Towarzysze i koledzy

Kiedy AWS dochodziła do władzy, kiedy padło słynne, a jak się później okazało sakramentalne, będące wzorcem programowym i pozostałych partii: „Teraz, k… my!”, napisałem piosenkę „Towarzysze i koledzy”.

Niewiele to minęło lat, od kiedy przyszło nowe,
przed nowym kapelusze z głów
i wyżej samą głowę.
I przyszli chłopcy, którym już
nareszcie można wierzyć.
ŻEGNAJCIE TOWARZYSZE NAM! WITAJCIE NAM KOLEDZY!

A potem minął krótki czas, kolegom coś nie wyszło
i społeczeństwa duża część
widziała inną przyszłość.
Zabrzmiały słowa, których ja
myślałem, że nie usłyszę:
ŻEGNAJCIE, ACH, KOLEDZY NAM! WITAJCIE TOWARZYSZE!

Minęły cztery lata i znów nasi chłopcy górą.
Tym razem to elity kwiat
i z inną już kulturą.
Zabrzmiały hasła, w które znów
przyjemnie było wierzyć:
ŻEGNAJCIE TOWARZYSZE NAM! WITAJCIE NAM KOLEDZY!

Lecz teraz mnie nachodzi myśl,
gdy patrzę na to wszystko,
że to nie koniec pieśni tej,
nie koniec tym igrzyskom.
I że nastanie znowu czas,
gdy słowa te usłyszę:
ŻEGNAJCIE, ACH, KOLEDZY NAM! WITAJCIE TOWARZYSZE!

Nie pożałuję jednak was
w kolejnej, w tył, podróży,
bo każda władza zawsze ma
to, na co się zasłuży.
Chusteczką nawet machnę wam,
Gdy będę odwrót śledzić.
WITAJCIE TOWARZYSZE ZNÓW! ŻEGNAJCIE NAM KOLEDZY!

Lecz jeśli tak wydarzy się i wrócą Towarzysze,
To chyba waszych kroków ja
już więcej nie usłyszę…

I po kilku latach doszedłem do wniosku, że brakuje w tej balladzie o władzy jeszcze jednej zwrotki. A oto ona.

Lecz puenta całkiem nowa dziś
się rodzi w tej piosence,
że AWS i SLD podadzą sobie ręce.

 

Wydanie: 48/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy