Ciepła kanciapka

Ciepła kanciapka

Krótka informacja o tym, że Jacek Czaputowicz rozwiązał gabinet polityczny ministra spraw zagranicznych, ten który utworzył Witold Waszczykowski, była o tyle cenna, że mogliśmy się dowiedzieć, kto w nim pracował. Otóż kierował nim Jan Parys, a w jego skład wchodzili: Piotr Łysakowski, Sylwia Ługowska-Bulak, Przemysław Żurawski vel Grajewski, Elżbieta Królikowska-Avis oraz Joanna Gepfert.

Hmm… Grono mędrców to nie jest.

Najbardziej znany w tej ekipie jest Jan Parys. To minister obrony w rządzie Jana Olszewskiego. Nawet w tamtym gabinecie uchodził za odlatującego. Opowiadano, jak przybył do siedziby WSI w kamizelce kuloodpornej, z adiutantami i rozkazał wstrzymanie egzekucji. Teraz z kolei zasłynął słowami o Ukrainie: „To nie jest tak, że istnienie Ukrainy jest niezbędnym warunkiem istnienia wolnej Polski. Polska jest w NATO i jest głównym krajem flanki wschodniej. Będzie istnieć niezależnie od tego, co się dzieje na Ukrainie. Czy tam sytuacja jest lepsza, czy gorsza. Sądzą, że Warszawa jest słaba, izolowana i potrzebuje Ukrainy. Nieprawda. To Ukraina potrzebuje Polski. Polska bez Ukrainy sobie znakomicie poradzi”.

W języku dyplomacji, w ustach szefa gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych te słowa zabrzmiały mało mądrze i bardzo złowieszczo. Zwłaszcza że MSZ ich nie sprostowało.

To słowa szefa. A reszta gabinetu politycznego?

Zacznijmy do Sylwii Ługowskiej-Bulak. To tzw. aniołek Kaczyńskiego, jedna z młodych działaczek, które wspierały jego kampanię. Potem była asystentką Witolda Waszczykowskiego jako posła z Łodzi i tak trafiła do MSZ. Zajmowała się mediami społecznościowymi.

Przemysław Żurawski vel Grajewski to także człowiek z Łodzi, członek rady programowej PiS, wykładowca akademicki, autor „Gazety Polskiej”. Wieszczy upadek Unii Europejskiej i krytykuje politykę wschodnią III RP. Za co? Niech odpowiedzią będzie cytat: „Moim zdaniem Rosja zna tylko dwa rodzaje państw: wrogów i wasali. I każdy może wybierać, kim chce być. A zatem rzeczywisty i stały kompromis nie jest możliwy”.

Z kolei Piotr Łysakowski, historyk, jest specjalistą od Niemiec. Zajmował się wymianą młodzieży, potem przez długie lata pracował w IPN i publikował w prawicowych gazetach. O III RP wypowiada się jednoznacznie: „W 1989 r. weszliśmy w nowy okres nauczania historii i według nowej metody postrzegania świata wszystkiemu jesteśmy winni, musimy się ze wszystkimi godzić i za wszystko przepraszać”. Teraz więc inni powinni nas przepraszać.

A dwie panie, Elżbieta Królikowska-Avis i Joanna Gepfert? Ich dzieła możemy znaleźć w „Gazecie Polskiej”. Tam komentują jako dziennikarki. I raczej są to wypracowania na zadany temat niż jakieś warte uwagi analizy.

Innymi słowy, gabinet polityczny szefa MSZ okazał się rodzajem składziku, do którego wrzucono osoby, których nijak nie dało się umieścić w strukturze ministerstwa. Ciepła kanciapka i ciepła pensyjka dla swoich. Innej logiki tu nie było. Poza, oczywiście, prawicowymi poglądami pracujących tu osób i „Gazetą Polską”, która je łączyła. Tak oto dowiedzieliśmy się, że politycznym mózgiem Waszczykowskiego był red. Sakiewicz. Czy to mogło inaczej się skończyć?

Wydanie: 7/2018

Kategorie: Aktualne, Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy