Wpisy od Krzysztof Teodor Toeplitz
Obciąć palec
Profesor Łagowski niezwykle trafnie zauważył w „Przeglądzie”, że obiecując sobie państwo demokratyczne, myśleliśmy o państwie, w którym nie ma sądowych procesów politycznych. Tymczasem większość procesów toczących się obecnie przed sądami – nie tylko procesy generałów Kiszczaka czy Jaruzelskiego, o których mówi profesor, ale także proces Rywina, Sobótki i in. – są procesami podszytymi walką polityczną. Podobnie obiecując sobie państwo demokratyczne, myśleliśmy o państwie wolności słowa. Tymczasem zapadł oto wyrok sądowy skazujący redaktora ukazującego się w Policach pisma na trzy
Na zdrowy rozum
Wybór nowego prezesa TVP w osobie Jana Dworaka nie zamknął, ale przeciwnie, rozognił dyskusję wokół telewizji publicznej. Mimo że cały ten zabieg miał pozornie na celu „odpolitycznienie telewizji”, dyskusja ta jest na wskroś polityczna, co nie rokuje niczego dobrego. Prawica zaciera więc ręce, że w ostatniej chwili, niczym królik z kapelusza, wyciągnięty został „jej człowiek”, powiązany uprzednio z AWS, Platformą Obywatelską itd. Radość budzi też fakt, że w ten sposób zakończona została „era Kwiatkowskiego”, mistyfikowana uprzednio
Żegnaj, panie Aleksandrze
Tak chyba powinienem powiedzieć, rozstając się z człowiekiem, którego znałem od lat kilkudziesięciu, a przez ładnych kilka lat sąsiadowaliśmy ze sobą jako felietonowy dwugłos, najpierw w „Wiadomościach Kulturalnych”, a potem w „Przeglądzie”. Śmierć Aleksandra Małachowskiego nie jest wstrząsem, jest raczej koleją losu. Myślę, że go nie zaskoczyła, nie dopadła znienacka, nie powaliła w połowie gestu. Wiedział, że nadchodzi, że przyjdzie, mówił o niej często i pisał, w ostatnich latach coraz częściej przybierał postać dostojnego starca, dla którego śmierć nie jest zdziwieniem, lecz faktem oczywistym, zamknięciem,
Ostatni dzwonek
Najwyższy czas! – można by powiedzieć, obserwując relacjonowane przez media ruchy i działania podejmowane przez rząd i kierownictwo SLD w celu ratowania sytuacji, która ani rządowi, ani SLD nie rokuje niczego dobrego. Wiadomo, że gdyby wybory odbyły się dzisiaj, obecny układ nie utrzymałby się przy władzy, a utrata władzy może skazać opcję polityczną reprezentowaną przez SLD na długie lata politycznego niebytu. Toteż nie można się dziwić ani nerwowym ruchom w rodzaju wymiany przewodniczącego klubu parlamentarnego SLD,
Stan umysłu
Pewna moja znajoma, osoba światowa, powiedziała mi niedawno, że jako kobieta lewicowa nie waha się zakładać futra z norek na dżinsy, podczas gdy prawicowe kołtunki utrzymują, że pod norkami może być tylko suknia lub kostium. Przyjąłem tę deklarację z głęboką ulgą, nareszcie bowiem zarysowała się jakaś czytelna linia podziału pomiędzy lewicą a prawicą, szczególnie wśród elit politycznych i kół rządzących. Pozostałe bowiem linie pomiędzy tymi dwoma postawami uległy już kompletnemu zatarciu, a same pojęcia
Szambo narodowe
Mieszkam w miejscowości, do której nie dotarł jeszcze wynalazek kanalizacji i potrzeby asenizacyjne mieszkańców załatwiają szamba i opróżniający je szambiarze. Nie można mieć wątpliwości co do społecznego pożytku i doniosłości ich pracy. Faktem jest jednak, że kiedy szambiarz przystępuje do swego dzieła na jakiejkolwiek posesji, wokół, co najmniej w promieniu kilometra, roznosi się zapach nasuwający mieszkańcom myśl o wyprowadzeniu się jednak z sympatycznej skądinąd miejscowości. Jest to dylemat, który dotyczy obecnie naszej ojczyzny. Promotorzy afer prasowych, których nie brakowało w roku ubiegłym, a i obecnie
My, konsumenci
Wygląda na to, że przy końcu 2003 r., po 14 latach kapitalistycznej transformacji, dopłynęliśmy w końcu do wymarzonego portu i staliśmy się społeczeństwem konsumpcyjnym. Nie oznacza to oczywiście, że każdy, a nawet większość społeczeństwa ma co konsumować. Statystyki pokazują, że liczba rodzin znajdujących się na granicy ubóstwa nie zmniejszyła się, lecz wzrosła. Przeistoczenie się w społeczeństwo konsumpcyjne nie oznacza bowiem wcale, jak wydawało nam się kiedyś, powszechnego dobrobytu, lecz po prostu przyjęcie nowych miar społecznych, nowych hierarchii wartości i nowych postaw
Prezenty
Okres gwiazdkowy jest czasem prezentów. Nie mówię tu o prezentach, które w rodzinach kładziemy sobie pod choinką, bo z tym jest kiepsko. Mimo że wielkie magazyny już w listopadzie udekorowały się na święta, a wielkie firmy wydały miliony złotych na wtykane nam przy każdej okazji druki reklamowe, namawiające do świątecznego kupowania, w „świątyniach konsumpcji” – jak nazywa je w swojej książce „Magiczny świat konsumpcji” George Ritzer (warto kupić pod choinkę co inteligentniejszym znajomym!) – nastrój panuje raczej smętny,
Mapa, panowie, mapa!
Kuchnia polska W tak zwanych minionych czasach co inteligentniejsi przedstawiciele władzy, chcąc studzić zbyt gorące nastroje opozycyjne, zazwyczaj sięgali po mapę, na której rzeczywiście widać było niekończący się praktycznie nigdy obszar ZSRR i maleńką, przyklejoną do tego Polskę. I mieli rację. Gruntowne przemiany demokratyczne w Polsce stały się realne dopiero wtedy, kiedy Gorbaczow przystąpił do rozbiórki swego imperium, a uratowanie tych przemian przed agresją także nie obyło się bez patrzenia na mapę. Obawiam się jednak,
Czy będą nowe afery?
Kuchnia polska Mamy więc kolejną aferę, zwaną potocznie aferą „jednorękich bandytów”, dotyczącą gier losowych i maszyn grających. Dostrzec w niej można – mówiąc językiem futbolowym – wszystkie znane już z poprzednich afer „stałe fragmenty gry”, a więc podejrzenie o łapówkę astronomicznej wysokości, podejrzenie o kupowanie ustawy sejmowej, a więc korupcję, „grupę trzymającą władzę”, zdolną tę ustawę sprzedać, zakulisową krzątaninę biznesowo-towarzyską, zwaną obecnie lobbingiem, wreszcie zajadłość mediów i partii politycznych, z których każda stara się







