Wpisy od Jerzy Domański
Sprawiedliwość jeszcze Ziobrę dopadnie
Jeszcze raz się wywinął z rąk sprawiedliwości. Ziobro jest jak piskorz. Od ośmiu lat kluczy i kombinuje, byle tylko nie ponieść konsekwencji decyzji, które podejmował jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny w rządzie PiS. W czasie debaty nad postawieniem go przed Trybunałem Stanu posłowie tak go ocenili: „jego działalność uważana jest za nikczemną”, „powinien siedzieć od tamtego czasu w więzieniu”, „każda ze stron raportu komisji ds. śmierci Barbary Blidy to gotowy akt oskarżenia”. Trudno wymienić nazwisko ministra, który po 1989 r. byłby
Czy naprawdę tacy jesteśmy?
Bać się można, ale pomagać trzeba. Tak bym określił najbardziej elementarne zachowanie, jakiego człowiek w potrzebie może oczekiwać od drugiego człowieka. Niezależnie od narodowości, wyznania czy koloru skóry. Strach przeciętnego człowieka żyjącego z dala od polityki, a wiedzę o świecie czerpiącego z telewizji, może być zrozumiały. Bo jak nie ulec emocjom, gdy ogląda się jednostronny zalew nieakceptowalnych zachowań przybyszów. Dobrym przykładem tego, jak manipuluje się naszymi emocjami, są informacje o Czeczenach, którzy przecież nie tak dawno przyjechali do Polski. Na 85 tys.
Opłakane skutki eksportu demokracji
Lekarstwem na dyktatorskie reżimy w Afryce i Azji miał być transfer demokracji w wydaniu amerykańskim. Ale efekt jest taki, że zamiast lekarstwa zafundowano społeczeństwom tych państw truciznę. Bo czy jest kraj, w którym USA odniosły sukces? Afganistan? Irak? Libia? Syria? Wszędzie narzucanie ustroju, którego nie chciano, bo nie pasował do tamtej rzeczywistości, zakończyło się klęskami. I pomnożeniem wcześniejszych problemów. Tam, gdzie przed wojną ginęły rocznie setki ludzi, dziś ginie tyle dzień w dzień. A Państwo Islamskie? Wyrosło przecież na pieniądzach i broni
Solidarni inaczej
Tyle jest wojen między Polakami, i to praktycznie o wszystko, a w tej sprawie panuje ogólnonarodowa zgoda. Niezapisana, a nawet zbyt jawnie nieogłaszana. Bo po co, skoro i bez słów prawie wszyscy robią, co mogą, byle tylko Polska nie przyjmowała uchodźców. Skłócona Solidarność przy okazji rocznicy zajmowała się głównie tym, kto kogo nie zaprosił na fetę do Gdańska. Narzekano także na świat, który niewystarczająco docenia fenomen polskiej solidarności. Dla świata rocznicowe obchody Polaków to kompletny odlot od realiów współczesności. A także od jego
Polityka przeciw pamięci
Nawet mediom nie chce się już pytać uczniów i studentów o ważne dla Polaków daty. Wystarczy spojrzeć na programy i podręczniki szkolne, by nie mieć złudzeń. Takie tematy jak powstanie warszawskie, „żołnierze wyklęci” czy Katyń są w mediach praktycznie codziennie. A takie jak nadchodząca rocznica 1 września 1939 r. odfajkowuje się rutynowymi apelami, wieńcami i szablonowymi mowami polityków. Obraz najpotworniejszego doświadczenia w całej historii Polski przekazywany jest półgębkiem i wstydliwie. Jakby to, co zrobili Niemcy na naszych
Germanie to nie Niemcy
Tego autora nasi czytelnicy znają dobrze i nie tylko z łamów PRZEGLĄDU, bo dr Julian Bartosz to publicysta, historyk i niemcoznawca z takim dorobkiem, że wstyd nie wiedzieć, kto zacz. Mogę tylko ubolewać, że nasza skromna objętość nie pozwala korzystać z jego erudycji tak często, jak często jego komputer przysyła nam z Wrocławia kolejne artykuły. Dzwonię więc co jakiś czas do autora i przepraszam. Na szczęście oprócz ogromnej wiedzy ma też poczucie humoru i jakoś te nasze relacje trwają. Wspominam o tym też dlatego, że jest wreszcie
Może od razu audiotele?
Komu referendum, komu? Skoro jest referendum twoje, musi być i moje. A w kolejce do pytań referendalnych ustawiają się już następni. I w taki oto sposób ten piękny i ważny instrument demokracji jest w Polsce ośmieszany i upartyjniany. Jak zresztą prawie wszystko, do czego zabierają się politycy. Bo dla nich wszystkie wartości i instytucje są przecież tylko elementem gry. Są narzędziami pomagającymi wygrać najbliższe wybory. A co później? To ich już kompletnie nie obchodzi. A powinno. Bo nawet jeśli teraz wygrają, jest
TVP – pożądany łup
Wystarczyła wygrana kampania Andrzeja Dudy, by część prawicy ogłosiła, że oto zaczął się koniec świata telewizji. Myśląc oczywiście o tej telewizji, która z założenia powinna być publiczna. A jaka jest, każdy przecież widzi. Jednak to, że TVP postawiła w wyborach na reelekcję Komorowskiego i, jak wiadomo, sukcesu nie odniosła, wcale nie oznacza, że to faktyczny koniec jej wpływu na zachowania społeczne. Nie teraz. I z pewnością długo jeszcze TVP będzie obiektem pożądania dla polityków wszelkich opcji. Także prawicy,
Życzenia zamiast czarnej flagi
Nie głosowałem na Andrzeja Dudę. Ale skoro większość Polaków uznała, że to on jest najlepszym kandydatem na prezydenta RP, przyjmuję ten werdykt, bez szczególnego optymizmu, ale z szacunkiem należnym demokracji. Andrzej Duda został prezydentem naszego państwa. Reprezentantem wszystkich obywateli. A więc i tych, którzy na niego nie głosowali i po kampanii wyborczej mają prawo do nieufności i obaw, oraz tych, którzy w ogóle nie poszli do urn. A gdy te miliony Polaków się podliczy, widać lepiej, w jak trudnym położeniu jest nowo wybrany prezydent. Motorem jego kampanii, napędzającym poparcie
Róbcie albo wstydu oszczędźcie
Bezradność nie jest cechą premiowaną w polityce. I dziwne, że za politykę bierze się tylu ludzi o skromnych talentach i niewielkiej wiedzy. Takich, którzy nie mają lepszego pomysłu na wygodne życie. Widzę to zwłaszcza w mediach. Żal patrzeć, gdy różni reprezentanci lewicy odstają od swoich prawicowych konkurentów. Mam wrażenie, że i świat, i wyborcy daleko odjechali tym często młodym jeszcze ludziom. A co jeszcze gorsze, kompletnie nie zdają oni sobie z tego sprawy. Wydaje im się, że ktoś kupuje banały wygłaszane z minami mężów






