Wpisy od Jerzy Domański
Polityka to dla mnie dialog
Kandyduję w imię zgody, bezpieczeństwa i obywatelskiej wolności Bronisław Komorowski – prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Panie prezydencie, czy był pan zaskoczony reakcją Aleksandra Kwaśniewskiego i jego zdecydowanym poparciem dla pańskiej kandydatury w drugiej turze? – Przede wszystkim dziękuję za ten gest. Świadczy o tym, jak ważna jest wygrana w tych wyborach. Aleksander Kwaśniewski to polityk bardzo doświadczony, także w sprawach polityki międzynarodowej. Wie, czym mogą grozić rządy PiS w polityce zagranicznej w tych niebezpiecznych
Siła spokoju Komorowskiego
W polityce tylko z rzadka dzieje się coś, co ma znaczący wpływ na nasze życie w kolejnych latach. Teraz – jak sądzę – jest taki moment. Wybieramy prezydenta RP. I już nie ma żartów. Nie będzie koncertu życzeń. Teraz potrzebne są konkretne decyzje. Jednego kandydata dobrze znamy. Ba, większość obywateli obdarzała go dotąd ponadprzeciętnym zaufaniem i poparciem. Co więc się stało, że w ostatnich tygodniach tak mocno wyskoczył Andrzej Duda, pretendent z PiS? Atut świeżości z pewnością ma tu znaczenie, ale o niebo ważniejszy jest
Łowienie wyborców
Baloniki, banery i busiki. Takie są symboliki tej rundy prezydenckiej kampanii wyborczej. Przykro to pisać, ale cóż zrobić z tymi bzdetami i bajerami, jakie przetoczyły się przez media? Większość Polaków obserwuje świat poprzez ekran telewizyjny. I mało komu chciało się iść na spotkanie z kandydatami. Można to tłumaczyć na wiele sposobów, ale na ich czele umieściłbym jeden, przeważający – zwyczajne lenistwo. Także umysłowe. Widzę przecież, jak mało komu chce się czytać dłuższe teksty. Z jednej strony, powszechne jest
Kłaniam się nisko wyzwolicielom
Żaden kraj należący do zwycięskiej koalicji nie zyskał w wyniku pokonania Niemiec tyle namacalnych korzyści co Polska. Tak na tych łamach pisał dokładnie 10 lat temu prof. Bronisław Łagowski. Przypominam te słowa, bo 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej obchodzimy w atmosferze prześcigania się polityków i mediów w absurdalnych opisach nieszczęść, jakie spadły na Polskę po 1945 r. Naczelną tezą spłodzoną przez polską prawicę jest głoszony przez Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego pogląd, że II wojna światowa zakończyła się w Polsce w 1989 r.
Nie Comey jest problemem
No i do naszych władz uśmiechnęło się malutkie szczęście. Po wielu dniach żebraniny James B. Comey, dyrektor FBI, zechciał złożyć samokrytykę. Zrobił to, co prawda, zamiast przeprosin, których żądali od niego wszyscy ważni ludzie z PO, od prezydenta Komorowskiego po TVN i gazety wspierające partię żywicielkę, ale wreszcie coś napisał i nasze władze mogły ogłosić w mediach, że jest sukces. A obywatele? Trudno im w ten sukces uwierzyć. Bo przecież widzą, nie pierwszy zresztą raz, że Amerykanie wiedzą, jak od nas brać pełnymi
Polityka na grobach Wołynia
To, co się stało w Kijowie w czasie wizyty prezydenta Komorowskiego, nie jest niespodzianką. A jeśli nawet dla kogoś jest, to przede wszystkim dla polskich polityków i mediów. A stało się coś szokującego i we współczesnym świecie niemającego precedensu. W ukraińskim parlamencie jednomyślnie, i to w rekordowym czasie, bo w kilka godzin, bez jakiejkolwiek dyskusji, przyjęto ustawę, która głosi, że ludobójcy są bohaterami. Od teraz mordercy z Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów zamiast do więzień trafią na pomniki. A jeśli ktoś będzie podważał ich
Wspólnota bylejakości
Jeśliby zapytać Polaków, czego im najbardziej brakuje, gdy patrzą na partie polityczne rządzące naszym państwem, pewnie odpowiedzą, że po prostu nadziei. Brakuje wiary w to, że zmiana rządzących może przynieść coś sensownego. Że gdzieś w cieniu władzy, w opozycji jest ktoś, kto daje choć trochę nadziei na zmianę jakościową. Gołym okiem widać, że nie ma dziś w Polsce partii nadziei. Takiej partii, która nie ogłosi, że przewróci stolik i wszystko zacznie od nowa. I nie napisze prawa od nowa. Nie obniży podatków, obiecując
Katastrofa bez konsekwencji
Solidarni w żałobie. Tak napisaliśmy pięć lat temu na okładce naszego tygodnika. Zaledwie kilka godzin po katastrofie pod Smoleńskiem. Uważaliśmy, że w tym strasznym momencie najbardziej potrzebna jest ludziom solidarność. Że może ona być, choć na jakiś czas, mocniejszym spoiwem. Że bezsens tylu śmierci może dać choć tyle, że jako Polacy będziemy wobec siebie bardziej otwarci. Niestety, tego klimatu starczyło tylko na kilka pierwszych dni. A potem było już tylko gorzej. I gorzej. Pięciu
Przejechali Amerykanie przez Polskę
To nie było budujące widowisko. Prężący muskuły Amerykanie przejechali przez Polskę po ćwiczeniach w Estonii. Jechali nie pierwszy raz, ale po raz pierwszy w tak medialnie wyreżyserowany sposób. Mnóstwo kamer i relacje na gorąco miały napędzić tłumy. I zainteresowanie oczywiście było. Ale głównie wśród dzieciarni i tych, którzy tak kochają wojsko, że śpią z plecakiem pod głową. Organizując ten spektakl, władze państwowe chciały nam coś pokazać. Ale co? Siłę tkwiącą w amerykańskich opancerzonych wozach bojowych? Solidarność USA z Polską w obliczu zwiększającej się histerii
Pożegnanie Kresowiaka
Odszedł płk Jan Niewiński, ps. „Sokół”. Ostatni dowódca samoobrony polskiej ludności na Kresach Wschodnich w czasie II wojny światowej. Na cmentarz w podwarszawskich Pyrach odprowadziliśmy w ostatnią drogę człowieka wielkiego formatu. Komendanta placówki AK i Polskiej Samoobrony Kresowej w Rybczy na Wołyniu, oficera Wojska Polskiego, wieloletniego przewodniczącego Kresowego Ruchu Patriotycznego. Do ostatnich dni życia walczącego o upamiętnienie tych, których pomordowano na Kresach. Niestety, nie doczekał pomnika Ofiar Ludobójstwa ani cmentarzy godnych pamięci ofiar. Bo prawa






