Nie dać się sprowokować

Nad miasteczkiem mrok zapadał, kiedy szedłem przez ulicę,
nagle facet mnie dopada, ni to bandzior, ni to szpicel.
Już dochodzi, już go czuję, a ja w strachu, nie bez racji,
przecież w kraju teraz tyle rozmaitych prowokacji.

Nie dać się sprowokować, tylko spokój, tylko
nie dać się sprowokować, myślę sobie, nie dać się sprowokować.

Odruchowo sprawdzam portfel, a w nim cały plik rachunków
i jasno widzę po ich treści, nie ma dla mnie już ratunku.
I już włosy mi się jeżą, i jak karp łykam powietrze,
bowiem mogą mnie przesłuchać wszystkie trzy Komisje Śledcze.

Nie dać się sprowokować, tylko spokój, tylko
nie dać się sprowokować, myślę sobie, nie dać się sprowokować.

Pierwszy dowód to bilety, które trzymam dla alibi,
bo Temida w naszym kraju bardzo często lubi chybić.
Ale teraz sąd najwyższy może mnie obarczyć winą,
bo ma dowód, że ja byłem w grupie trzymającej kino.

Nie dać się sprowokować, tylko spokój, tylko
nie dać się sprowokować, myślę sobie, nie dać się sprowokować.

No i jeszcze ten kartonik, który gryzie jak sumienie,
na nim dowód, że najczęściej tankowałem na Orlenie.
No i teraz ktoś z komisji w każdej chwili mnie zapyta,
czy to Miller, czy też Kulczyk mi załatwił punkty Vitay.

Nie dać się sprowokować, tylko spokój, tylko
nie dać się sprowokować, myślę sobie, nie dać się sprowokować.

Na dodatek mam samochód w PZU ubezpieczony,
tak więc mogą mnie oskarżyć w każdej chwili z każdej strony.
A szans nie mam, by się bronić, bo już wiem ze źródeł innych,
że tej góry nikt nie ruszy, ale trzeba znaleźć winnych.

Nie dać się sprowokować, tylko spokój, tylko
nie dać się sprowokować, myślę sobie, nie dać się sprowokować.

A tymczasem facet z tyłu już dogania, już go czuję,
żebym chociaż się dowiedział, jaka partia prowokuje.
A on krzyczy: – Dawaj forsę! – o nic więcej mnie nie pyta,
nagle cały strach odchodzi: – Dzięki Bogu to bandyta!

Nie dać się sprowokować!!!

Wydanie: 8/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy