Bezpieczny raj w Zatoce

Bezpieczny raj w Zatoce

Nowa kryjówka albańskiej mafii


Albańska mafia skutecznie zagnieżdża się na Wyspach Brytyjskich. Według „Daily Mail” brutalne gangi wywodzące się z Albanii i sąsiedniego Kosowa są bliskie przejęcia pełnej kontroli nad wartym co najmniej 5 mld funtów rynkiem kokainowym na Wyspach. Jak dodają znawcy tematu, ich towar jest najtańszy od 1990 r. i najczystszy od ponad dekady. Albańczykom sprzyja fakt, że w całej Europie to właśnie młodzi Brytyjczycy najbardziej upodobali sobie kokainę.


Kiedy 15 lat temu Hashim Thaçi, były prezydent Kosowa (2016-2020), powiedział, że „wkrótce cała Europa będzie musiała nauczyć się albańskiego”, media prześcigały się w prześmiewczych artykułach o albańsko-kosowskiej manii wielkości. Choć trudnego języka albańskiego wciąż nie znamy, czas pokazał, że polityk tych słów nie rzucał na wiatr. Ambitny Thaçi został premierem, a potem prezydentem nie przez wszystkich uznawanego młodego kraju. A zajmowanie się polityką na najwyższym szczeblu ani trochę nie kolidowało z byciem typowym bałkańskim mafiosem. Także na światowym poziomie.

Mafia już za Hodży

Początków mafii albańskiej należy szukać jeszcze przed upadkiem komunistycznego reżimu Envera Hodży. Już w 1980 r. w Albanii zaczęły działać grupy przestępcze, które wyspecjalizowały się w handlu ludźmi, przemycie alkoholu i tytoniu, a także w kradzieżach samochodów.

Ale tak naprawdę o szybko rosnącej w siłę albańskiej mafii świat zaczął się dowiadywać pod koniec XX w. Zachodnie media coraz częściej straszyły czytelników nagłówkami „Albańska ośmiornica” czy „Kosowscy płatni zabójcy”. Szybko okazało się, że w tych tytułach nie było przesady. Chcąc nie chcąc, staliśmy się świadkami narodzin nowej mafijnej siły na mapie świata. Po kryzysie w środowisku rosyjskich mafiosów i przenosinach czeczeńskich mafii do Europy Zachodniej ich miejsce w krajach dawnego bloku wschodniego zajęli gangsterzy z Bałkanów, głównie Albańczycy i Kosowianie.

Ważną, by nie powiedzieć kluczową rolę we wzroście znaczenia mafii albańskiej w Europie odegrała wojna w Kosowie. Podobnie jak wcześniej Czeczeńcy, teraz Kosowianie i Albańczycy zaczęli masowo wyjeżdżać do Europy Zachodniej. Tam – najczęściej bardzo skutecznie – prosząc o status uchodźcy wojennego, tworzyli podwaliny sprawnie działających grup o charakterze przestępczym. Inspektorat Generalny Interpolu przygotował specjalny raport, w którym podkreślono, że rok po wybuchu wojny domowej w Kosowie Albańczycy przejęli siłą 60-80% rynku heroiny w Szwajcarii, Austrii, Niemczech, na Węgrzech, w Czechach, Szwecji i Norwegii. Mało tego, już w roku 1999 przejęli od 25 do 40% rynku heroiny w USA.

Umacnianie się potęgi mafii albańskiej to jednocześnie lata strachu, niepewności i degrengolady społeczno-politycznej w Albanii i Kosowie. Przestępcy terroryzowali nie tylko rodaków, ale i mieszkańców sąsiednich krajów bałkańskich. Pod koniec lat 90. w strzelaninach na terenie Bałkanów, Europy Zachodniej i USA życie straciło łącznie niemal tysiąc osób! W zamachach ginęli, oprócz mafiosów, również zwykli mieszkańcy Tirany. W 2006 r. w czasie regularniej bitwy na ulicach stolicy zginęły w wybuchu trzy młode kobiety.

Kompania Bello – trafiony niezatopiony

Od Ekwadoru, przez Europę Zachodnią, aż po Bułgarię i Grecję albańskie kartele kontrolujące rynek przemytu narkotyków, broni, samochodów i ludzi czuły się bezkarne. Stan ten utrzymywał się przez kilka lat.

