W Berlinie bez zmian

W Berlinie bez zmian

Wiele razy pisaliśmy o zmianach, które zaszły w MSZ, o tym, że jest to już zupełnie inne ministerstwo niż za poprzednich rządów. Tak właśnie jest, choć w jednej sprawie nic tam się nie zmienia. Od lat. Tą sprawą jest budowa siedziby ambasady RP w Berlinie.

Po ośmiu latach rządów PO, kiedy minister Sikorski co rok obiecywał w Sejmie, że już za parę miesięcy ruszy budowa ambasady, do władzy przyszło PiS, rządzi już piąty rok i też obiecuje, a poza tym nic się nie dzieje. Przy prestiżowej alei Unter den Linden, w samym centrum niemieckiej stolicy, straszy pusta działka. Symbol polskiej gospodarności.

Przypomnijmy czasy PO – minister Sikorski w sprawie ambasady wiele nie dokonał, poza tym, że w którymś roku jego urzędowania MSZ dorobiło się projektu budynku. I makiety, którą pokazywano dziennikarzom z takim zadęciem, jakby to już były prawdziwe mury.

PiS, gdy wzięło władzę, projekt odrzuciło. I to z hukiem, nazywając hańbą sprawę pustej działki i kierując do prokuratury papiery z zarzutami niegospodarności na sumę 30 mln zł pod adresem poprzedniej ekipy. Potem ogłosiło, że będzie budowało ambasadę w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego. Szukano więc partnera, który działkę przy Unter den Linden zagospodaruje, stawiając ambasadę (mniejszą niż w projekcie PO) i coś dla siebie. Nie znaleziono. Dlatego 20 września 2017 r. premier Morawiecki zadecydował, że ambasadę zbudujemy sami. Ale że będzie trochę mniejsza. 26 marca 2018 r. (czyli po pół roku) rząd zainicjował kolejny projekt jej budowy.

„W chwili obecnej trwają uzgodnienia z władzami Berlina oraz równolegle prowadzone są końcowe rozmowy z architektami, autorami wcześniejszego niezrealizowanego projektu, w celu wprowadzenia niezbędnych zmian”, informował w maju 2018 r. wiceminister Piotr Wawrzyk.

Mamy rok 2020. I co?

Przedstawiciele MSZ tradycyjnie obiecują przełom. Bo owszem, kiedyś były kłopoty, ale już jest dobrze. „Przez różne wcześniejsze perypetie doszło do tego, że upłynął czas i prawo niemieckie zmieniło się w różnym zakresie – norm budowlanych, akustycznych, elektrycznych – tłumaczył to niedawno wicedyrektor Biura Inwestycji MSZ Sylwester Janyszko. – W zeszłym roku należało dostosować dokumentację, aby mógł ją zweryfikować ewentualny oferent i złożyć legalną, dobrze wyglądającą ofertę, na podstawie której byłby w stanie zrealizować inwestycję. Kilka miesięcy aktualizowaliśmy dokumentację. Obecnie na naszych stronach zamieszczona jest informacja o pierwszym etapie przetargu. Sądzę, że zakończy się w połowie lutego. Potem będziemy analizowali firmy, które przejdą etap preselekcji, i zostanie rozpoczęty drugi etap, który potrwa do około końca maja. Wszystko zależy od tego, czy będą odwołania. Jeśli nie będzie, to po połowie roku może nastąpić podpisanie umowy. W 2023 r. budowa powinna się zakończyć”.

Budowa ambasady wciąż więc nie ruszyła. MSZ ma na razie projekt i to jest już chyba czwarty tego rodzaju dokument. A który raz słyszymy obietnicę, że za chwilę na plac wjadą koparki i dźwigi? Nie ma nawet sensu tego liczyć.

W każdym razie – zacznijcie to wreszcie!

Wydanie: 6/2020

Kategorie: Aktualne, Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy