Blog
Nie smuć się, Janku
Krytycy rzadko chadzają parami i dość rzadko przyjaźnią się ze sobą. Trzymają się raczej z poetami, z malarzami, od biedy – z prozaikami. Z kolegami po fachu – raczej nigdy i dużo by o tym mówić. Toteż i ja nie znam za dobrze Jana Pieszczachowicza, “a on mnie, tym bardziej że on z Krakowa, a ja z Warszawy, co jest przecież więcej niż z Tokio do Buenos Aires”. Kto jest Pieszczachowicz, wiadomo dobrze – założyciel sławnego Studenta “Ojciec Duchowy Nowej Fali”, czyli po prawdzie wróg mojej rodzimej
Statyści – żywa scenografia
Pan Marek grywa żandarmów i ubeków, pan Robert eleganckich profesorów, a uczennica Ania panie lekkich obyczajów Na ogół trafiają na plan filmowy przypadkiem – przez znajomych, z ogłoszenia. Niektórzy traktują statystowanie jako dodatkowy zarobek, krótkotrwałą przygodę. Dla innych jest to stała i jedyna praca. Agencje dzielą ich na grupy według urody, wzrostu, tuszy, wieku, a także, dodatkowo, według cech szczególnych. Poszukiwane są zwłaszcza typy oryginalne, np. gruby z pękatym brzuchem, mała z wytrzeszczonymi oczami,
Wyrwać, ile się da
Bój o PZU podzielił AWS-owską ekipę. Wiadomo, kto walczy. Trudniej ustalić, jakie konkretnie łupy przypadną zwycięzcom Dwa wrogie obozy to, z jednej strony, minister skarbu, Andrzej Chronowski, który wspiera prezesa PZU Życie, Grzegorza Wieczerzaka (obaj należą do SKL) oraz jego przyjaciela, Władysława Jamrożego (byłego prezesa PZU Życie i PZU SA, obecnego szefa Totalizatora). Ten ostatni, dziś w drużynie AWS, wcześniej występował jako człowiek PSL (pomagał mu marszałek Józef
”Heweliusz” zatonął w morzu kłamstwa
Winą za katastrofę “Jana Heweliusza” i opóźnienie akcji ratunkowej obciążono tylko załogę promu. Dowody wskazujące, że winnych było więcej, starano się ukryć Pierwsze wiadomości o każdej katastrofie są mieszaniną prawdy i nieprawdy. Ta druga początkowo pełni ważną rolę, bo rodzinom ofiar zostawia odrobinę nadziei i ułatwia przyjęcie najgorszego. Ale potem nieprawda staje się zbędna. Starannie bada się przyczyny tragicznego zdarzenia. Na koniec wyciąga się wnioski i wprowadza je w życie, żeby podobna katastrofa nie powtórzyła się nigdy
Jubileusz na miarę Wojtyły
W Roku Świętym Rzym odwiedziły 32 miliony pielgrzymów 150 pielgrzymów i turystów na minutę przechodziło od 24 grudnia 1999 r. do 6 stycznia 2001 r. przez Święte Wrota bazyliki św. Piotra, uzyskując specjalne jubileuszowe błogosławieństwo. Ostatni przeszli w dzień Trzech Króli rano. Tego dnia papież ukląkł z trudem przed Świętymi Drzwiami i modlił się przez dłuższą chwilę, aby podziękować Wszechmogącemu za sukces Wielkiego Jubileuszu. I za to, że spełniły się słowa kardynała Stefana Wyszyńskiego, który powiedział mu przed śmiercią: “Ty wprowadzisz
Lotniskowiec czy miejsce współpracy
Styczeń to w ostatnich latach pechowy miesiąc dla stosunków polsko-rosyjskich. Rok temu wybuchła w tym czasie tzw. afera rosyjskich szpiegów, a polski rząd w niepotrzebnie demonstracyjny sposób wydalił z naszego kraju grupę pracowników Ambasady Rosji w Warszawie. Teraz emocje prasowe wzbudził amerykański dziennik “Washington Times”, który napisał, że władze w Moskwie rozmieściły w enklawie Kaliningradu taktyczną broń nuklearną. Mówi się o zagrożeniu polskiego bezpieczeństwa i ukazaniu przez Kreml imperialnych ambicji. Na szczęście, tym razem
Wojsko w czasie przemian
Już dawno odeszli ci, którzy osiągnęli wiek emerytalny. Teraz zwalniać będzie trzeba oficerów starszych nie wiekiem, ale stopniem. Ludzi w pełni sił twórczych Rozmowa z gen. broni Czesławem Piątasem, szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego – Pospolite ruszenie czy armia XXI wieku według podręcznikowych wzorów? Jakim wojskiem dowodzi pan, panie generale, rozpoczynając trzyletnią kadencję szefa Sztabu Generalnego? – Ani nie pospolitym ruszeniem, ani jeszcze nie armią XXI wieku. Kadencję
O kulturze dosłownie i w przenośni
Stanowisko, jakie Leszek Polony przedstawił w swoim liście, mógłbym przyjąć z pełną aprobatą, bez żadnych istotnych zastrzeżeń, a może z odrobiną zazdrości, że autor sformułował pogląd na parę istotnych problemów kultury lepiej i zwięźlej niż ja bym to potrafił. Ale dlaczego nadał swojej wypowiedzi charakter polemiczny? I dlaczego ja się z nim zgadzam, a on ze mną nie? Przy tak skrótowym i z założenia niedosłownym wyrażaniu się na tematy kultury jak ja to zrobiłem, nieporozumienia są prawie nieuniknione i za to winę biorę na siebie. W najmniejszej mierze nie jestem
Kossak i opery mydlane
Prof. Polony polemizuje z prof. Łagowskim nt. polityki kulturalnej Pan Profesor Bronisław Łagowski Redakcja “Przeglądu” Z uwagą czytuję Pańskie felietony w “Przeglądzie”, jestem wręcz ich intelektualnym entuzjastą. Wszelako felieton “Po kongresie kultury” w numerze 51 z dnia 18 grudnia 2000 r. zawiera stwierdzenia, z którymi nie sposób się zgodzić. Podzielam ogólne tezy Pańskiego tekstu: kultura podlega oczywiście prawom rynkowym; atak na owe prawa ze strony środowisk twórczych i sprowadzenie całej dyskusji do lamentu o poparcie finansowe








