Zatrzymajcie Google’a

Europa broni się przed monopolem amerykańskiego koncernu

Co robisz, kiedy chcesz znaleźć w internecie konkretną informację? Odpalasz wyszukiwarkę Google. Skąd taka pewność? Bo w Unii Europejskiej firma z Mountain View ma już 90% udziałów w rynku. Od 2010 r. Komisja Europejska prowadziła przeciw niej postępowanie antymonopolowe, które w marcu tego roku zakończyło się ugodą. Przeciwko niej protestują wydawcy w Polsce i za granicą.

Biliony wyszukań

Na całym świecie Google obsługuje średnio 40 tys. zapytań na sekundę, 1,26 bln w skali roku. Konkurenci giganta przekonują, że te niesamowite możliwości wykorzystuje on do promowania swoich usług kosztem rywali. Ma się to odbywać poprzez manipulowanie rankingiem stron i wprowadzanie algorytmów faworyzujących usługi Google’a, do których linki są lepiej pozycjonowane w wyszukiwarce. Wiadomo, że użytkownicy najchętniej klikają w linki znajdujące się na górze strony. Tam właśnie Google zamieszcza swoje usługi, dalej chowając ofertę konkurencji. Amerykańska firma zawiera też z różnymi podmiotami umowy na wyłączność (np. jako domyślna wyszukiwarka w wielu przeglądarkach).
„Google zarządza w zasadzie monopolistyczną wyszukiwarką. Równocześnie rozwija swoje pola działania poza wyszukiwanie i reklamowanie wyników i stał się multimedialnym portalem dla treści, porównywarek cenowych, map i komercyjnych usług na wielu podobnych rynkach (…). Google zmierza do preferencyjnego traktowania własnych materiałów w wynikach wyszukiwania – oddalając użytkowników od istotnych wyników pochodzących od konkurencyjnych usługodawców. Wpływa to na wybór konsumentów”, czytamy w ogłoszeniu „Google nie jest tak bezstronny, jak się wydaje”, które wydawcy zamieścili w wielu polskich gazetach.
– Obywatele UE nie mogą być uzależnieni od jednej firmy – przekonywała Monique Goyens z Europejskiej Organizacji Konsumentów. Google, bojąc się wysokiej kary (nawet 5 mld dol.), którą mogłaby nałożyć Komisja Europejska, przedstawiał kolejne propozycje rozwiązania problemu. Joaquín Almunia, unijny komisarz ds. konkurencji, odrzucił dwie pierwsze, by przystać na trzecią.

Sprytna ramka

Według pierwszej oferty, wyniki Google’a miały się pojawiać w specjalnej ramce nad listą wyszukiwań z niebieskimi linkami do usług konkurentów. Rozmiar tych linków byłby jednak znacznie mniejszy od ramki amerykańskiego giganta. Druga oferta zwiększała wielkość linków konkurencji, które dodatkowo miały zostać opatrzone logo danego sklepu internetowego. Propozycja, która usatysfakcjonowała komisarza Almunię, zakłada nieingerowanie przez Google’a w wyniki wyszukiwania. Zamiast tego nad nimi ma się pojawić podzielona na dwie części ramka. W lewej kolumnie wyświetlane będą oferty Google’a, w prawej – konkurencji. Do prawej kolumny trafiać będą jednak tylko te firmy, które przelicytują pozostałe.
Konkurenci Google’a nie są tą propozycją zachwyceni. Argumentują, że firmy, których nie będzie stać na promocję w wyszukiwarce, po prostu znikną. Konkurencja najpierw będzie musiała walczyć między sobą o znalezienie się w prawej kolumnie, a później o uwagę internautów. Co za tym idzie, każdej firmie będzie dużo trudniej się przebić niż produktom Google’a, których w sąsiedniej ramce będzie kilka. W dodatku badania przeprowadzone przez Allegro w czterech krajach na próbie 1,6 mln użytkowników udowadniają, że niemal 60% internautów czyta od lewej do prawej, co oznacza, że częściej klikają w oferty umieszczone w lewej części ramki.
Przyjęcie oferty Google’a wywołało burzę także w Komisji Europejskiej. Sprzeciwiać się jej mieli Viviane Reding, komisarz ds. sprawiedliwości, oraz Michel Barnier, komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług. – Mieliśmy bardzo długą dyskusję, która pokazuje, że w tej sprawie wciąż istnieje wiele pytań i wątpliwości – mówił wyraźnie zirytowany Barnier po zakończeniu jednego ze spotkań z Almunią.
Decyzję podejmie jesienią Kolegium Komisarzy. Może ono skierować sprawę do rozpatrzenia przez nowe Kolegium Komisarzy, które rozpocznie urzędowanie w listopadzie. Dlatego europejscy wydawcy apelują do krajowych parlamentarzystów, członków Komisji Europejskiej i europosłów: „Zatrzymajcie quasi-monopolistyczną wyszukiwarkę (samo)promującą własne komercyjne produkty i usługi. Nie przyjmujcie zaproponowanej ugody”.

Wydanie: 39/2014

Kategorie: Nowe Technologie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy