Blog
Pożytki z Andrzeja Urbańskiego
Dwaj telewizyjni Tomasze budzili niedawno współczucie społeczeństwa. Wyrzucony z publicznej Tomasz Kammel i wyautowany z Polsatu Tomasz Lis. Teraz Lisowi już nie współczują, bo otrzymał wypasiony kontrakt od prezesa TVP SA, Andrzeja Urbańskiego. Szybko grono „życzliwych” i arcymoralnych przypomniało Lisowi wszystkie psy, jakie na publicznym medium wieszał. Przypomniano, jak publiczną telewizornią gardził. A teraz wystarczyło 100 tys. miesięcznie i Lisowi publiczna telewizja, nawet ta sPiSiała, miłą jest. Życzliwi i arcymoralni nie wspominają, że do publicznej
Notes dyplomatyczny
Ukazały się w gazetach informacje, że Paweł Kowal, do niedawna PiS-owski wiceminister spraw zagranicznych, był współpracownikiem WSI. Dla MSZ to żadna nowość. Bo w tych dniach, kiedy Antoni Macierewicz prezentował swój raport o WSI, już w gmachu plotkowano, że nazwisko Kowala znalazło się w raporcie, ale prezydent je wykreślił. No i jedni spekulowali, że Kowal zostanie rychło zdymisjonowany, a drudzy, że prezydent mu wybaczy i ochroni go. Pisaliśmy o tym zresztą w tamtym czasie. Więc teraz takie informacje to musztarda po obiedzie, bo co kogo obchodzi
Hillary albo Obama
Nie da się zostać prezydentem USA bez głosów Amerykanek sześćdziesięciolatek! Z prof. Michaelem Szporerem, wykładowcą dziennikarstwa i amerykanistyki, University of Maryland rozmawia Waldemar Piasecki Korespondencja z New Hampshire – Jeszcze dzień przed prawyborami w New Hampshire potężny ogólnoamerykański dziennik „USA Today” przepowiadał, że to będzie w gruncie rzeczy zdecydowane zwycięstwo demokraty Baracka Obamy i republikanina Johna McCaina oraz kolejna gorzka pigułka dla Hillary Clinton. Sondaże opinii pokazywały nawet… dwucyfrową przewagę nad nią rywala o kenijskich
W pogoni za bin Ladenem
W Afganistanie za jednego żołnierza amerykańskiego ginie około 190 talibów Obecny etap wojny w Afganistanie jest tylko typowym epizodem w długiej historii tego regionu, bo walki trwały tam może nie zawsze, ale w przeważających odcinkach czasu. Obecna wojna przy kurczącym się informatycznie i komunikacyjnie świecie ma wszelkie przesłanki, by przekształcić się w konflikt o znacznie większym ciężarze gatunkowym, może nawet w proces destabilizacji świata. Wojska NATO, które weszły do Afganistanu, żeby uchronić z kolei ten kraj od władzy fundamentalistycznych
Gruziński plebiscyt
Arogancja Saakaszwilego zraziła szczególnie dużą część inteligencji Korespondencja z Gruzji Kolchida – mityczna kraina, będąca celem wyprawy Argonautów po złote runo, przez starożytnych Greków lokowana była na południowo-wschodnim wybrzeżu Morza Czarnego, na terenie dzisiejszej Adżarii. To z Batumi, jej stolicy, wyruszył 9 listopada ub.r. ostatni pociąg wiozący rosyjski sprzęt wojskowy, co oznaczało definitywny koniec obecności militarnej wielkiego sąsiada z północy w Gruzji. Ale wydarzenie to, bez wątpienia historyczne, które w warunkach kaukaskich powinno
Benesz agentem Stalina?
Po tekście dr. Ponarskiego piszącego, że były prezydent Czechosłowacji powiązany był z NKWD W „Przeglądzie” zamieściłem artykuł pt. „Niewykorzystana szansa londyńskiej emigracji”, w którym argumentowałem: gdyby rząd londyński kroczył konsekwentnie szlakiem realizmu, przetartym wizytą gen. Władysława Sikorskiego w 1941 r. w Moskwie, to niewykluczone, że nie tylko wylądowałby w Warszawie, lecz rządził tam jeszcze długie, długie lata po wojnie. Jeden z wątków mojej argumentacji zakwestionował dr Zenowiusz Ponarski z Toronto, twierdząc, że na wsparcie polskiej suwerenności przez Edwarda Benesza po 1945 r. nie można liczyć, bo był on powiązany z NKWD
Polityka i zdrowie
Kurtuazja wobec głowy państwa nakazywałaby powiedzieć, że wierzę w dobre intencje prezydenta, który postanowił wtrącić się w konflikt między rządem i lekarzami, że wierzę, iż zależy mu na pacjentach i na dobrym zreformowaniu służby zdrowia przez rząd. Otóż nie wierzę. Nie wierzę w to, patrząc na dwuletnie sprawowanie urzędu przez Lecha Kaczyńskiego. Nie ma w tym okresie ani jednej ważniejszej decyzji, która nie byłaby podyktowana partyjnym interesem PiS i punktem widzenia jego dominującego brata. Kierując się tym jedynym dla obecnej prezydentury drogowskazem, Lech
Instynkt Pełczyńskiego
Pół wieku polskich przemian w oczach politologa z Oksfordu Wydana pod koniec ubiegłego roku książka Zbigniewa Pełczyńskiego zasługuje na uwagę zarówno ze względu na osobę autora, jak i na zawarte w niej treści. Jest to bowiem coś w rodzaju intelektualnej autobiografii, zbudowanej na podstawie wyboru jego tekstów pisanych przez pół wieku – od 1956 do 2006 r. Większość z tych tekstów ukazuje się po polsku po raz pierwszy. Data wyjściowa zbioru nie jest przypadkowa. Pod koniec 1956 r. młody (ur. w 1925 r.) politolog






