Przeciek Chruszczowa

Którędy dotarł na Zachód tajny referat o zbrodniach Stalina?

25 lutego 1956 r., w ostatnim dniu obrad XX Zjazdu KPZR, na zamkniętym posiedzeniu, bez delegacji zagranicznych, Nikita S. Chruszczow, I sekretarz KC, wygłosił niezapowiedziany w programie zjazdu obszerny referat potępiający zbrodniczy terror panujący pod rządami J. Stalina. Zapoczątkował w ten sposób pierwszą fazę destalinizacji. Trwała ona krótko, ale miała poważne konsekwencje dla Związku Radzieckiego i państw bloku radzieckiego, a także dla ruchu komunistycznego. Referat, traktowany jako tajny, bardzo szybko nabrał wielkiego rozgłosu w całym świecie. W ZSRR był czytany na

zebraniach aktywu partyjnego.

Kierownictwa partii komunistycznych z państw bloku otrzymały tekst bez prawa publikacji, ale ze zgodą na zapoznanie „aktywu”. Delegacje zachodnich partii komunistycznych obecne na zjeździe zostały o treści referatu poinformowane, tekstu jednak nie otrzymały. Prasa światowa stosunkowo szybko dowiedziała się o wydarzeniu, już po dwóch tygodniach relacjonowała rewelacje Chruszczowa, pełny tekst referatu został opublikowany przez amerykański Departament Stanu na początku czerwca. Trochę wcześniej, bo już w maju, w języku polskim referat nadało RWE i w tak zwanej akcji balonowej był on masowo ekspediowany do Polski w postaci małej broszurki. Dość powszechnie sądzi się, że tekst referatu Chruszczowa wyciekł do amerykańskich służb propagandowych z Polski. Jest to bardzo prawdopodobne, choć wciąż źródłowo niepotwierdzone.
Kierownictwo PZPR otrzymało oryginalny, rosyjski tekst referatu w jednym egzemplarzu zaraz po XX zjeździe, ale pod nieobecność Bolesława Bieruta, który pozostał w Moskwie z powodu ciężkiej choroby, nie podejmowano żadnych decyzji o jego upowszechnianiu. Bardzo ograniczone grono osób mogło go przeczytać w kancelarii sekretariatu KC. Dopiero 17 marca, już po śmierci i pogrzebie Bieruta, pod rządami nowo wybranego I sekretarza Edwarda Ochaba, kopie

rosyjskojęzycznej oryginalnej wersji

rozesłano członkom biura politycznego i sekretariatu KC. Parę dni później podjęto decyzję o zapoznaniu z pełną treścią referatu Chruszczowa wszystkich organizacji partyjnych. Sporządzono polski przekład, wydrukowano kilka tysięcy broszurek opatrzonych klauzulą „wyłącznie do użytku organizacji partyjnych” oraz numerami, jak druki ścisłej ewidencji, i przekazano komitetom wojewódzkim. Po odczytaniu na zebraniach miały być zwrócone i następnie zniszczone. W ówczesnej sytuacji silnego politycznego poruszenia zalecenie to nie było respektowane ani egzekwowane. Referat, w założeniu tajny, stał się tajemnicą poliszynela, numerowane broszurki z jego treścią krążyły po kraju, podobno były do nabycia na bazarach, do dziś pojedyncze egzemplarze znajdują się w posiadaniu bibliofilów. Bez zbytniej trudności zatem niejeden egzemplarz mógł trafić do rąk dziennikarzy lub dyplomatów zachodnich.
Nie wynika stąd jednak, że Polska była jedynym źródłem wycieku. Znamienne, że wersja nadawana przez RWE oraz wysyłana w akcji balonowej była zupełnie innym od sporządzonego w Warszawie, choć wiernym, przekładem na język polski. Stylistyka nasuwa sugestię, że przekładu tego dokonano nie z rosyjskiego oryginału, lecz z wersji anglojęzycznej. Oczywiście amerykańskie służby informacyjne niezależnie od tego, czy

uzyskały tekst polski,

czy oryginalny rosyjski, i tak dla ochrony źródła musiałyby w dalszym upowszechnianiu posłużyć się jedynie angielskim przekładem. Źródła pierwotne mogły jednak być różne. Obok polskiego do rozważenia jest jeszcze kilka tropów.
Przed laty, prowadząc kwerendę archiwaliów 1956 r. w MSZ, zauważyłem interesującą informację nadesłaną przez większość polskich ambasad z państw kapitalistycznych. W kwietniu w ambasadach ZSRR w tych krajach odbywały się zebrania własnego personelu dyplomatycznego oraz zaproszonych kierownictw placówek dyplomatycznych „bratnich” państw bloku radzieckiego; na zebraniach tych odczytano referat Chruszczowa. Jak widać, tekst krążył po całym świecie, mógł zatem wyciec w wielu miejscach i na wiele sposobów. Wydaje się, że bezpośrednio po XX zjeździe samemu Chruszczowowi nie zależało na utrzymaniu tajemnicy. Przebywał w Polsce od 15 do 21 marca, uczestniczył w pogrzebie Bieruta (16 marca) i w plenarnym zebraniu KC, na którym wybrano Ochaba (20 marca). W tym czasie dał Ochabowi zgodę na zapoznanie z tym referatem całej polskiej partii, co w praktyce wykluczało poufność. 18 marca na spotkaniu z kilkusetosobowym centralnym aktywem PZPR wylewnie dzielił się treścią, uzupełniał szczegółami i pogodnie komentował doniesienia prasy zachodniej. Był z nich wyraźnie zadowolony, mówił: „Choć raz muszą mnie chwalić!”. Robił wrażenie wręcz zainteresowanego wyciekiem tego „tajnego” referatu do opinii światowej. Widział w tym zapewne atut w walce wewnętrznej, jaka toczyła się na Kremlu.
Parę miesięcy po XX zjeździe m.in. wskutek reperkusji owego referatu szala w tej walce zaczęła się przechylać na stronę przeciwników wszelkiej, nawet ograniczonej destalinizacji. W czerwcu 1957 r. neostalinowska opozycja podjęła próbę przewrotu pałacowego i upadkowi Chruszczowa zapobiegła jedynie zdecydowana interwencja wyższych dowódców armii, dla których pośmiertna degradacja „generalissimusa” oznaczała wywyższenie i bezpieczeństwo. W tym zamęcie jednakże referat „o kulcie jednostki i jego następstwach” z XX zjazdu został na długo schowany pod sukno. Przypomniano o nim epizodycznie w okresie XXII zjazdu (październik 1961 r.), a bardziej zasadniczo dopiero w czasie pierestrojki pod rządami Gorbaczowa.

 

Wydanie: 9/2006

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy