Kto jest bez grzechu?

Kto jest bez grzechu?

Najczęściej komentowanym fragmentem ostatniej pielgrzymki Jana Pawła II była papieska krytyka filozofii liberalizmu. Już po raz dziewiąty Papież mówił bezpośrednio do swoich rodaków na ojczystej ziemi. Mówił językiem człowieka bardzo zatroskanego sytuacją, w jakiej znajdują się miliony Polaków. Widać było, że dobrze zna nie tylko skalę biedy, bezrobocia i bezdomności, ale wie także o egoizmie tych, którym transformacja przyniosła wielkie majątki. Nie zawsze zresztą zdobyte ciężką pracą.
Karierę wśród osób wypowiadających się na temat pielgrzymki zrobiło określenie, że Polacy Papieża słuchają, ale go nie słyszą. Bo przecież to, co mówi, nie ma przełożenia na realia i praktykę naszego życia codziennego. Na zachowania tych samych ludzi, którzy tłumnie biorą udział w spotkaniach z nim. Takie postawienie sprawy, choć przecież generalnie prawdziwe, jest jednak bałamutne. Bo w istocie rzeczy odpowiedzialność za nasze własne zachowania przerzuca na tego, który ocenia i naucza. A któż bardziej niż my sami jest często odpowiedzialny za pospolite, mniejsze i większe draństwa, za egoistyczne i samowolne zachowania? I za ich konsekwencje? Za to, że ktoś obok nas cierpi?
Jest coś bardzo symptomatycznego w tym, że Papież nie wskazuje winnych takiej sytuacji. Nie robi tego także i z tego powodu, że lista musiałaby być bardzo długa. Oczywiście, z równie dużym zróżnicowaniem skali i wymiaru win.
„Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”. Jakże ważne to słowa, zwłaszcza dla takiego społeczeństwa jak nasze, które ma wielowiekową już tradycję przerzucania odpowiedzialności za swoje problemy na świat zewnętrzny. Na symbolicznych „onych”, którzy kradną, oszukują, nic nie potrafią, a rządzą. Skutkuje to tym, że wszelkie władze stają się uosobieniem zła i przyczyną nieszczęść.
By być dobrze zrozumianym, powiem tak: ludzie władzy mają niejedno na swoim sumieniu i trzeba im stale i bardzo uważnie patrzeć na ręce. Ale nie tylko im.
Relacje między ludźmi w Polsce są dziś tak złe, że wzajemna nieufność stała się już bez mała normą. Duży wpływ na taki charakter stosunków społecznych mają zwłaszcza gorliwi wyznawcy filozofii sukcesu za wszelką cenę. Ci, którzy idą przez Polskę z wypisanym na sztandarze hasłem: „Liczy się skuteczność”. Zostają po nich głównie ofiary. A skuteczność osiągają tylko w napełnianiu własnych kieszeni.
Wyraźnie cierpiący i schorowany Papież mówił do takich ludzi, jacy realnie w Polsce są. Jaki natomiast z tego zrobimy użytek, będzie już tylko sprawą indywidualnych wyborów.

Wydanie: 34/2002

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy