahych i niebłahych. Nie zajmujemy się wszak tutaj
Mili panowie, znawcy kobiet
Fartuszek, pantofelki i kompetencja – tak panowie z „Wyborczej” widzą kobietę w domu Jak wiele kobiet w tym kraju w sobotę przeglądam sobie „Wysokie obcasy” – ni to zwykłe pismo dla kobiet z modą, kosmetykami i jedzeniem, ni to pismo z kulturą, refleksją i literaturą, i w sumie za to poplątanie lubię „Wysokie obcasy”. To znaczy dalece nie wszystko w nich lubię. Nie przepadam np. za cyklem „Porozmawiajmy o kobietach”, gdzie o kobietach gawędzą z trzecim jeszcze panem panowie Świetlicki (poeta Świetlicki, którego lubię, nie będzie w to mieszany) i Dyduch. Kobieta