Pierwsze poważne sygnały, że globalna sieć albańskich mafiosów może być zagrożona, pojawiły się we wrześniu 2020 r. Wtedy to zakrojona na szeroką skalę operacja policyjna przeprowadzona w kilku krajach europejskich częściowo rozbiła siatkę przemytu kokainy. Według Europolu grupa znana pod nazwą Kompania Bello należała do najlepiej zorganizowanych sieci przemytu kokainy z Ameryki Południowej do Europy. Setki policjantów z niemal wszystkich krajów Europy Zachodniej zadały albańskiej mafii cios, po którym wydawało się, że przestępcy już nigdy się nie podniosą. Służbom udało się skonfiskować 4 tony kokainy i 5,5 mln euro, Europol aresztował kilkanaście osób (głównie o korzeniach albańskich), które oskarżono o międzynarodowy handel narkotykami, a także o brutalne przestępstwa, w tym morderstwa.

Według florenckiej prokuratury Kompania Bello to kartel składający się z 14 albańskich organizacji przestępczych zajmujących się handlem narkotykami i działających od co najmniej 2014 r. w Ekwadorze, Holandii, Belgii, Albanii i we Włoszech. Korzystając z uprzywilejowanych relacji z południowoamerykańskimi producentami kokainy, kartel umożliwił swoim członkom import i dystrybucję dużych ilości narkotyków z Ameryki Południowej przez porty holenderskie i belgijskie. Przestępcy korzystali z sieci skorumpowanych urzędników publicznych, których zadaniem było monitorowanie ładunków w portach na różnych etapach podróży. Kompania Bello szczyciła się silną hierarchią, a liderzy kartelu rekrutowali się z ogromnej albańskiej diaspory w Holandii i we Włoszech. Choć w Europie cios zadany grupie wielu uznało za decydujący, nie wszyscy jej członkowie zostali zlikwidowani. Mało tego, ci, którzy przetrwali, zintensyfikowali wręcz mafijne działania i wzmocnili powiązania.

Udawana opieszałość szejków?

Jesień roku 2020 miała się okazać dla „zranionej” mafii albańskiej przełomowa. W grudniu 2020 r. władze w Tiranie zdecydowały się powołać Specjalną Prokuraturę Przeciwko Korupcji i Przestępczości Zorganizowanej (SPAK). Starająca się o przyjęcie do UE Albania, chcąc zameldować Brukseli swoją gotowość, po zadaniu ciosu Kompanii Bello zajęła się kolejną mafijną organizacją – tzw. klanem z Durres. SPAK miała informacje, że zlikwidowanie tego potężnego klanu przestępczego z największego portu w Albanii nie będzie łatwe, ale w walce z albańsko-kosowską mafią może się okazać przełomowe.

SPAK oskarżyła kluczowych członków gangu o udział w trzech zabójstwach w 2005 r. i wydała międzynarodowe nakazy aresztowania kilku z nich, w tym zameldowanego w Dubaju Albańczyka Plaurenta Dervishaja. Policji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich udało się go zatrzymać, a władze w Tiranie rozpoczęły przygotowania do jego ekstradycji. Czas płynął, ale Dervishaj nie został przekazany stronie albańskiej. Mało tego, władze ZEA wydały… postanowienie o zwolnieniu Albańczyka z aresztu. „Dołożyliśmy wszelkich starań, by przestępca ten został osądzony w sprawiedliwym procesie i trafił za kratki. Cóż, napotkaliśmy biurokrację, nawet niechęć i wyglądające na celowe opóźnienia ze strony władz emiratów”, powiedział albański urzędnik pragnący zachować anonimowość.

We wrześniu 2020 r. Europol ogłosił też poważną operację przeciwko albańskojęzycznej grupie przestępczej uważanej za jedną z najbardziej aktywnych w handlu kokainą w Europie. W wyniku śledztwa aresztowano 20 osób z dziewięciu krajów, w tym Eldiego Dizdariego, Albańczyka mieszkającego w Dubaju, jednego z kilku oskarżonych o międzynarodowy handel narkotykami, którzy znaleźli schronienie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

W świetle tych wydarzeń – przede wszystkim opieszałości władz i urzędników w emiratach w kwestii ekstradycji – nie dziwi, że coraz więcej osób pokroju Dervishaja i Dizdariego decyduje się na bezpieczne schronienie na Zatoką.

