Jaki będzie przyszły rok dla Polski?

Jaki będzie przyszły rok dla Polski?

Prof. Jacek Kurczewski,
socjolog
Burzliwy. Niepokój, zwolnienia i inne elementy recesyjne będą prowadzić polityków związkowych i partyjnych do działań dramatycznych, do wyprowadzania ludzi na ulicę, co będzie wykorzystywane do rozmaitych partyjnych konfrontacji. To będzie pracowity rok dla dziennikarzy i publicystów. Będą mieli o czym pisać, choć liczba czytelników może się obniżyć, a liczba czasopism spaść. W takich czasach należy się też spodziewać zwiększonej atrakcyjności sztuki, rozrywki, nawet nauki. Ludzie nauczeni doświadczeniem będą dbali o podwyższenie swoich kwalifikacji, bo na trudnym rynku bardziej się liczy solidne wykształcenie.

Prof. Lech W. Zacher,
socjolog, Akademia im. Leona Koźmińskiego
Kryzys musi nas dotknąć. Na razie złotówka słabnie, a różne inwestycje są przesuwane w czasie, np. druga linia metra czy autostrady. Problemy z kapitałem, spadek popytu konsumpcyjnego uruchomi wzrost przestępczości i szarej strefy. Polityczna sytuacja w Polsce jest niedobra, bo już rozpoczęła się walka wyborcza. Protesty, strajki i inne zadrażnienia są wykorzystywane przez siły polityczne, podsycane przez media i powstaje zamęt. Porusza się wielkie tematy polityczne, walczy z Chinami, steruje Ukrainą i Gruzją, a nie można zbudować obwodnicy.

Prof. Jacek Wódz,
politolog, Uniwersytet Śląski
Spodziewam się głębokiego kryzysu gospodarczego i skrajną nieodpowiedzialnością rządu jest to, że nie nakłania do zaciskania pasa. Nie grozi nam powszechny głód, ale zapanuje lęk i nie zdziwiłbym się, gdyby jakaś radykalna partia wpadła na pomysł zdobycia w ten sposób władzy. Pojawią się proste recepty, jak u Jarosława Kaczyńskiego, aby oszustów wziąć za twarz. Nie ma się co cieszyć, że PO rośnie, a Kaczyńskiemu spada, bo jeszcze może mu wzrosnąć do 25-30%, gdy mocno postraszy Polaków. Ludzie zwalniani z pracy przestają myśleć racjonalnie. Nie mogę optymistycznie pomyśleć o lewicy, bo jej potrzebne jest jednoznaczne przywództwo, a nie przekomarzanie się. Szansa na jakąś alternatywną siłę polityczną jest mała, a dodatkowo jeszcze prezydent Kaczyński gra Napieralskim. Jeśli w ciągu dwóch-trzech miesięcy to się nie wyklaruje, nie będzie co po lewicy zbierać.

Michał Ogórek,
satyryk
Byłoby dobrze, aby wreszcie nastąpił jakiś przyszły rok, a nie wciąż nawiązywalibyśmy do wcześniejszych. Obchodzimy np. 27. rocznicę stanu wojennego, jakby tylko tym Polska żyła, a przecież to się wydarzyło ponad ćwierć wieku temu. Życzyłbym sobie, aby w 2009 r. nie otwarto żadnego nowego muzeum, ale nawet nowe planetarium nie jest dziś bezpieczne, bo astronomia i astronomowie tylko pozornie są dalecy od spraw naziemnych i przyziemnych. Zajmują się astronomiczną przeszłością, w której wszystkie sprawy są ubabrane.

Tadeusz A. Mosz,
komentator ekonomiczny
Mimo uspokajających zapewnień, że fundamenty gospodarki są dobre, spowolnienie musi nastąpić. Spada zapotrzebowanie na nasz eksport, coraz trudniejszy jest obrót między przedsiębiorstwami a bankami. Konsumenci powinni zapomnieć o wzroście płac. Korzystne będzie przyhamowanie wzrostu cen, tanieć powinna ropa, w portfelach pozostanie więcej pieniędzy, z uwagi na dwustopniową skalę podatkową. Paradoksalnie sytuacja będzie lepsza niż w innych krajach strefy euro z powodu naszych zaniechań i porażek. Np. eksport Słowacji aż w 18% uzależniony jest od motoryzacji, a u nas tylko w 3%, bo przegraliśmy batalię o budowę wielkich zakładów motoryzacyjnych, które teraz zbierają skutki kryzysu. Korzystnym zaniechaniem jest też to, że nasza waluta nie jest związana z euro. Niestety większość pieniędzy trafi do ludzi zamożniejszych, ubożsi bardziej odczują kłopoty, ale katastrofy nie powinno być.

Włodzimierz Kiciński,
Prezes Zarządu Nordea Bank Polska SA
W przyszłym roku należy oczekiwać znacznego spowolnienia wzrostu w gospodarce światowej. W wielu krajach OECD nastąpi recesja. Przełoży się to na spowolnienie wzrostu gospodarczego w Polsce. Można oczekiwać zmniejszonego popytu na polski eksport, mniejsze będą też inwestycje, motorem gospodarki pozostanie konsumpcja wewnętrzna. Mamy też szanse, którym trzeba będzie pomóc. Są nimi: inwestycje w infrastrukturę, drogi, mosty, nowoczesne połączenia kolejowe. Trzeba przyspieszyć przygotowania o charakterze administracyjnym: plany, pozwolenia budowlane, opinie dotyczące środowiska naturalnego i inne procedury, aby oczekiwać inwestycji już w 2009 r. Banki będą towarzyszyć swoim klientom w tym niełatwym okresie. Podobnie Nordea Bank Polska będzie nadal – zgodnie z naszym przesłaniem – stwarzać możliwości klientom i rozwijać dobrą współpracę.

Prof. Janusz Czapiński,
psycholog społeczny
To będzie dopiero początek kryzysu i nie spodziewam się buntów na szerszą skalę. Będzie rósł wskaźnik bezrobocia i skończy się krótki okres tzw. rynku pracobiorców, kiedy to robotnicy budowlani mogli dyktować wysokość pensji. O tym możemy już zupełnie zapomnieć. Koszty kryzysu będą dosyć zróżnicowane, spadek eksportu zaś sprawi, że ogromna część polskich firm na tym ucierpi, a te, które nie stracą, będą się cieszyć, że to jeszcze nie jest rok 2010, a dopiero 2009. Z optymizmem można więc spoglądać najwyżej w dalszą przyszłość.

Wydanie: 52/2008

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy