Wpisy od Krzysztof Daukszewicz

Powrót na stronę główną
Felietony

Pęk nie pęka z euro w rękach

No i po wyborach. 20-procentowa frekwencja została spowodowana podobno społeczną nieodpowiedzialnością. Według mnie, to raczej efekt końcowy ustawicznego lekceważenia społeczeństwa, końcowy, ale być może nie ostatni, ponieważ nasz parlament zajmuje się już tylko sobą i dlatego finał powinien nastąpić jak najszybciej. Oglądałem przez krótki czas „reklamówki” ugrupowań startujących do europarlamentu i nie mogłem się nadziwić, jak wszyscy, tak jakby się umówili, opowiadali, co dla nas zrobią, nie mówiąc, dokąd startują. Parlament Europejski był słowem zakazanym,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Kim opłaca się być

Kim opłaca się być (Poradnik dla gimnazjalistów) Opłaca się na pewno być celnikiem. I to zdecydowanie. Ponieważ ci bardzo dzielni i odpowiedzialni za kraj obywatele, żeby uprzyjemnić i sobie życie, wymyślili przyspieszacze. Przyspieszacze powodują, że przedsiębiorca mający do czynienia ze składami celnymi i odprawami zarabia mniej, ale zarabia, ten, który nie godzi się na przyspieszenie, najczęściej w niedługim czasie plajtuje. Opłaca się być celnikiem i dlatego, że można sobie zamiast przyspieszenia zwyczajnego zażyczyć luksusową prostytutkę i zamieszkać z nią wraz z kolegami

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Ani to, ani to

Wzruszyła mnie, zresztą nie po raz pierwszy, pani poseł Anita Błochowiak, tym że obraziła się na tych, którzy nie uwierzyli w to, że jedynie jej raport jest wiarygodny. Raport, według którego Michnik przyszedł do Rywina, trzymając w plastikowej torebce wirtualne siedemnaście i pół miliona dolarów, żeby ten przekazał to Wandzie Rapaczyńskiej, a w międzyczasie dwa magnetofony nagrywały kogoś za ścianą. Bo gdyby takie zdanie pojawiło się, to też bym się nie zdziwił. Ale wzruszyła mnie pani Anita dodatkowo wywiadem udzielonym w tygodniku „Angora”, ponieważ

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Egzamin dojrzałości

W chwili, kiedy piszę ten felieton, mój młodszy syn Grześ wybiera się na swój ostatni egzamin maturalny z wiedzy o Polsce i świecie. Tak sobie wybrał, bo wykombinował, że to łatwy przedmiot, i teraz obaj trzęsiemy się ze strachu o wynik, bo on mówi, że nie może niczego zrozumieć, co jest związane z naszym rządem i parlamentem. Gdyby zamiast WOS-u wziął sobie jako drugi przedmiot geografię, to być może miałby tak jak nasza maturzystka, pani Renia, tylko problemy z wiatrami, ale te można zapamiętać stosunkowo łatwo.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Zuch

Są informacje i wydarzenia, które przerażają lub bawią do łez, ale trudno już wyczaić, które tak naprawdę rozśmieszą. Nie jest zabawna wiadomość, że Jerzy Jaskiernia był kłamcą lustracyjnym, ponieważ w tej sytuacji był kłamcą wszystkiego, gdyż ktoś go w tej Służbie Bezpieczeństwa prowadził, ktoś inny zabrał ze sobą kwity, a jeżeli zabrał, to pan były minister i prokurator generalny mógł chodzić na niewidzialnym pasku nawet do wczoraj, a jeżeli tak było, to automaty do gry są tylko konsekwencją tej całej gry w Polskę. I ciekawa wydaje się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Nagła decyzja

Wyczytałem w którejś z gazet, że wytwórnia win w Homlu na Białorusi ma kłopoty z oceną jakości swoich trunków, ponieważ fabryczni kiperzy nie mogą spożywać swoich wyrobów, i to nawet w ilościach minimalnych. A stało się tak dlatego, że prezydent Aleksandr Łukaszenka wprowadził w życie dyrektywę, na mocy której każdy pracownik firmy, od którego zaleci alkoholem, natychmiast wylatuje z roboty i szef firmy razem z nim za to, że nie potrafi pilnować porządku w swoim zakładzie. Kiperzy w związku z powyższym boją się brać do ust nawet pięć mililitrów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Dzieciaty

Obudziłem się kilka dni temu przed świtem i tak w półśnie myślę sobie, a może nawet i śnię. Do tej pory moje góry to były Tatry i Karkonosze, a od dzisiaj moje góry to również Alpy i Pireneje. Jedyne morze, jakie mnie otaczało ze wszystkich stron, to był nasz stary i chłodnawy Bałtyk, a teraz, proszę uprzejmie, Morze Śródziemne, Morze Celtyckie, Morze Północne, a nawet Ocean Atlantycki i kanał La Manche. Tak mi się w życiu poprawiło, i to bez udziału batalionów Układu Warszawskiego. Ale moje państwo się powiększyło,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Cud nie cud

Mniej więcej dwa tygodnie temu syn mojej bardzo dobrej znajomej wybrał się z klasą na wycieczkę krajoznawczą po Polsce. Trasa wiodła między innymi przez Częstochowę, a ponieważ młodzież w autokarze była wierząca i praktykująca, postanowili zwiedzić Jasną Górę. I już mieli wchodzić do środka, już mieli uklęknąć na jedno kolano i przeżegnać się, kiedy nagle z szumem wpadły chorągwie Andrzeja Leppera, ochroniarze „wypierniczyli” wierzącą młodzież z klasztoru, a przed ołtarzem stanął Wódz w biało-czerwone paski wraz ze swoją

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Pianista

Byłem we Wrocławiu tego samego dnia, co i Steven Spielberg, tylko że on przechadzał się z jednej strony rynku, a ja z drugiej, dlatego osobiście nie zapytałem wybitnego reżysera, co go ściągnęło w te urocze strony, ale po mieście chodzą plotki, że ma kręcić film „E.T – 2”. Scenariusz jest już gotowy. Ufoludek ląduje w krzakach nad Odrą, znajdują go dzieci z kamienicy na Starówce i natychmiast chowają go przed dorosłymi, którzy chcą, żeby ten przesympatyczny stworek, tęskniący za niebem tak pięknym jak unijna flaga, został ich kandydatem na posła do Parlamentu Europejskiego.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Czuwa orzeł

Przed Bożym Narodzeniem krążył po kraju dowcip, jak to żona wysłała swojego męża, menela, w Wigilię na świąteczne zakupy, ten wrócił po kilku godzinach nawalony jak stodoła tylko z jednym piwem w ręku. – Ty łachudro, przez ciebie nie będzie świąt! – wrzasnęła zdenerwowana kobiecina. – Żono moja, Jadwigo, ty na mnie nie krzycz – odpowiedział z pijacką godnością małżonek – ponieważ w ten wyjątkowy dzień potraktowałem cię jak miliarder Jan Kulczyk swoją małżonkę. – A coś ty takiego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.