Bajki robotów

Bajki robotów

Jak bliscy jesteśmy stworzenia maszyn, które czują i myślą jak ludzie i mogą nas zastąpić?

Długo znajdowaliśmy przekonujące wytłumaczenia ludzkich porażek w starciu z coraz inteligentniejszymi robotami. Kiedy w 1997 r. w Nowym Jorku rosyjski arcymistrz szachowy Garri Kasparow po raz pierwszy przegrał z superinteligentnym komputerem Deep Blue IBM (w dużej mierze zaprogramowanym i skonstruowanym przez chińskich badaczy), zewsząd napływały komentarze przypominające, że szachy to najbardziej analityczna z gier, w której ważna jest moc obliczeniowa, umiejętność szybkiego analizowania możliwie największej liczby wariantów oraz doskonała pamięć. Jasne było więc, że prędzej czy później zbudujemy maszynę, która zdolnością operacyjną przewyższy najwybitniejszy umysł. Dlatego porażka Kasparowa z komputerem została niejako wpisana w koszty rozwoju technologicznego i prac nad sztuczną inteligencją.

Bastion go zdobyty

Trzy tygodnie temu padł jednak inny bastion ludzkiej przewagi nad robotami. Po raz pierwszy w historii maszyna – opracowany przez inżynierów i programistów Google’a komputer AlphaGo – pokonała człowieka w go. Ta antyczna chińska gra z ponad 3 tys. lat tradycji w wielu krajach Dalekiego Wschodu uznawana jest za szlachetniejszą i dużo bardziej wymagającą niż szachy. Liczą się w niej konsekwencja, perfekcyjne planowanie, ale i wyczucie oraz reagowanie na zmieniającą się sytuację na planszy, dlatego dotychczas była symbolem przewagi człowieka nad robotami, które nie potrafiły się dostosować do zmian w taktyce arcymistrzów. Jednak i ta przeszkoda została pokonana – AlphaGo pobił południowokoreańskiego arcymistrza Lee Sedola 4:1. Przegrał tylko w czwartej kolejce, zdradzając oznaki czegoś na kształt chęci porażki. Wielu znawców go mówiło wtedy, że AlphaGo zachowuje się, jakby chciał pozwolić Sedolowi na honorowe zwycięstwo w serii.

Naukowcy z całego świata, w tym socjolodzy, psycholodzy i ewolucjoniści, natychmiast zaczęli zadawać pytanie, czy możliwe, by robot sam wykształcił w sobie emocje i nauczył się według nich reagować. Jeśli hipoteza celowej porażki AlphaGo okazałaby się prawdziwa, znaczyłoby to, że maszyna uzyskała zdolność empatii i przez nią „dała wygrać” Koreańczykowi. Dyskusję podgrzał zresztą sam Sedol, który w wywiadzie udzielonym po pierwszej porażce od początku komplementował ruchy komputera, opisując je jako „najpiękniejsze, jakie kiedykolwiek widział”. Właśnie słowo piękne, dotychczas zarezerwowane dla wytworów człowieka i jego świadomości, padało z ust Sedola najczęściej. Kończąc rozmowę z brytyjską stacją BBC, jednoznacznie stwierdził, że ruchy wykonywane na planszy przez AlphaGo były zbyt dobre, zbyt doskonałe i za piękne, by jakikolwiek człowiek mógł je powtórzyć. Innymi słowy, arcymistrz uznał absolutną dominację komputera.

Kilka dni później potwierdziła to koreańska federacja go, przyznając AlphaGo status honorowego arcymistrza i najwyższy możliwy – dziewiąty – stopień w hierarchii zawodowych graczy, określany mianem boskiego, co dobrze oddaje uduchowienie gry w kulturze Wschodu. Warto dodać, że honorowego tytułu zawodowego arcymistrza nie otrzymał jeszcze nikt w historii gry.

Roboty z fantazją

Czy zwycięstwo w go to przełom, który udowodni raz na zawsze, że dożyliśmy czasów, kiedy roboty nie tylko perfekcyjnie odtwarzają polecenia, ale także potrafią same myśleć i reagować emocjonalnie na zmiany otoczenia? Taka wizja nie powinna być nikomu obca, wszak popkultura jest nią przesiąknięta – humanoidalne roboty towarzyszą nam od pierwszych części „Gwiezdnych wojen”, temat uczuć robotów powrócił też niedawno w południowoafrykańskiej produkcji „Chappie”, gdzie policyjny android zrywa się z łańcucha i ze stróża prawa przekształca w rebelianta walczącego o przetrwanie.

Strony: 1 2

Wydanie: 13/2016

Kategorie: Nowe Technologie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy