Wpisy od Krzysztof Daukszewicz
Baśnie, po których nie zaśniesz
Marynistyczno-futurystyczny wierszyk o łódce, doktorze i zwierzątku uczestniczących w świeckim obrządku. Kiedy Ałganow nad Polską lśni jak sowiecka łuna, Żagiel się przed nim rozwija, a za nim skrada się Kuna. Lecz gdy się doktor Cośboli w tym miejscu pojawia nagle, Kuna zaciera ślady, a Żagiel zwija wnet żagle. I tylko myśl: – Kto jest pierwszym? w tej bajce kupy się trzyma. Skoro go nie ma wśród świeckich, to pewnie jest nim ksiądz
Zmierzch i świt
Pan były minister Grzegorz Kurczuk przyszedł kilka dni temu kulturalnie do redakcji „Dziennika Wschodniego” w swoim własnym Lublinie, żeby powiedzieć tylko jak najuprzejmiej, że jeśli gazeta się nie odczepi od jego partii, to ją tak załatwi, że niewiele z niej zostanie, bo, po pierwsze, namówi swoich, żeby nie dawali więcej płatnych ogłoszeń, a po drugie, poprosi swoich członków, żeby już nie brali do rąk tego pożal się Boże pisma. A redaktor naczelny, będąc, jak to ujął pan były minister sprawiedliwości, prowokatorem
Naiwność
Siedzę od kilku dni na Mazurach, piszę i narzekam na samego siebie, a konkretnie na swój durnowaty łeb. Bo tak wpajano mi od małego, że najważniejsze w życiu to być uczciwym. Pamiętam, kiedy jechałem do mojej pierwszej pracy, tata mi powiedział: „Najsmaczniejszy chleb to ten zarobiony uczciwie. I postępuj tak, żeby nikomu nie robić krzywdy”. No to człowiek uwierzył i w związku z tym całe życie kombinuję tylko, jak zapłacić z tego, co mam, i komu najpierw oddać. A gdybym powiedział: „Ojciec, a daj mi spokój z takimi radami, idą nowe czasy i uczciwych
Nasze kartofelki
Gdy nie mam nad czym się zastanawiać, to kieruję wzrok w stronę Sejmu, aby przypomnieć sobie, że najseksowniejszą kobietą obecnego parlamentu jest pani Anita, a najbardziej podniecającym mężczyzną marszałek Józef na przemian z wiceprzewodniczącym nowej komisji śledczej, panem Romanem, nie wnikając w to, kto i kiedy jest na górze. Z kolei pani Joanna Sosnowska z SdPL wymyśliła sposób, jak walczyć z przemocą w rodzinie, otóż wszyscy mężczyźni powinni płacić podatek na ofiary mężów sadystów i na dodatek „Super Express”
Wizja + prowizja
Podobno w niektórych kręgach zbliżonych do kawiarni, goszczących społeczeństwo odmiennej orientacji bramkarze przebrani dla niepoznaki w liberie każdego wchodzącego do środka witają słowami: „Zapraszamy siostry, braci i tych wszystkich, których nie wypuszcza na ulicę prezydent Kaczyński”. Teraz doszedł do tego jeszcze Eroticon, którego być może nie będzie – piszę w czwartek – ponieważ w mieście ma szerzyć się tylko moralność i świadomość, oczywiście świadomość seksualna, która ma nawet już swój wymierny przelicznik. Jedno dziecko = jedno mieszkanie. Tylko jeszcze
Pępek świata
Wymyśliliśmy jakiś czas temu, że jesteśmy Pępkiem Świata. Wszystko, co u nas, to najważniejsze, wszystko, co nasze, to najpiękniejsze, i wszystko, co mówimy wszem wobec, to najmądrzejsze. Z tym przeświadczeniem wsiadłem do samolotu obcych linii i poleciałem do Kanady, który to kraj, według nas, pępkiem świata nie jest, a więc powinien żyć tym, czym my żyjemy. Niestety, po kilku dniach zorientowałem się, że nikt tu o nas, Polakach, w tym uroczym zakątku nie myśli. Telewizja opowiadała przez dwa dni o dwóch turystach, na których napadł niedźwiedź w rezerwacie dla niedźwiedzi,
Dzidziusie
Najpierw był minister Sadowski, był ministrem sprawiedliwości, ponieważ ją bardzo cenił i poważał u siebie i u innych. Gdyby tego nie robił, to pewnie nie zostałby ministrem w naszym wzruszającym do łez kraju. Ów pan minister jeszcze jako sędzia potrącił niewinną kobietę, ale ponieważ jego marzeniem było zostać kimś szanowanym i poważanym, zostawił kobietę jej losowi, a swój wziął we własne, uczciwe, bo chronione immunitetem ręce. Tu trzeba zapamiętać, że Człowiek w naszym kraju z immunitetem Staje się moralnym
Spełnienie
Wróciłem z Mazur tak nasycony grzybami, że, mój drogi czytelniku, nawet sobie tego nie wyobrażasz. A zaczęło się od wiadomości, która dotarła do mnie z letniego domku na Mazurach. Zebraliśmy cztery kosze grzybów. Po czubek! W środę telefon i znowu. Trzy kosze grzybów w dwie godziny. W czwartek koło południa następna wiadomość. Dzisiaj trzy koszyki plus dwa pełne swetry. Tu nie wyrobiłem, wpakowałem kosz największy, jaki znalazłem, do samochodu i ruszyłem w stronę na Jedwabno. Od Wielbarka stawałem przy każdym
Jedzie pociąg z daleka
Wyruszyliśmy z Jankiem Pietrzakiem do Krakowa, żeby w programie Ewy Drzyzgi mówić o tym, czy kabaret polityczny jeszcze istnieje. Spotkaliśmy się na Dworcu Centralnym, by odbyć wspólną podróż ekspresem Mickiewicz, jadącym z Białegostoku. I pani przez megafon obwieszcza, że pociąg z Białegostoku co prawda przybędzie do Warszawy punktualnie, ale do Krakowa spóźni się godzinę. A my jedziemy na styk. Ruszamy. Po 20 minutach wchodzi do przedziału konduktor i mówi, że z tym godzinnym opóźnieniem to jest przesada i że według niego, pociąg się spóźni tylko jakieś pół godziny… a tu wszyscy
Wracaj!!!
Gazeta, której tytułu nie wymienię, bo będąc Polakiem, nie powinno się jej czytać, ponieważ pracują w niej ci, co nie powinni mieszkać w naszym kraju, razem z redaktorem naczelnym, który już od dawna powinien się nazywać Adam M., napisała, że na świecie żyje jakieś plemię, ale nie zapamiętałem jakie, bo słuchałem o tym w samochodzie, otóż żyje plemię, które potrafi liczyć tylko do dwóch. Jeden, dwa i koniec. Trzy to już jest dla nich problem, a osiem – totalna abstrakcja. To byłaby wyjątkowo






