Będzie czystka do spodu

Będzie czystka do spodu

Witold Waszczykowski to wie. Wie, że musi się starać, bo Prezes jest niezadowolony z jego pracy. Sygnały, że Prezes patrzy na Witolda bez entuzjazmu, są łatwe do uchwycenia nawet przez osoby postronne. Swego czasu Prezes mówił o ministerstwach, które ciągną się w ariergardzie. W taborach. Mówiono też, że szefowanie MSZ zaproponował prof. Legutce, ale ten na przyjęcie oferty się nie zdecydował. A jak odebrać ostentacyjną nieobecność Prezesa w Sejmie, gdy szef MSZ prezentował założenia polityki zagranicznej?

A czegóż to Prezes oczekuje od ministra? W czym minister go zawodzi? Odpowiedź na to pytanie jest chyba łatwa – Prezes oczekuje szybszych zmian kadrowych, rozprawienia się z tymi wszystkimi dyplomatami, którym ufał Sikorski, a zwłaszcza tymi, którzy przyszli do MSZ w czasach Geremka, Bartoszewskiego i Skubiszewskiego.

Stąd te wahania Waszczykowskiego. Z jednej strony, korzysta z dyplomatów z długim stażem, bo wie, że bez nich ministerstwo daleko nie ujedzie. Z drugiej – godzi się na obsadzanie najważniejszych placówek ludźmi z poręki PiS. Przymykając oko na to, że powodują oni kłopoty niemal od pierwszych dni urzędowania, jak choćby ambasador Przyłębski w Niemczech. Stąd pewnie też się biorą niemądre ataki ministra na Donalda Tuska, żeby agresją i zaczepliwością przypodobać się Prezesowi.

A i tak widać, że wszystko to za mało, więc teraz w MSZ szykowany jest projekt nowej ustawy o służbie zagranicznej. Pracuje nad nim zespół pod kierownictwem wiceministra Jana Dziedziczaka, swego czasu rzecznika rządu premiera Kaczyńskiego, co wskazuje, że to osoba pewna i zaufana. Już wiadomo, że intencją ustawy będzie wyrzucenie z MSZ wszystkich, którzy studiowali na uczelniach w ZSRR, oraz tych, którzy byli powiązani ze służbami specjalnymi w czasach Polski Ludowej. Czyli ma być dokonana pełna dekomunizacja MSZ. O czym zresztą minister Waszczykowski poinformował na Twitterze, pisząc, że stworzona zostanie szansa, by niechciani przez obecną władzę mogli odejść.

O co tu chodzi?

Biegli w przepisach prawa tłumaczą, że raczej nie będzie możliwe wpisanie do ustawy zakazu pracy dla absolwentów MGIMO lub innych nieprawomyślnych uczelni, więc rozpatrywany jest też inny wariant. Że MSZ na jeden dzień zostanie rozwiązane, wszystkich pracowników się zwolni, a potem kierownictwo przyjmie, kogo będzie chciało.

W ten sposób za jednym zamachem przeprowadzone zostaną dwie operacje. Wyczyszczenie ministerstwa z ludzi niechcianych przez PiS oraz przyjęcie nowych kadr. Jakich? Jeśli przyjrzeć się ruchom kadrowym, wyraźnie widać, że do MSZ regularnie przychodzą nowi ludzie. Z ich kompetencjami jest różnie, ale z rewolucyjnym zapałem do pracy – już świetnie. Na przykład do gabinetu politycznego trafiła pani, która swego czasu była „aniołkiem Kaczyńskiego”, Miss PiS albo Angeliną Jolie PiS, czyli Sylwia Ługowska-Bulak. A teraz zajmuje się monitorowaniem w mediach społecznościowych wpisów pracowników MSZ i ich rodzin.

Kobieto, nie pomyliłaś resortów?

Wydanie: 9/2017

Kategorie: Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy