Blog
Ping-pong na Woronicza
Rada nadzorcza bez absolutorium – czyli pata w TVP ciąg dalszy W sporze między częścią rady nadzorczej a zarządem punkt dla prezesa Jana Dworaka. Minister Jacek Socha skwitował działania zarządu, natomiast nie udzielił absolutorium żadnemu członkowi rady. Dworak wygrał też korzystne dla siebie zapisy w nowym statucie TVP. Co to oznacza? I co w najbliższym czasie wydarzy się na Woronicza? Dwója dla rady Walne zgromadzenie (ubiegły wtorek) zapowiadało się niezwykle ciekawie. –
Ojciec to ten trzeci
Gdyby mąż próbował walczyć ze mną o przywilej gotowania, z pewnością oddałabym mu to pole Magdalena Środa, pełnomocniczka rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, doktor filozofii, etyk, publicystka, pracuje na Wydziale Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. – Czy tradycyjny model polskiego ojca to ciągle człowiek programowo nieobecny, który może nawet pojawi się na sali porodowej, ale później ma już inne, ważniejsze sprawy na głowie? – Młode, wykształcone pokolenie w dużych miastach zaczyna preferować partnerski model rodziny. To widać
Wiśniewski wraca
Komu teraz zawróci w głowie Takich jak on kocha się lub nienawidzi. Pojawiają się znikąd i robią błyskotliwe kariery. Ludzie chcą wiedzieć o nich wszystko. Co jedzą, jak mieszkają, gdzie i z kim śpią. Niczym amerykańskie gwiazdy są ofiarami plotkarskich gazet. Co ma w sobie Michał Wiśniewski, że swoim pojawieniem się wywołuje takie emocje, a każde jego posunięcie jest szeroko komentowane? Jak udało mu się poruszyć Polaków, sprzedać im coś, co wielu do dziś nazywa kiczem i tandetą?
Walę prosto z mostu
Każdy artysta chciałby mieć w życiu swoje pięć minut. I ja już je miałem Michał Wiśniewski – W pokoju, w którym teraz rozmawiamy, pełno jest nagród. Na ścianach ciasno obok siebie wyróżnienia i podziękowania. Kawał życia. – Te wszystkie nagrody to relikt przeszłości. W zasadzie tak bym to określił. Fajnie wiedzieć, że się przeżyło coś takiego. Moment, na który pewnie czeka wielu artystów. Co jest więcej warte: płyty czy podziękowania od dzieci? Dla mnie pewnie to drugie. Każdy artysta chciałby mieć w swoim
Parady i cygara
Nastały ciepłe dni, więc postanowiłem pozwiedzać moją ulubioną Ojczyznę, zanim wyruszę poznać wielki świat i zobaczyć, jak wygląda Unia Europejska bez konstytucji. Najpierw – zaplanowałem sobie – wybiorę się do Krakowa, ale nie po to, żeby zwiedzać Wawel i Sukiennice, bo tam już po kilka razy byłem, ale po to, żeby zapytać prezesa Wisły Kraków, jaki sens miała rezygnacja z trenera Kasperczaka, który wygrywał wszystkie mecze po 4:0 z wyjątkiem dwóch z Gruzinami, na Wernera Liczkę, z którym drużyna z meczu na mecz gra
Piąte pokolenie
W SLD doszło do zmiany pokoleń. Zaręczam, nikogo ona nie minie. Nie tylko nasi poprzednicy zdarli się przez lata funkcjonowania w polityce Mówiono: pokolenie pierwszej kadrowej i pokolenie legionowe… Potem: pokolenie Kolumbów, najmocniej zresztą odciśnięte w polskiej pamięci historycznej i patriotyczno-narodowej legendzie – ze względu na stosunkową historyczną bliskość wydarzeń, ale przede wszystkim ze względu na nieogarniony ogrom poświęcenia. Ale było też przecież pokolenie budowniczych Polski Ludowej, z pokoleniem pryszczatych za plecami – pierwszych niepokornych. Wreszcie pokolenie „Solidarności”
Trzecia fala
Dyskretnie, elegancko, bez zbytniego hałasu przemknęła przez łamy prasy wiadomość, że oto nadciąga nowa fala zwolnień z pracy, o której „Gazeta Wyborcza” napisała, że będzie porównywalna z tą z 1990 i 1998 r., a więc niebagatelna. Czytając takie wiadomości, podawane jedynie półgębkiem i szybko wypuszczane z pamięci mediów, nawet słabo inteligentny czytelnik prasy czy widz telewizji musi zrozumieć, dlaczego zarówno politycy, jak i media tak radośnie i z takim zapałem zajmują się teczkami, komisjami, śledztwami sejmowymi i festiwalem absurdu, który poprzedza zbliżające się
Wszechnormalna normalność
Idą. Wspaniale idą. Szkoda, że państwo tego nie widzą. Już jestem na wizji, czyli państwo to widzą. Ach, jaka wspaniała normalność! Idą szeroką aleją. Wyczyszczoną, wysprzątaną. Ani źdźbła, ździebełka. To dar służb prezydenta stolicy. Pokazujący, że może być normalnie, kiedy wszyscy ludzie Normalni wezmą się za ręce i zaczną czyścić. Ulice czyste od układów korupcyjnych po ostatnich zadekowanych szkodnikach. Antynormalistach. Im mówimy zdecydowane: „Spieprzaj, dziadu!”. Idą uśmiechnięci. Normalnym uśmiechem. Żadne tam
Notes dyplomatyczny
Młodzi może tego nie rozumieją, przez coś takiego nie przechodzili, ale starzy pracownicy MSZ poczuli dreszczyk niepokoju. Oto zobaczyli w telewizji, że pani z „Wiadomości” weszła sobie do IPN, przez bramki, biuro przepustek i inne straże, wjechała windą na górę, potem weszła do archiwum, gdzie jakimś kolejnym cudem pod oko jej kamery trafiła teczka, z której mogło wynikać, że Henryk Szlajfer był współpracownikiem SB. No i że jako „kontakt operacyjny” donosił na kolegów. Wszystko na zasadzie: „mógł być”, „można założyć” i tak dalej.
…Lwów jest nasz
Geniusz tego miasta polegał na tym, że każdy jego mieszkaniec, Ukrainiec, Polak, Żyd, Niemiec czy Ormianin mógł powiedzieć… Petro Olijnyk, gubernator ziemi lwowskiej – Prezydent Wiktor Juszczenko dotrzymuje słowa. Obiecał, że jako głowa państwa doprowadzi jak najszybciej do rozwiązania problemu Cmentarza Orląt we Lwowie, który psuł niepotrzebnie krew między naszymi narodami. Znawcy stosunków polsko-ukraińskich mówią, że w osiągniętym konsensusie duży udział miał także pan gubernator. Komentarz? – Jasne, że nieporozumienie!






