Wpisy od Piotr Gadzinowski
Leninowskim szlakiem
Z gadziej perspektywy Gdyby Lenin, wiecznie niegdyś żywy, z mauzoleum wstał i do Poronina wrócił, to pierwszym ruchem na gazety by się rzucił. Nie żeby od razu zamykać, jak myśleliby szablonowi antykomuniści, ale poczytać sobie. Włodzimierz Ulijanow lata spędził na redagowaniu i pisaniu do gazet. Nie miał tak lekkiego pióra jak Trocki, ale ze swą pracowitością i płodnością zawsze by tu i teraz robotę znalazł. Utrzymałby się na wolnorynkowym bajorku. Gdyby Lenin już przeczytał codzienną, cotygodniową porcję, to zapewne pochyliłby łysiejącą głowę nad „Gazetą Wyborczą”. Bo nie tylko dobrze
Promilnenci
Z gadziej perspektywy Czasy śmieszne wymuszają zabawne propozycje. Po których może zrobić się niewesoło. Po raz pierwszy w historii III RP posłowie zezwolili, aby ich kolega, posiadacz immunitetu, czyli niekaralności, mógł zostać osadzony w areszcie. Bo wolność wykorzystywał do mataczenia. To ważny precedens. Nie tylko jako powód do dyskusji, czy uwięziony poseł może sprawować swój mandat. Bo to już parę razy wyjaśniałem. Oczywiście, że może. A nawet musi, bo nie po to pana posła czy panią posłankę społeczeństwo wybrało, aby bezprodukcyjnie w kiciu
Czarna Piotruś
Z gadziej perspektywy Nie ma bardziej zakłamanego rankingu posłów niż ten drukowany co roku w „Polityce”. Dziwię się, że tytuł pragnący uchodzić za prestiżowy, wiarygodny i poważny nie tylko go publikuje, ale eksponuje i reklamuje. Dzięki temu popularny tygodnik wywyższa jednych parlamentarzystów uchodzących tam za „najlepszych”, no i gani uznanych za „najgorszych”. Tyle że wyniki rankingu nierzadko mijają się ze stanem faktycznym w Sejmie. Ułomność rankingu tkwi już w metodzie jego sporządzania. Typują dziennikarze uważani przez redakcję za „sprawozdawców parlamentarnych”. Tymczasem większość z nich
Sezon rokitowy
Z gadziej perspektywy Opozycja już nie topi premiera Millera. Oczywiście, jej liderzy pytani o premiera powtarzają mantrę „Miller musi odejść”. Ale już tak beznamiętnie, że pewnie sami w jego rychłe odejście nie wierzą. Marzy im się powrót Buzka. Niech już SLD mniejszościowo rządzi, niech popularności traci, niech tłumaczy się z każdej aferki. Niech koroduje, gnije. Aż przegniły sam z drzewa spadnie. Opozycja już nie tropi premiera Millera. Co ma wisieć, niech dynda sobie. Czas na wakacje polityczne. Po ciężkiej pracy należy się
Nowa szlachta
Z gadziej perspektywy Gazety alarmują. Z roku na rok na studia wyższe w lepszych miastach dostają się już tylko dzieci z domów bogatych, zwykle inteligenckich. Następuje prosta reprodukcja ludzi wykształconych. Dzieci bogatych i wykształconych otrzymują indeksy na najlepsze uczelnie państwowe, w najlepszych miastach. Na studiach bezpłatnych. Zdobywają nie tylko indeksy, ale i stypendia. Inni, gorsi lądują nie tylko na uczelniach płatnych, ale często na studiach gorszych. Mniej prestiżowych. Gazety alarmują, ale można rzec: o co im chodzi? Przecież na najlepszych państwowych uczelniach liczy się wynik.
Los mamutów
Z gadziej perspektywy Tylko 5% delegatów na II Kongres SLD stanowili ludzie młodzi, czyli ci nieprzekraczający trzydziestki. Dominowali piękni pięćdziesięcioletni. Nowe kierownictwo wybrano z ludzi nienowych w polityce. Leszek Miller i jego zastępcy to politycy, którzy zaistnieli już na początku III RP. Najmłodsza wiekiem i stażem w tym gronie jest Aleksandra Jakubowska, w administracji centralnej od 1995 r., w Sejmie od 1997 r. Ale kierownictwo dużej, rządzącej partii nie może się składać z debiutantów, szczawików politycznych. Dobrym polem dla takich aktywnych debiutantów
Wiosna w Pekinie
Z gadziej perspektywy Ksiądz Sieyes, autor głośnych politycznych broszur gotujących francuską Wielką Rewolucję, pytany potem, cóż robił w czasach wielkiego terroru, odpowiadał z westchnieniem „Cóż, żyłem”. Co można było robić w czasach chińskiej rewolucji kulturalnej? Biedy, terroru, potęgujących się oskarżeń, donoszenia? Można było grać Mozarta, oczywiście pod warunkiem, że był to „słuszny” Mozart. No i starać się żyć. Film „Balzac i mała Chinka” staje się przebojem tego lata. Nic dziwnego.
Witaj jutrzenko swobody
Kiedy do portu we Władysławowie zbliżała się rewolucyjnie brzmiąca „Aurora”, posłowie Parlamentu Europejskiego z komisji zajmującej się prawami człowieka dyskutowali o wolności religii. A nawet o wolności od religii. O tym, jak sekularyzować instytucje państwowe. Czy powielać historyczne wzory, czy spróbować nowej neutralności światopoglądowej. Dyskutowano głównie o nowych atrakcyjnych społecznie odmianach islamu obecnego w tamtej części Europy. O ortodoksji zagrażającej społeczeństwu obywatelskiemu Unii. Dla obserwatora Parlamentu Europejskiego ze średniego, biednego kraju Europy Środkowo-Wschodniej tamtejsze spory
Jak zabić Gombrowicza?
Żył raz artysta Gombrowicz, pisał z pamięci, jak z nut, z powiastki on umiał zrobić, no brylant, no istny cud! Panie i panowie teraz artysty Gombrowicza zdrowie! A teraz najazd. Spoko, spoko. Tylko kamery. Kamera najeżdża na wieś. Gdzieś pod Radomiem. Radomskiem. Pińskiem. Uwaga telewidzowie! Konkurs audiotele: Gdzie urodził się Wiktor Gombrowicz? a) w Polsce b) w Argentynie c) W kosmosie Odpowiedzi należy przesyłać na 000, po usłyszeniu sygnału (4,5 PLN + VAT) wybrać tonowo
Kongres przy nadziei
Klucze do zmian w Polsce są w ręku premiera Millera, przekonują publicyści i opozycyjni politycy. Jeśli Miller przekręci klucz i zamknie nim swój udział w rządzie, to otworzy nadzieję na zmiany. Na nowe rozdanie. Rząd koalicyjny. Reformę. Przyszłość. Rząd ma fatalne notowania społeczne. Parlament ma fatalne notowania społeczne. Kościół katolicki ma fatalne notowania społeczne. Przyszłość ma fatalne notowania społeczne. Ogólnie jest w naszym kraju fatalnie. Politycy spierają się o podatek liniowy. Czy obniżyć go do jednej stawki, np. 19%. Tymczasem