Tak czy inaczej, sytuacja jest dziwna. Szejkowie teoretycznie nie odmawiają ekstradycji. Doszło nawet do aresztowań kilku innych albańskich kryminalistów. Wszystko jednak jest (sztucznie?) przeciągane, upływa okres zatrzymania i Albańczycy wychodzą na wolność.

Ogromne pieniądze, gromadzone przez ostatnich 20 i więcej lat, od pewnego już czasu znajdują się daleko nie tylko od Albanii, ale i całych Bałkanów Zachodnich. Przy czym wielu mafiosów wciąż działa w Albanii, Kosowie i sąsiednich krajach. Czują się jednak coraz mniej bezpiecznie. Czują też, że czas najwyższy, by znaleźć się tam, gdzie ich bezpiecznie ulokowane na kontach miliony. Dziś uważa się, że około dwóch trzecich wszystkich albańskich przywódców przestępczych ukrywa się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

A szejkowie widzą w bałkańskich mafiosach całkiem niezły potencjał… do dalszego gospodarczego rozkwitu emiratów. Poszukiwani w ojczyźnie kryminaliści chętnie inwestują w nieruchomości. Zakładają też małe i średnie firmy, których działalność w Dubaju czy Katarze nie wydaje się podejrzana. A że osiedli nad Zatoką Albańczycy niemal wzorowo wywiązują się ze swoich zobowiązań fiskalnych… Komu i dlaczego mieliby tam przeszkadzać? „Moi rodacy w świetle prawa ZEA są czyści jak łza – twierdzi jeden z albańskich dziennikarzy śledczych. – Wielu przestępców w emiratach czuje się tak bezpiecznie, że zapraszają do siebie rodzinę i przyjaciół”.

Nie tylko albańscy narkobaroni czują się w ZEA jak w domu. Według źródeł w Sarajewie Edin Gačanin, przywódca osławionego kartelu o oryginalnej nazwie Tito i Dino, od 2019 r. wykorzystuje kraje Zatoki jako swoją bazę. Nazywany „europejskim Escobarem” Bośniak Gačanin jest oskarżany o handel kokainą na wielką skalę. Jego sieć dostaw od lat łączy rynki Ameryki Łacińskiej z większymi portami Europy Zachodniej. Gigantyczne zyski Gačanin wykorzystuje między innymi na zakup nieruchomości w emiratach. Stać go też na dobrą ochronę, do dziś bowiem skutecznie unika aresztowania.

Costa del Crime

Emiraty stają się bezpieczną kryjówką dla kryminalistów nie tylko z Bałkanów Zachodnich. Brytyjska prasa nazwała wręcz Dubaj nowym Costa del Crime, nawiązując do osławionej hiszpańskiej kryjówki przestępczości zorganizowanej Costa del Sol.

Najnowsze dane na temat przestępczości zorganizowanej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie stawiają tego kraju w najlepszym świetle. ZEA zajmują 57. miejsce na 193 kraje w świecie w rankingu Globalnego Indeksu Przestępczości Zorganizowanej – Global Initiative Against Transnational Organized Crime z 2021 r. Emiraty mają słabe wyniki w zakresie przepisów dotyczących przeciwdziałania praniu pieniędzy. Po kontroli transakcji finansowych, o których można domniemywać, że są nielegalne, przeprowadzonej  w marcu br. przez międzynarodowy organ nadzoru, Financial Action Task Force, umieściła ZEA na swojej czarnej liście. Powód: aktywność  ZEA w zakresie przeciwdziałania finansowaniu terroryzmu, handlowi narkotykami, bronią i ludźmi jest dalece niewystarczająca.

Bardzo podobne wyniki zaprezentowała Transparency International. Ta ceniona organizacja stwierdziła, że Zjednoczone Emiraty Arabskie są… „kluczowym elementem globalnej układanki prania brudnych pieniędzy”. Trend przemieszczania się na odległe rynki w celu prania pieniędzy pochodzących z poważnych przestępstw pokazuje coraz większe wyrafinowanie bałkańskich mafiosów.

Sytuacja, do jakiej doszło w emiratach, wpływa na kruche gospodarki Albanii i Kosowa oraz sąsiednich krajów Bałkanów Zachodnich, nękane rozmaitymi kryzysami. Niemożność zatrzymania i osądzenia ludzi, którzy dysponują gigantycznymi brudnymi majątkami, powoduje, że tak potrzebna tej części Europy stabilizacja gospodarcza oddala się coraz bardziej.

Fot. Shutterstock

Wydanie: 28/2022

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy