Blog
Sierakowski – jedyny sprawiedliwy w Sodomie
Jeśli w którymś z programów pisowskich mediów czy springerowskich gazet pojawi się Sławomir Sierakowski, to w ciemno można założyć, że dowali lewicy. Jakkolwiek by się lewica starała i zmieniała, to nie jest w stanie sprostać wysublimowanym i bardzo zmiennym oczekiwaniom Sierakowskiego, który teraz to jest dla lewicy wzorcem z Sevres. I nie spocznie, dopóki po kraju będzie chodził jakiś peerelowski skansen. Pal licho megalomanię Sierakowskiego. Z tego się czasem wyrasta. Ale S.S. ma gorszą przypadłość. Niebywałe parcie na media. Jak tylko trzeba dowalić
Jagodziński też na celowniku
Na sam finał wojny piłkarskiej rząd szykuje prawdziwą wunderwaffe. Zaprzyjaźnione z PO media mają ujawnić, że jeden z kandydatów na fotel prezesa PZPN, Tomasz Jagodziński, ma w swoim życiorysie wypadek samochodowy, w wyniku którego zginął młody chłopak. Sprawa była już ileś lat temu opisywana. Jagodziński był kierowcą auta i sprawcą wypadku! Na pewien czas wycofał się zresztą z wszelkiej aktywności. Teraz będzie jak znalazł w wojnie z PZPN. Wyjdzie na to, że działacze piłkarscy nie tylko kradną i oszukują, ale jeszcze
Kalendarz centrolewicy
Konferencja w Krakowie pokazała intelektualny potencjał tej formacji. Ale co dalej? To była świetna konferencja, przychodzili do mnie ludzie i mówili, że na coś takiego długo czekali – cieszył się Andrzej Celiński, jeden z głównych inicjatorów konferencji „Otwarta Rzeczpospolita”. Oddajmy mu sprawiedliwość – konferencja rzeczywiście była bardzo udana. Dopisali goście, referaty i głosy w dyskusji wykraczały daleko ponad polską przeciętną. A debatę o PRL z udziałem profesorów Łagowskiego, Nałęcza, Romanowskiego i Piniora śmiało można nazwać perełką. To lektura
Hałaśliwy polterabend
Tłuczenie porcelany na pomyślność młodej pary Podaj talerze, dawaj te filiżanki! Uwaaaaga, leci! – wykrzykują przebierańcy jeden przez drugiego. Właśnie na zadbanym podwórzu ląduje umywalka, stosy talerzy, z siatek wysypują się filiżanki. Pod domem stoi dwoje uśmiechniętych młodych ludzi uzbrojonych w wielkie miotły, na podwórku i uliczce wielkie poruszenie. To polterabend, czyli zbijaczki – jeden z elementów magii przed ślubem i weselem, które na Opolszczyźnie towarzyszą temu wydarzeniu obowiązkowo. Sprężysty oficer w bryczesach i wyglansowanych oficerkach,
Dobre chęci nie wystarczą
Kiedy idziemy do szpitala czy do fryzjera, to chcemy, żeby zajmował się nami profesjonalista. Dlaczego w hospicjum oczekujemy wolontariuszy? Ryszard Szaniawski, prezes Fundacji Hospicjum Onkologiczne w Warszawie, o wadach i zaletach wolontariatu w opiece paliatywnej – Jest pan prezesem Fundacji Hospicjum Onkologiczne od 14 lat. Jak żyć, mając stale do czynienia z umieraniem? – Trzeba zaakceptować fakt, że umieranie to nieodłączny element życia. Od samego początku istnienia fundacji zwalczamy pomysł, że hospicjum to umieralnia. Hospicjum to nie „też” życie, to po prostu
Przedwyborcze bombardowanie PZPN
Kręcina i Lato jakoś zdyskredytowani, niby droga Bońka do prezesury jest prosta. Ale… Przed tygodniem wyraziłem nadzieję, że III polsko-polska wojna futbolowa dobiegła końca, że strona rządowa odpuści, przynajmniej do wyborczego zjazdu PZPN. Tymczasem w środę 22 października nastąpiła obława. Uaktywnił się Wrocław, tamtejsze prokuratura i sąd. Akcja sprawiała wrażenie strzelania z armaty do wróbla, ale osad na kilku ważnych postaciach PZPN, nie wyłączając kandydatów na prezesa, pozostał. Najbardziej spektakularne bez wątpienia było zatrzymanie Janusza
Córka niewiernego dla muzułmanina
Iracki scenariusz mógł być całkiem inny, gdyby doszło do zaplanowanej pielgrzymki papieża do Bagdadu Kolejny paradoks wojny irackiej: szczególnie zawzięcie prześladowanymi ofiarami islamskich ekstremistów stali się wierni irackiego Kościoła katolickiego obrządku wschodniego. A przecież to katolicki papież był do końca zdecydowanym przeciwnikiem obalania Saddama Husajna w drodze wojny. Kraj między Tygrysem a Eufratem miał się stać się dzięki wojnie wzorem demokracji, jak obiecywał George W. Bush, a stał się
Notes dyplomatyczny
MSZ jest specyficznym resortem, bo w ciągłej zmianie. Jedni przyjeżdżają, drudzy wyjeżdżają, rotacja na stanowiskach jest rzeczą stałą. By te ciągłe zmiany nie stały się chaosem, potrzebna jest stabilizacja na szczytach. Na stanowiskach wiceministrów i dyrektorów departamentów. Tymczasem tej stabilizacji nie ma. Są departamenty kierowane całymi miesiącami przez p.o. albo przez przypadkowe osoby, nie ma jakiejś przemyślanej polityki kadrowej obejmującej przynajmniej tę wąską grupę dyplomatów. Bo dobry dyrektor departamentu, przyzna to każdy minister, załatwia trzy czwarte roboty. A co mamy? Departament






