Wpisy od Przegląd
Prezenty na Dzień Ojca 2026 – najlepsze pomysły dla taty, który zasługuje na coś więcej
Artykuł sponsorowany Nie każdy tata ucieszy się z kolejnego gadżetu, koszuli czy butelki dobrego trunku. Czasem znacznie lepiej działa coś, co daje wspomnienie, powoduje miłe zaskoczenie albo po prostu pozwala wyrwać się z codziennej rutyny. Jeśli szukasz
Glinoludka niewinna
Prawie dwa lata Sąd Rejonowy w Bolesławcu zajmował się zwidami prezydenta tego miasta. Poszło o Święto Ceramiki w 2024 r. A precyzyjniej o jego fragment, czyli przemarsz glinoludków. A jeszcze dokładniej o to, że wśród glinoludków mających ciała pokryte gliną była Monika „Pacyfka” Tichy, która nie miała na sobie górnej garderoby. Niesiono hasło „Wszyscy jesteśmy z tej samej gliny” na tęczowym tle. Prezydent Bolesławca poczuł się urażony. Z pewnością nie jest to gość z rozwiniętym refleksem, bo w poprzednich latach glinoludki topless jakoś mu nie przeszkadzały.
Sędzia Aleksandra Dołharz umorzyła sprawę: „To była sztuka, nie wykroczenie”.
Cynicy czy wspólnicy?
Jaki numer musi jeszcze wywinąć Radosław Piesiewicz, skompromitowany prezes PKOl, by go wreszcie świat sportu pogonił? Piesiewicz tak się przywiązał do prezesury, że będzie bronił swoich ogromnych apanaży, póki go nie wyniosą z fotelem na ulicę. Kto w PKOl stoi za tym koszmarnym wynalazkiem PiS? Cezary Kulesza, prezes PZPN, Marek Leśniewski, prezes Polskiego Związku Kolarskiego, szefowie kajakarzy, badmintona i hokeja na trawie. I Andrzej Supron, członek zarządu PKOl. Legenda świata zapasów, trzykrotny olimpijczyk i multimedalista bardzo aktywnie broni Piesiewicza. Aż trudno uwierzyć, że tu też może chodzić o profity z Zondacrypto. A o co chodzi Grzegorzowi Bachańskiemu, prezesowi Polskiego Związku Koszykówki? Zbyt bliskie kontakty i interesy z Piesiewiczem?
Od początku było wiadomo, że taki typ jak Piesiewicz nigdy nie powinien trafić do PKOl. Jego miejsce jest tam, skąd trudno wyjść bez przepustki. Prokuratura będzie miała przy nim dużo roboty.
Biskup bez doktoratu
Tylko godziny dzieliły bp. Rakoczego od decyzji Senatu Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego pozbawiającej go tytułu doktora honoris causa, który dostał w 2009 r. Bp Rakoczy miał jednak refleks. Wyprzedził Senat i zrzekł się tytułu. Nie miał zresztą wyboru. Zarzuty były bardzo poważne. Rakoczy tolerował pedofilię ks. Jana Wodniaka, byłego proboszcza z Międzybrodzia Bialskiego. Mimo dwukrotnych informacji ze strony ofiary pedofila biskup nie zrobił nic. Za tę bierność został ukarany przez Watykan. A ksiądz pedofil? Dostał symboliczne kary kanoniczne i żyje sobie w klasztorze w Bieniszewie.
Listy od czytelników nr 19/2026
Po co nam Wojskowa Akademia Medyczna?
Klasycznie w różnych krajach uczelnie wojskowe rozwiązywały dwa problemy. Pierwszy to dostarczenie wojsku wykształconej kadry. Drugi to danie szansy rozwojowej zdolnym ludziom z gorzej uposażonych rodzin, które nie mogły im zapewnić edukacji, albo ze środowisk, z których trzeba było się wyrwać, aby móc się rozwinąć. Podobnie dawna Wojskowa Akademia Medyczna w Łodzi (a przed II wojną Centrum Wyszkolenia Sanitarnego w Warszawie) rozwiązywała te problemy w odniesieniu do zapewnienia wojsku kadry medycznej. A dzięki temu, że dawała „wikt i opierunek”, kształciła wielu utalentowanych młodych ludzi, którzy inaczej nie mieliby możliwości zdobyć tego wykształcenia.
Można wprawdzie sobie wyobrazić zatrudnienie w wojsku lekarzy cywilnych, ale trzeba zauważyć, że obok funkcjonowania w wojsku struktur niemal nieodróżnialnych od cywilnych, takich jak szpitale i przychodnie, istnieją tu takie struktury jak dywizje, brygady i pułki, które w życiu cywilnym nie funkcjonują i które lekarz wojskowy musi umieć obsługiwać. Co więcej, są to struktury dynamiczne, które w razie działań bojowych muszą się często przemieszczać, zmieniać skład osobowy i organizację. Lekarz obsługujący ten świat musi go znać i
Praca w medycynie bez studiów? Jak zostać opiekunem medycznym lub terapeutą zajęciowym w rok
Artykuł sponsorowany Chęć niesienia pomocy chorym wcale nie musi wiązać się z wieloletnią i wyczerpującą nauką na uniwersytecie medycznym. Obecny rynek pracy w sektorze ochrony zdrowia pilnie potrzebuje wykwalifikowanych specjalistów, którzy ukończyli praktyczne kursy zawodowe. Wystarczy
Subskrypcyjna matematyka. Jakie korzyści uzyskasz, łącząc telefon, światłowód i streaming?
Artykuł sponsorowany Najwięcej pieniędzy nie zawsze ucieka nam na jednej dużej fakturze. Częściej problemem jest suma kilku mniejszych opłat: za abonament komórkowy, internet domowy i rozrywkę. Każda z tych usług osobno wydaje się uzasadniona, ale razem
Akcesoria do myjki ciśnieniowej, które ułatwią Ci życie – w co warto zainwestować?
Artykuł sponsorowany Większość z nas postrzega mycie podjazdu czy samochodu jako przykry obowiązek, który zabiera mnóstwo cennego czasu w każdą wolną sobotę. Tymczasem odpowiednio dobrane wyposażenie potrafi całkowicie odmienić oblicze domowych porządków, zmieniając mozolną
Czy Polska deportuje archeologa?
Zobaczymy niebawem, czy Ukraińcy znowu coś wymuszą na Polsce. Tym razem chcą nas użyć do upolowania archeologa. Nie byle kogo, bo badacza światowej sławy, prof. Aleksandra Butiagina.
Według Ukraińców ma on na sumieniu dwa przestępstwa.
Po pierwsze, jest Rosjaninem. A po drugie, od 27 lat zajmuje się badaniem Mirmekionu – starożytnego greckiego miasta położonego na wschodzie Krymu. Wielokrotnie prowadził tam wykopaliska. Na świecie nie ma większego znawcy tego rejonu. Butiagin zdobył wiele międzynarodowych nagród. Także ukraińskich. A że po aneksji Krymu nadal prowadził badania, to Ukraińcy poczekali, aż będzie w Polsce, i zażądali jego wydania. Sąd w pierwszej instancji orzekł o deportacji. W drugiej prawdopodobnie będzie to samo. Historia Polski z cyklu „Nie do wiary” albo „Zapis głupoty”.








