Blog
Prawy Pospieszalski
Po artykule „»Warto rozmawiać« – nie warto oglądać” została rzucona na mnie klątwa przez Jana Pospieszalskiego. Mam zakaz pokazywania się wśród „jego” publiczności. Podopieczny pana Janka poinformował mnie o tym telefonicznie i cofnął mi zaproszenie na poniedziałkowe nagranie dotyczące aborcji. Zrobiło mi się przykro, gdyż obecność wśród prawej i sprawiedliwej publiczności to wielki zaszczyt. Chociaż jest też dobra wiadomość – Pospieszalski czyta „Przegląd”. Szkoda, że na razie tylko jako cenzor.
Żona do wzięcia
Żona Jana Rokity, Nelly, jest działaczką SKL, partii, która jakiś czas temu ogłosiła samorozwiązanie. Teraz Nelly Rokita jest więc do wzięcia. O wciągnięcie jej na partyjnego członka zabiegają – podobno – zarówno bracia Kaczyńscy, jak i liderzy PO. Ponoć PiS nawet zaproponowało jej w zamian miejsce na swoich listach wyborczych, ale sama zainteresowana mówi, że najprawdopodobniej pokusi się o legitymację PO. Czyżby do trzech tenorów miał dołączyć dyrygent?
Wassermannowe wyroki
Choć prace sejmowej Komisji ds. Orlenu trwają, Zbigniew Wassermann (PiS) już teraz zna winnych całej afery. I dzieli się tą wiedzą ze wszystkimi. Jego zdaniem, za zatrzymaniem w 2002 r. prezesa Orlenu, Andrzeja Modrzejewskiego, stoi Zbigniew Siemiątkowski, ówczesny szef UOP. Czujny nos prokuratorski podpowiada Wassermannowi, że tak właśnie było, a wszelka argumentacja Siemiątkowskiego to, według niego, nieudolne tłumaczenia. „Siemiątkowski sam nie wierzy w to, co mówi”, twierdzi Wassermann. Cóż, komisja komisją, a sprawiedliwość musi
W stronę półinteligenta
Zaradzić ogłupianiu społeczeństwa może jedynie umiejętna, stanowcza polityka kulturalna państwa Listy bestsellerów w prasie propagują najczęściej chłam. Kupiłem niedawno tom opowiadań amerykańskiej autorki, wysuniętej na czoło takiej listy w jednym z szanowanych tygodników, przeczytawszy tydzień wcześniej w tymże tygodniku z owego tomu entuzjastyczną recenzję szanowanej przez mnie pewnej pani krytyk książka może o jedną kreskę, może tylko o pół kreski wznosiła się ponad poziom pospolitej grafomanii. Do teraz zachodzę w głowę,
Telewizja (tylko) Dworaka
Nocny zamach stanu – zawieszenie Pacławskiego oznacza, że w TVP niepodzielnie rządzi prawica Ryszard Pacławski został zawieszony z zaskoczenia. Nocą. Porządek obrad rady nadzorczej nie przewidywał tego punktu. – To zbójectwo – komentowała następnego dnia decyzję rady szefowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Danuta Waniek. Dzień później, już na posiedzeniu okrojonego zarządu, wszystkie dotychczasowe kompetencje Pacławskiego przejął prezes TVP, Jan Dworak. W ciągu kilkudziesięciu godzin w TVP dokonał
Fotografia się kończy
Zdjęcia zaczęły być tylko kolorowym ozdobnikiem do strony w gazecie Jerzy Gumowski Trzy najlepsze rzeczy, jakie zna, zaczynają się na literę „p”. To pstrykanie, paralotniarstwo i pasja. Zdjęcia robi od 1973 r., od 1989 pracuje dla „Gazety Wyborczej”. Mówi, że fotografuje wszystko – od polityki po sport, od pojedynczych felietonów po fotoreportaże. To jednak tylko praca, którą (choć była i jest wyróżniana najważniejszymi nagrodami w fotografii prasowej) Gumowski zostawia na ziemi. Ziemię woli oglądać z nieba. Głowy do góry. Może właśnie
Oskarżony niezniszczalny
Czy rozpoczęty proces przeciwko Andrzejowi Sośnierzowi, byłemu szefowi Śląskiej Kasy Chorych, zakończy jego fenomenalną karierę? Związkowcy z „Sierpnia ’80” nazywali go najgorszym AWS-owskim egzemplarzem przyspawanym do stołka. Zniszczył m.in. śląską oparzeniówkę i parę innych placówek, by ułatwić otwieranie prywatnych gabinetów swoim zaufanym. Przed wyborami prezydenckimi tygodnik „Wprost” umieścił go na liście potencjalnych Giullianich. Kariera Andrzeja Sośnierza jest rzeczywiście fenomenem. Sam powiedział kiedyś o sobie: „Przecież jestem wieczny”. W 1991 r. Sośnierz (był
Zawód tłumacz
Tłumaczy z prawdziwego zdarzenia jest niewielu. Dominują chałturnicy s „Tłumaczenie literackie przypomina trochę przerzucanie węgla. Nabieramy na szuflę i wrzucamy do pieca. Każda grudka to słowo, a każda szufla to kolejne zdanie i jeżeli człowiek ma dostatecznie mocne plecy i silną wolę, aby wytrwać przez osiem albo dziesięć godzin z rzędu, to ogień nie zgaśnie”, pisze Paul Auster w Księdze złudzeń. Zdaniem amerykańskiego pisarza i tłumacza literatury francuskiej (a także wykładowcy studium przekładowego na Uniwersytecie Princeton), tłumaczenie wymaga innego
Polka w oczach ginekologa
W gabinecie są bardziej otwarte niż w konfesjonale – Jeśli po wyjściu z gabinetu ginekolog wzdycha z ulgą: „O, nareszcie twarze”, to ma problem i chyba powinien udać się do specjalisty – mówi dr Maciej Wilczak, kierownik Zakładu Edukacji Medycznej AM w Poznaniu, i zaprzecza, by spowszednienie w tych sprawach było chorobą zawodową środowiska. Ale… – No, nie da się ukryć, że najbardziej podnieca nas kobieta ubrana po uszy – przyznaje dr Grzegorz Południewski, prezes Towarzystwa Rozwoju Rodziny. Wystarczy przejrzeć






