Benesz w sidłach NKWD

Dlaczego nie doszło do zjednoczenia Polski i Czechosłowacji

Artykuł Eugeniusza Guza „Niewykorzystana szansa londyńskiej emigracji” („Przegląd” nr 30) jest bardzo interesujący i wielce kontrowersyjny, jak wiele publikacji pióra tego autora. Ma on bogatą wiedzę opartą na materiałach, do których dotarł w archiwach krajowych i zagranicznych. Cenię jego książki o dziennikach Goebbelsa, obnażające kulisy polityki III Rzeszy. W „Niewykorzystanej szansie” mowa o Beneszu, który powrócił z emigracji na stanowisko prezydenta Czechosłowacji. Ustąpił pod naciskiem przywódcy komunistów, Gottwalda. Autor krytykując polskich przywódców emigracyjnych, zakłada, że w Polsce „Stalin miałby o wiele większe aniżeli w Czechosłowacji problemy z dokonaniem przewrotu ustrojowego. (…) Sojusznikiem Polski stałaby się Jugosławia Tito. Łącznie z Czechosłowacją Benesza i Masaryka, trzy państwa nieuchronnie kooperujące w określonym kierunku stanowiłyby siłę, którą Stalin musiałby respektować”. I stwierdza, że Stalin „był politykiem niesłychanie przebiegłym i sprytniejszym. Był niestety o wiele inteligentniejszy od przywódców zachodnich”. Hipotetycznie przyjmuje, że w przypadku innej polityki rządu emigracyjnego wydarzenia w Polsce mogły przebiegać inaczej.
Przykład Benesza jako polityka, z którym Polska mogła się związać, jest niestety chybiony. Jeszcze w czasie wojny, gdy gen. Sikorski prowadził z nim rozmowy w sprawie przyszłego związku obu państw, robił wszystko, by do tego nie doszło. Mimo podpisanej w 1940 r.

wspólnej deklaracji,

stanowiącej formalnie pierwszy krok do faktycznego zjednoczenia Polski i Czechosłowacji, Czesi bez powiadomienia Polaków podpisali w lipcu 1941 r. układ z ZSRR, odrzucając możliwość utworzenia przyszłej federacji. Jest pewien czynnik wpływający na postawę Benesza, mało znany, ale istotny przy ocenie jego postępowania. Był związany z sowieckim wywiadem NKWD. Wspominał o tym jeden z jego szefów, Paweł Sudopłatow: „W 1948 roku, w przededniu przejścia władzy od Benesza do Gottwalda, wezwał mnie Mołotow (jako szef agencji wywiadu strategicznego – Komitetu Informacji – przyp. ZP) do swego kremlowskiego gabinetu i rozkazał pojechać do Pragi, i tam spotkać się potajemnie z Beneszem, zaproponować mu z godnością przekazać władzę Gottwaldowi”. Miał mu przypomnieć o jego nieoficjalnych kontaktach z Kremlem, okazać pokwitowanie na 10 tys. funtów, podpisane przez jego sekretarza w 1938 r., za które wyjechał do Wielkiej Brytanii. W razie odmowy Sudopłatow miał przekazać, że będą rozpowszechniane pogłoski o okolicznościach ucieczki z kraju i otrzymanym wsparciu materialnym, o tajnym porozumieniu z 1935 r. w Moskwie wywiadów czeskiego z sowieckim, o tajnej umowie przekazania Ukrainy Zakarpackiej i osobistym udziale w 1938 r. w przygotowaniu zamachu na premiera Jugosławii (Stojadinovicia, uległego wobec Berlina – ZP). Uprzedził Benesza, że nie jest upoważniony do prowadzenia rozmów o czeskiej polityce i winien jedynie przekazać mu warunki, a wykonanie ich pozostawić w jego gestii. Po tej rozmowie miał w ciągu 24 godzin opuścić Pragę, nie czekając na odpowiedź prezydenta.
Sudopłatow po wysłuchaniu polecenia poprosił o włączenie do akcji Piotra Zubowa (emeryta od 1946 r.), rezydenta NKWD w Czechosłowacji (w latach 1937-1939), występującego jako Prywałow, drugiego sekretarza poselstwa ZSRR.
Pojechali w charakterze członków delegacji handlowej i zatrzymali się w skromnym hotelu. „Zubowowi udało się spotkać z Beneszem w jego śródmiejskiej rezydencji i w przeciągu 15 minut przekazał mu sens posłania, że w kraju dojdzie do fundamentalnych zmian, niezależnie od tego, czy zachowa stanowisko lub nie, ale uważa, że tylko on potrafi zapewnić płynne przekazanie władzy, bez rozlewu krwi. Powiedział zgodnie z instrukcją, że nie czeka na odpowiedź, a jedynie przekazuje mu nieoficjalne stanowisko – wspominał Sudopłatow. – Po wykonaniu zadania wsiedliśmy do pociągu Praga-Moskwa, a po przekroczeniu granicy wysłałem depeszę do Mołotowa. (…)

