Moralność

Niektórzy ludzie powiadają, że z moralnością jest jak z cnotą – nie można jej mieć i nie mieć w zależności od potrzeb. Tak by się wydawało, ale kiedy przyjrzymy się dokładniej naszej polityce, to wygląda na to, że jednak można mieć i nie mieć. Koronnym dowodem na to jest sojusz Sojuszu Lewicy z kołem poselskim Romana Jagielińskiego, o którym to kole poseł Jerzy Dziewulski, używając barwnych słów, powiedział, że jest jak odkurzacz – wciąga śmieci. I rzeczywiście, zlepek ludzi tam się znajdujących przypomina sejmik szlachecki i klasyczne pospolite ruszenie. Okazuje się jednak, że umiejętnie kierowane nie dość, że łbów sobie nie ukręca, to jeszcze stało się języczkiem u wagi, bez którego żadne poważniejsze głosowanie nie odbędzie się z korzyścią dla koalicji, dlatego targuje się o stanowiska jeszcze bardziej niż onegdaj PSL. Szczerze mówiąc, to ja nawet chciałbym zobaczyć Mariusza Łapińskiego w roli wicemarszałka Sejmu, bo prędzej czy później ktoś musi zastąpić na mównicy Renatę Begerową, której zaprzyjaźniony rolnik machnął dwa tysiące martwych podpisów za garść owsa, patrząc jej w oczy.
Ale dlaczego wspomniałem o tej moralności. Otóż pani Danuta Waniek powiedziała, że jest zaskoczona wyborem pana Dworaka na prezesa telewizji, ponieważ ona na tym stanowisku widziała prawdopodobnie kogoś innego. Jedni chcieli, żeby kandydatem był ktoś reprezentujący prawicę, a drudzy uważali, że lepszy byłby niezależny, ale za to lewicujący. Ponieważ jednak żadna ze stron nie mogła swojej kandydatury przeforsować, zdecydowano, że szefem TV zostanie ktoś neutralny, ktoś, kto na razie jest ni wte, ni wewte. I co mówi o tym wyborze pani Danuta Waniek? Mówi, że taka decyzja wskazuje na to, że postawa wybierających „była moralnie wątpliwa”.
To mi przypomina anegdotkę związaną z Maurycym Madurowiczem, XIX-wiecznym ginekologiem, konstruktorem kleszczy porodowych, który asystował pewnego razu podczas porodu żony bardzo bogatego i równie skąpego kupca. Gdy wszystko poszło gładko, kupiec powiedział, że umówione honorarium jest za wysokie i tyle mu nie zapłaci za tak łatwą robotę. Na to prof. Madurowicz zawołał do akuszerki: – Madame, wsadzić dziecko z powrotem!
Do akuszerki powiedział madame – piękne czasy.

Wydanie: 6/2004

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy