Wpisy od Roman Kurkiewicz

Powrót na stronę główną
Felietony Roman Kurkiewicz

My tylko żartowaliśmy

Wysoki Trybunale, nie wiem, dlaczego tu stoję, przecież ja tylko żartowałem. To, że akurat posłaliśmy prokuraturę do satyryka, to był też taki akt żartu, bo przecież my też się znamy na żartach, chociaż, jak wiadomo, z pewnych spraw się nie żartuje. Jak dzieciaki i młodzież mówią: „Co tu się odjaniepawla?”, no to już żarty się kończą, bo z największego Polaka – i najświętszego, co potwierdził bez żartów proces, nie, nie karny, tylko beatyfikacyjny i kanonizacyjny – nawet małych żartów nie ma. Poza tym jest tak,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Widmo Marksa krąży nad Polską

Od czasu, kiedy trzech policjantów (w tym jeden tajny) wkroczyło na teren ośrodka konferencyjnego Uniwersytetu Szczecińskiego w Pobierowie, żeby ustalić, czy podczas konferencji naukowej „Filozoficzne źródła nowoczesnej Europy” organizowanej w tym roku pod hasłem „Karol Marks 1818-2018” nie jest łamana konstytucja poprzez praktyki totalitarne, – nie wiadomo: bać się czy płakać. Sam pomysł, że grupka naukowców i naukowczyń, wśród których było siedmioro uniwersyteckich profesorów, doktorzy i doktoranci, może w Polsce w 2018 r. łamać konstytucję, wygłaszając referaty naukowe,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Daszyński, Kaczyński, pterodaktyle

Polityczne boje o historię to zawsze walka o teraźniejszość i rząd dusz w przyszłości, kształtowanie, choć czasem bardziej adekwatne byłoby określenie manipulowanie, i konstruowanie opowieści o tym, co minione. To legitymizowanie, potwierdzanie i utrwalanie władzy decydentów politycznych. W polityce historycznej nie bierze się jeńców. Im mocniej naruszony zostaje uznany i akceptowalny układ odniesień, zależności, zasług i realnych osiągnięć, tym bardziej można oczekiwać, że to zadziała. Małe kłamstwa działają w ograniczonym polu, potężne i nieskrępowane mają moc atomowego niszczenia. Obecny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Po co ta praca

Z pracy do pracy, po pracy, bez pracy, po pracę, w pracy, przed pracą. I po życiu. Może praca nam do życia nie musi być aż tak potrzebna? Tak czy owak, praca, której nie ma albo która jest, absorbuje nas zawsze. Można by powiedzieć, że zbyt często, nawet za bardzo. Dlatego dobrze od niej odpocząć, ale – jak pytali dawniej i pytają dzisiaj – jak żyć wtedy i z czego? Czy potrafimy sobie wyobrazić świat bez pracy? Czy to świat rozleniwionych sybarytów i sybarytek, rentierów, którzy odziedziczyli majątki i dobra, więc już „nic nie muszą”? Czy bliżej nam

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

19 kwietnia 1943

Getto powstaje. Getto się zaludnia. Getto codziennieje. Getto gęstnieje. Getto żyje. Getto tętni. Getto się organizuje. Getto leczy. Getto je. Getto sprzedaje. Getto kupuje. Getto śpiewa. Getto się śmieje. Getto płacze. Getto grzebie. Getto chowa. Getto żebrze. Getto nie dojada. Getto patrzy. Getto jest oglądane. Getto jest przeludnione. Getto głoduje. Getto nie tańczy. Getto słabnie. Getto jest przerażone. Getto nie wie. Getto ostrzega.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Odpomniczyć Polskę

Niemal od zawsze miałem wrażenie, że nasza piękna kraina jest jakoś strukturalnie zapomniczona. Że u nas pomnik na pomniku pomnikiem pogania. I że nadciągają tylko nowe wiatry wywracające dawne pomniki. Natychmiast tę próżnię po innej, niechcianej historii, innym, niepożądanym wzorcu, zbędnym wspomnieniu wypełniają kolejne pomniczydła, jakby Polska była jak pompa próżniowa i zasysała nowe pomniki w miejsce starych, nie akceptując pustki, którą sama wcześniej wytworzyła. Oczywiście przez lata problematyczna była monokultura „janopawłodruga”. Po tym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Co nam po tym Smoleńsku?

Niby żadna okazja, niby żadna wyróżniająca się rocznica, niby nic nowego, a jednak domyka się jakiś dziwny dziadowsko-chocholi cykl wokół smoleńskich histerii, manipulacji, pseudodociekań, ćwierćżałób politycznych. Będzie ostatni nietriumfalny przemarszyk przez zamkniętą część miasta. W tym samym czasie pod kopułą namiotu na zmilitaryzowanym placu Piłsudskiego wznoszony jest po kryjomu pomnik ofiar katastrofy. W tym samym czasie z państwowej kasy płyną kolejne przelewy mające uzasadnić bezowocne wieloletnie wysiłki dowiedzenia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Płot jako projekt polityczny

W stulecie uzyskania (co do odzysku można mieć wątpliwości, czy Polska królewsko-arystokratyczno-szlachecka, z pańszczyzną i bez kanalizacji, naprawdę była już Polską) niepodległości rządząca partia szykuje trwałe, mocarne i stalowe odgrodzenie parlamentu od społeczeństwa, czy mówiąc jej językiem – suwerena, chcąc opasać teren kilkumetrowej wysokości płotem. Symbolika tego gestu jest i porażająca, i humorystyczna. Historia dramatycznych i nierzadko krwawych wydarzeń w okolicach Sejmu w 20-leciu międzywojennym nie podsunęła nikomu takiego pomysłu. Władze PRL w czasach spokojnych czy w stanie wojennym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Dość przywilejów Kościoła

Na fali krytyki najrozmaitszych poczynań Kościoła rzymskokatolickiego jako remedium na problem czy to z hierarchami, czy z szeregowymi księżmi, czy z instytucjami kościelnymi pojawiają się postulaty wypowiedzenia konkordatu. Jak w wielu innych kwestiach w momencie konfrontacji szuka się środków nadzwyczajnych, magicznej różdżki lub cud-ustawy, powołuje kolejne instytucje. A myślę, że wystarczy zasada równego traktowania, spełnienie oczekiwań, że prawa obowiązujące nas wszystkich, jako osoby i instytucje, będą tymi samymi, które obejmą i Kościół jako organizację, i jego przedstawicieli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Rów, w którym płynie mętna rzeka

Dość biadolenia, że premier nie taki, że nie rozumie, co mówi, że mówi rzeczy wykluczające się wzajemnie, że artykułuje samosprzeczne tezy, że niedouczony, choć ponad miarę opłacany, że słaby płynny angielski, że endek lub faszol czystej wody. A prezydent… nie, nawet nie mam siły zaczynać wyliczanki. Doszukałem się pozytywu, znalazłem coś, co mogę wydobyć na światło dzienne, bez wahania pochwalić, i co ma realną wartość. Otóż dzięki Mateuszowi Morawieckiemu wreszcie wracają pytania i kwestie zasadnicze. Wreszcie ktoś miał odwagę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.