Lew uzyskał audiencję

i przekazał posłanie (Lew – kodowe imię Zubowa). Po miesiącu Benesz pokojowo ster władzy przekazał Gottwaldowi”.
A gdy Sudopłatow zameldował Stalinowi o rozmowie, ten uśmiechając się pod czarnym wąsem, powiedział tak o Beneszu: „Sdulsja” – zdmuchnięty, czyli spisany na straty.
Sojusz obronny Czechosłowacji, Rumunii i Jugosławii, tzw. Mała Ententa, działał dobrze do czasu zmiany układu sił międzynarodowych w Europie. A gdy Stojadinović zbliżył się do państw faszystowskich, Benesz uzyskał poparcie Stalina, aby obalić rząd w Belgradzie. Moskwa przeznaczyła na ten cel 200 tys. dol., które Zubow miał przekazać spiskowcom. Na miejscu zdecydował nie wręczyć pieniędzy osobom dobranym przez czeski wywiad, jego bowiem zdaniem byli to awanturnicy. Winą za niepowodzenie tego planu Stalin obciążył Zubowa, którego wtrącono do Butyrek. Z tego ciężkiego więzienia wydobył go Sudopłatow, przekonując Berię, że potrafi rozpracować asa polskiego wywiadu, Jerzego Sosnowskiego, i polityka, księcia Janusza Radziwiłła, znajdujących się w rękach NKWD.
Piotr Zubow (ur. w 1898 r. w Tyflisie) był w organach GPU (NKWD) od 1921 r. Służył w centrali wywiadu zagranicznego, od 1927 r. szpiegował w Stambule, a w latach 1931-1933 w Paryżu rozpracowywał kaukaskich emigrantów. W Pradze był według niektórych źródeł „oficerem kontrolnym” Benesza (J. i L. Schecter, „Kompromitujące sekrety Ameryki”). Odegrał z powodzeniem rolę agenta celnego i wyciągnął od Sosnowskiego nazwiska dwóch ocalałych współpracowników polskiego wywiadu w Berlinie, których przejęło INO (wywiad zagraniczny NKWD). W jednej celi na Łubiance z księciem Radziwiłłem, wystąpił jako kulturalny Ormianin – Agabekow, były wiceminister finansów; Agabekow „poczuł do niego pełne zaufanie i nie taił swego antyrosyjskiego nastawienia – relacjonował Józef Łobodowski rozmowę z księciem w 1967 r. w Madrycie, przeprowadzoną na życzenie Jerzego Giedroycia – miał szczupły zapas papierosów i częstował nimi Radziwiłła. (…) Agabekowa trzymano pewnego dnia na nogach przez 36 godzin i tej nocy w ogóle nie zjawił się w celi” („Kultura”, Paryż, nr 11 z 1967).

„Osobiście księciem Radziwiłłem

zajmował się Beria. Zdołał go przekonać, że powinien wystąpić w roli pośrednika między ZSRR i Goeringiem, aby wyjaśnić delikatne sprawy stosunków obu tych państw”, wspominał Sudopłatow. Półtoradobową nieobecność Zubowa w celi wyjaśnił tym, że odpoczywał w jego gabinecie, spożywając dania przynoszone z restauracji („Specoperacje. Łubianka i Kreml”, Moskwa 2003).
A „szczupły zapas papierosów”, którymi Zubow urabiał współwięźnia, z powodzeniem, pochodził z wiadomego źródła. Za udaną akcję z Polakami darowano mu karę i przywrócono do służby, za którą odznaczony był orderami: Lenina, Czerwonego Sztandaru, Wojny Ojczyźnianej I stopnia, Czerwonej Gwiazdy.
Trudno ustalić, czy został odznaczony za ostatnie zadanie, ale niewątpliwie przyczynił się do tego, że Czechosłowacja nie podjęła bliskiej współpracy z rządem gen. Sikorskiego, a tym samym do niewykorzystanej szansy londyńskiej emigracji.

Zenowiusz Ponarski (Toronto)

 

Wydanie: 36/2007

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy