Wpisy od Krzysztof Daukszewicz
Podrzutek
Afera w Polsce goni za aferą i to wystawia politykom świadectwo niebywałej hucpy i pazerności. Pozbierać teraz społeczeństwo, uruchomić w ludziach odruchy obywatelskie, przywrócić wiarę w lepszą przyszłość to już praca na całe lata i nie dziwię się Włodzimierzowi Cimoszewiczowi, kiedy mówi, że nie chce być prezydentem kraju reprezentującym lewicę. Bo i jaką lewicę? Na czym polega ta lewicowość? Na czym polega lewicowość Józefa Oleksego czy Krzysztofa Janika? Chyba tylko na tym, że wmawiali nam, a przede wszystkim sobie, że stoją
A psik, a kysz!
Ministerstwo Infrastruktury, to, pod którym jest nagromadzenie cieków wodnych w takim stężeniu, że pokręciło kiedyś wicepremiera Pola, a i dziś oddziałuje na umysły urzędników, pod wpływem któregoś z tych prądów szykuje projekt prawa, które nakaże instalowanie w każdym aucie licznika zużycia dróg, czyli podatkometru, ponieważ opłaty za korzystanie z dróg powinny być adekwatne do stopnia ich eksploatacji. Kto jeździ więcej, płaci więcej, tak twierdzą autorzy tego projektu, w związku z tym każdy, kto uruchomi samochód, uruchomi
Wielki świat dla maluczkich
Nie byłem przez pół roku w Polsce, ponieważ postanowiłem zwiedzić świat. Stało się to 5 marca 2005 r. Pojechałem najpierw na Białoruś, gdzie prezydent Aleksander Łukaszenka wprowadził właśnie czterodniowy Dzień Kobiet. Bawiłem się fantastycznie, pijąc wódkę i wąchając goździki, które stały się symbolem tego radosnego święta, a ponieważ głowę posiadam mocną, z miejsca otrzymałem propozycję objęcia kierowniczego stanowiska w miejscowym kołchozie, za którą to robotę miałem otrzymać sto dolarów w walonkach za pierwszy rok
Reklama rządu
TVN przeprowadziła wśród swoich widzów ankietę, w której pytała: – Czy premier Marek Belka powinien przejść do Partii Demokratycznej? I społeczeństwo w liczbie 72% odpowiedziało, że powinien, a 50% dodało, że przejdzie na pewno. Piszę o tym 1 marca, jeszcze przed oświadczeniem pana premiera, co zamierza uczynić, ale ostatniej nocy miałem sen, że przeszedł, i to z całą Radą Ministrów. Pamiętam nawet, jak to wyglądało… Siedzę, we śnie, w domu, spokojnie piję czwartą kawę, słucham radia i oglądam telewizję, kiedy nagle mówią
Druga lista
W ciągu kilku dni przeczytałem dwa felietony nadzwyczaj mnie inspirujące. „Krytykę ukumplowaną” Krzysztofa Skiby oraz „Polskę Michnika i Urbana” Bronisława Wildsteina. Z moim kolegą estradowym, który omawia relacje między artystami a krytykami, zgadzam się prawie w każdym zdaniu. Sam kiedyś przejmowałem się, co o mnie napiszą, i pamiętam, że zawsze miałem żal do tych recenzentów, którzy przychodzili na koncerty, a potem w gazetach pisali wyłącznie, komu dołożyłem za dużo, a komu za mało, nie oceniając muzyki, tekstów piosenek ani wartości w nich zawartych.
Nie dać się sprowokować
Nad miasteczkiem mrok zapadał, kiedy szedłem przez ulicę, nagle facet mnie dopada, ni to bandzior, ni to szpicel. Już dochodzi, już go czuję, a ja w strachu, nie bez racji, przecież w kraju teraz tyle rozmaitych prowokacji. Nie dać się sprowokować, tylko spokój, tylko nie dać się sprowokować, myślę sobie, nie dać się sprowokować. Odruchowo sprawdzam portfel, a w nim cały plik rachunków i jasno widzę po ich treści, nie ma dla mnie już ratunku. I już włosy mi się jeżą, i jak
Nowa mapa drogowa
Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, czyli mówiąc popularnie, „to nasze USA”, od pewnego czasu drukują nowe mapy drogowe. Drukują je krajom, które mają kłopoty z poruszaniem się po własnych terytoriach i po świecie. Pierwsi taką mapę otrzymali Palestyńczycy, z zaznaczoną na niej drogą, po której można się bezpiecznie poruszać w kierunku Izraela bez używania broni z jednej strony. Drugą taką otrzymaliśmy my. Być może ktoś był jeszcze między Palestyńczykami i Polakami, ale nic mi o tym nie wiadomo, bo to nie są mapy powszechnego
Wiadomość miesiąca
Przez trzy ostatnie dni stycznia myślałem, że wiadomością miesiąca będzie manifestacja emerytów w obronie niższych czynszów, zorganizowana przez obywateli w podeszłym wieku i emerytów, którzy swoją obecnością na ulicach polskich miast udowadniają bezustannie, że cud istnieje, a myślałem, że będzie tak z powodu transmisji telewizyjnej, w wiadomościach już nie pamiętam czyjej stacji. Otóż młody dziennikarz opowiadał o tej demonstracji z wypiekami na twarzy, kończąc news słowami: „…i jak państwo widzicie, wiec odbywa się w sposób cichy i godny, nie widać żadnych kamieni
Zima
W środę późnym wieczorem wracałem z wędrówki po Polsce do swojego domu pod Warszawą, słuchając przez radio komunikatów jak z frontu. Władze miasta ostrzegały mieszkańców przed nawałnicą śnieżną, która przejdzie nocą nad stolicą kraju z prędkością do 70 km na godzinę, fundując mieszkańcom paraliż miasta. W domu wyciągnąłem ze schowka szufle i miotły i tak przygotowany na walkę z żywiołem położyłem się spać. Rano o godzinie szóstej, kiedy wyjrzałem przez okno, nie zauważyłem na parapecie ani jednego świeżego płatka tego srebrnego puchu. Zadzwoniłem
Tylko się nie łam
Przekraczałem nieistniejącą już granicę naszego państwa, z którego wyjechałem kilka dni wcześniej, żeby kupić używany samochód, jeszcze niczym nieobjęty po naszej stronie, ani VAT-em, ani akcyzą, ani nawet podatkiem od rejestracji. Samochód kupiłem od Niemca, który odłożył na nowe auto, lecząc swoje zęby w Świnoujściu, bo to wychodziło mu o połowę taniej, a zęby, jeżeli chodzi o wydatki na ich konserwację, miał policzone dziesięć lat do przodu, w odróżnieniu od mieszkańców podbiałostockich wsi, którzy na sztuczną szczękę muszą czekać do dwóch tysięcy






