Wpisy od Krzysztof Daukszewicz
Moralność
Niektórzy ludzie powiadają, że z moralnością jest jak z cnotą – nie można jej mieć i nie mieć w zależności od potrzeb. Tak by się wydawało, ale kiedy przyjrzymy się dokładniej naszej polityce, to wygląda na to, że jednak można mieć i nie mieć. Koronnym dowodem na to jest sojusz Sojuszu Lewicy z kołem poselskim Romana Jagielińskiego, o którym to kole poseł Jerzy Dziewulski, używając barwnych słów, powiedział, że jest jak odkurzacz – wciąga śmieci. I rzeczywiście, zlepek ludzi tam się znajdujących przypomina sejmik
Karnawał
Bruksela na trzy miesiące przed naszym wejściem do Unii alarmuje, że w Polsce „zapanowała beztroska i luz”. Odłogiem leży kilka ustaw, a najgroźniej ma się sprawa z ustawą o zamówieniach publicznych, której brak nie pozwala uruchomić unijnych pomocy strukturalnych między innymi na budowę dróg tak potrzebnych wicepremierowi Polowi i na walkę z bezrobociem, które doskwiera prawie wszystkim. Nasi powiadają, żeby się tym nie przejmować, ponieważ wejdzie ona w marcu albo w kwietniu, czyli ktoś u nas dalej myśli starym wypróbowanym sposobem: my wam przedłożymy
U nóg łóżka
Wygląda na to, że dziennikarze większości gazet uparli się i postanowili śledzić Sojusz Lewicy do ostatniego żywego działacza. Łażą za Huszczą i liczą mu gości, tropią bezustannie Skórkę, który chodził do Sejmu, nie wchodząc, bo go szef klubu znał bliżej, nie znając, czają się za Sokołowską lub czasopismami, a nawet i etyką, teraz dopadli działaczy z Bydgoszczy, którzy przejedli i przepili klub sportowy i jedyną wartościową rzeczą, jaką uczynili, było podarowanie panu premierowi zegarka za trzy tysiące sześćset złotych, bo teraz, kiedy
F-16
Pamiętnego 11 września jechałem na recital do Torunia. Kiedy usłyszałem w radiu wiadomość, że w Nowym Jorku zapadły się wieże World Trade Center, kiedy w gabinecie dyrektora zobaczyłem bezpośrednią relację z tej okropnej tragedii, przełożyłem koncert na inny termin, ponieważ uważałem, że tego dnia żartować nie wypada. Dzisiaj też podjąłem pewne postanowienie. Chcę po raz drugi jako pierwszy przekazać na ręce ambasadora USA naszej uwielbianej przez naród i rząd Ameryce swoje odciski palców i swoje zdjęcie.
Cichy Mikołaj
Święta niektórych z nas choć na chwilę oddalają od biedy i codzienności, innym uświadamiają w dwójnasób jej bliskość i powszedniość. Przyczyniają się do tego sklepowe wystawy pełne błyskotek, natrętne reklamy i cwane promocje, które kuszą swoimi „niepowtarzalnymi” okazjami. Z drugiej strony, wszelkiego rodzaju organizacje pozarządowe i fundacje angażują artystów i polityków do malowania bombek, przyczepiają im brody i wkładają czapki świętych Mikołajów na głowy i puszki do rąk, żeby uzbierać trochę grosza, by pomóc w ten czas głodnym, samotnym
Marzenie pod choinkę
Dziwnie się czuję na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia, bo wydaje mi się, że znowu żyję w kraju, w którym nic się nie stało i nic złego się nie dzieje. Bruksela uznawana jest za sukces, chociaż wszystko wskazuje na to, że wybraliśmy „albo śmierć”, ponieważ trzymając się kurczowo ustaleń z Nicei, nie szukaliśmy żadnego kompromisu. W kraju Mariusz Łapiński zobaczył winnych wszędzie, tylko nie wokół siebie, i dopiero kiedy napadł na własny rząd, został usunięty z klubu partii, której nie był członkiem. Jerzy
Dla dobra kraju…
Najpierw poszła plotka, że karetki pogotowia od nowego roku będą wysyłane dla dobra kraju przede wszystkim do umierających, co natychmiast zbulwersowało tych wszystkich, którzy dla dobra kraju chcieliby pożyć ciut dłużej. Na tę wiadomość zareagował natychmiast prezydent stolicy dwojga nazwisk Kaczyński-Kaczyński, który obwieścił, że w Warszawie pogotowie będzie wyjeżdżało do każdego. Na co zareagował natychmiast szef Narodowego Funduszu Zdrowia, mówiąc, że z tymi karetami do umierających to jest plotka, a następnie tę plotkę natychmiast zdymisjonował. Nie wiadomo natomiast, na czyją
Jaśnie Wielmożny Panie Hrabio!
Nie spodziewałem się, szczerze mówiąc, Pańskiego listu, ponieważ myślałem, że zrobi nam Pan niespodziankę, pojawiając się 1 maja w naszym majątku już bez paszportu. Póki co chce Pan Hrabia, żebym wyjaśnił Panu w miarę przystępnie, co w nowym języku polskim, którego do końca pan nie rozumie, oznacza taki tytuł w gazecie: „Pionowe skarpetki w rękach jednorękich bandytów”. Panie Hrabio, znaczy to mniej więcej tyle samo co zdanie sekretarza stanu USA, Donalda Rumsfelda: „Informacje, z których wynika, że nic
Przewrócona normalność
W jednej z gazet kilka dni temu ukazał się tytuł „Kluska jak łza”, co miało być dowcipnym podsumowaniem przygód biznesmena, który postanowił – zamiast, jak Pan Bóg przykazał, finansować partie polityczne – wyposażyć dzieci w tańsze komputery. A ponieważ partie nie lubią dzieci, bo do niczego nie są im potrzebne – wszak nie mogą głosować – postanowiły wykończyć filantropa za jego wyjątkową bezczelność. Później oglądałem reportaż w telewizji, z którego można było wysnuć wnioski, że upadek wielu dobrych
Towarzysze i koledzy
Kiedy AWS dochodziła do władzy, kiedy padło słynne, a jak się później okazało sakramentalne, będące wzorcem programowym i pozostałych partii: „Teraz, k… my!”, napisałem piosenkę „Towarzysze i koledzy”. Niewiele to minęło lat, od kiedy przyszło nowe, przed nowym kapelusze z głów i wyżej samą głowę. I przyszli chłopcy, którym już nareszcie można wierzyć. ŻEGNAJCIE TOWARZYSZE NAM! WITAJCIE NAM KOLEDZY! A potem minął krótki czas, kolegom coś nie wyszło i społeczeństwa






