Wpisy od Piotr Gadzinowski
Śmierć i biskupi
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Na kogo nie głosować w najbliższych wyborach, wskazali biskupi katoliccy zebrani na jasnogórskich wałach. Tradycyjnie nie wskazali konkretnych partii politycznych. Jedynie tych, którzy są za „aborcją”, nie chronią życia od poczęcia aż po jego kres, propagują „związki partnerskie”, „eksperymenty genetyczne” i „eutanazję”. Ci nie są zgodni z „chrześcijańskimi” wartościami, zatem niewarci nawet krzyżyka na listach wyborczych. Trudno o bardziej obłudny apel. W tych wyborach parlamentarnych wymienione przez biskupów katolickich problemy nie są przedmiotem przedwyborczych debat. Nawet jeśli się pojawiają, to nie budzą społecznych
Rozjaśnić ściemę
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Partie zachowują się niczym modelki na wybiegu. Pokazują swe najlepsze strony, robiąc od czasu do czasu koleżankom kuku. Warto jednak, aby wabiąc elektorat programami, kandydujące do parlamentu ugrupowania określiły swój stosunek do pewnych parlamentarnych zwyczajów. Jakże ważnych, doświadczamy tego obecnie. Leszek Miller zadeklarował, że jeśli SLD wygra wybory, on – czyli przewodniczący – zostanie kandydatem koalicji na premiera. Nie będzie praktykowanego za czasów koalicji AWS-UW rządzenia „z tylnego siedzenia”
Pomnik anonimowego obrońcy budżetu
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Dziura budżetowa rozlała się nam już na przyszły rok. Jedni mówią „30 miliardów złotych”, drudzy „60”, ryzykanci obstawiają nawet „70”. Pewne jest jedno, czymś trzeba będzie deficyt budżetowy zapełnić. Jeśli wierzyć „Rzeczpospolitej”, gazecie rzecz jasna, w ubiegłym roku budżet państwa zasiliło 8,5 miliarda, co najmniej, złotych. Dawało to przynajmniej 6% wszystkich dochodów podatkowych. Dodatkowo, jak wyliczyli Anna Sielanko i Edmund Szot, przy produkcji
Jak rżnąć głupa?
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Kogo woli elektorat, wybierający już niebawem, bo 23 września, do parlamentu? Czy woli posła-gołodupca, który deklaruje, że przez lat dziesięć robiąc w polityce, żadnej gotówki ani nieruchomości się nie dorobił i żyje przy mamusi, ponieważ jest uczciwy? Czy pana posła, który przez lat parę zgromadził majątek paromilionowy? W nowych złotych licząc, rzecz jasna, gdyż jest to aktywny poseł nowych czasów. Ponieważ kampania wyborcza trwa, każde z ugrupowań robi deklaracje majątkowe pod publiczkę, czyli pod elektorat. Takim
Cud medialny
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Na telewizję publiczną można patrzeć przez pryzmat trupów, wyrwanych bebechów. Bebechów metafizycznych i podrobowych oraz organów licznie pokazywanych na ekranie. Organów płciowych wywołujących u prawicowych polityków przedwyborczą furię. No i organów konstytucyjnych, furię jeszcze większą wywołujących. Kiedy prawa strona sceny politycznej chce uderzyć w telewizję, zwłaszcza w publiczną, bo jest ona uznawana przez prawą stronę za „lewą”, to od razu wyciąga organy płciowe. Pośrednio, bo wyciąga rejestry wynikłe z pilnego monitorowania. „Niech przemówią gołe fakty“,
Murzyn parlamentarny
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Marzy mi się Murzyn w naszym parlamencie. Czarny jak Olisadebe, o niekoniecznie tak czarnych poglądach, jakie posiada pan poseł Ryszard Czarnecki. Murzyn z orzełkiem na legitymacji poselskiej lub senatorskiej. Równie skuteczny jak czarny reprezentant biało-czerwonej reprezentacji w piłkę kopaną. W polskim parlamencie jedynie mniejszość niemiecka ma osobną, dwuosobową reprezentację. A gdzież inne mniejszości narodowe? Co z tego, że wiadomo, iż ów parlamentarzysta jest Ukraińcem, tamten Białorusinem, zaś jeśli chodzi o tzw. żydów, to,
Kobieta – tak, kobiety – nie
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Uwielbiałem kobiety przychodzące do pracy w redakcji, zwłaszcza panie młodsze. Wówczas redaktorzy częściej wpadali do pracy i myli się częściej. „Kobiety nie mogą w naszym kraju narzekać”, powtarzają monotonnie niczym mantrę działacze prawicy, zwłaszcza tej narodowo-katolickiej. Kobiety nie tylko mogą świecić pełnym blaskiem w domu i zagrodzie. Pełnią też ważne funkcje państwowe, zadając kłam lewicowej tezie, iż na prawicy kobiety ukrywane są w garach. Bo przecież jest pani marszałek Senatu, Alicja Grześkowiak. Kobieta,
Gra w numerki
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Przełom czerwca i lipca to niebezpieczna dla Polaków pora. Wtedy raz na cztery lata układane są listy wyborcze do parlamentu. Wiara w potęgę numerka na liście potrafi czynić cuda, naładować liderów partii politycznych przekonaniem, iż wybory wygrać każdy może. Ważne, aby miał tylko odpowiedni numerek. Oczywiście, najbardziej prestiżowy jest numer jeden na każdej liście. Dla każdego kandydata na parlamentarzystę to już pasowanie na lidera. Do tego całkowita pewność, że pierwszeństwo daje automatycznie mandat.
Po słowie
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Gdyby liderzy Unii Wolności dotrzymywali słowa, byli wierni głoszonym poglądom, to już mielibyśmy nowy parlament i pewnie już kandydata na nowego premiera. Przypomnę, że jeszcze dwa lata temu, jeszcze zeszłego roku, usta liderów Unii Wolności zgadzały się z ruchami ust liderów SLD. W kwestii ewentualnej decyzji Sejmu RP o skróceniu kadencji parlamentu i urządzeniu wyborów wiosną 2001 roku. Na przełomie maja i czerwca. Aby zdążyć przed żniwami, wakacjami. Aby nowy rząd
Druga strona lustracji
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Trzeba było dopiero telewizyjnego programu, aby padające wobec braci Kaczyńskich zarzuty związków z aferą FOZZ zostały podane publicznemu, coraz bardziej rzetelnemu osądowi. No i wystawione na głosy moralnego oburzenia. A przecież całej medialnej afery mogłoby nie być. Źródło afery, książka Jakuba Kopcia i Heathcliffa Janusza Iwanowskiego Pineiro wydana została już rok temu i była znana nie tylko jej Czytelnikom. Omawiały ją „Trybuna”, „NIE”, były też informacje, o ile pamiętam, w „Przeglądzie”.







