Blog

Powrót na stronę główną
Pytanie Tygodnia

Kto z Polaków przywiezie medale z Sydney?

Prof. Jan Englert, rektor Akademii Teatralnej w Warszawie Wolę mówić o prawdopodobieństwie realnym, a nie marzeniach. W marzeniach mógłbym się doliczyć 30 polskich medalistów, patrząc realnie, może być ich tylko połowa, ok. 15. Bardziej owocne okażą się chyba dyscypliny cieszące się mniejszą popularnością, jak podnoszenie ciężarów, w tym także kobiece, zapasy. Można się spodziewać, że medal przywiezie Kusznierewicz, a także niektórzy kajakarze. Nie liczę na medale w lekkiej atletyce, boję się, że nic tam

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Zjedli kiełbasę wyborczą

Za kilkadziesiąt godzin na murawę stadionu w Sydney wyjdą uczestnicy olimpiady. Mająca już ponad sto lat idea barona Pierre’a de Coubertina, święci coraz większe triumfy. Jest kapitalnym wydarzeniem nie tylko sportowym, ale też medialnym i politycznym. Transmisje telewizyjne z zawodów przyciągają przed telewizory miliardy widzów, którzy obserwują i oceniają każdy ruch sportowców. I choć dla sportowców sam udział w igrzyskach jest już nobilitacją, gdyż aby wyjechać do Sydney, musieli wygrać rywalizację z wieloma konkurentami, to na olimpiadzie chcą czegoś

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Straszne pytanie

Uczestniczyłem niedawno w ciekawej debacie na temat Sierpnia 1980 r. z okazji dwudziestolecia porozumień. Każda taka dyskusja bywa okazją do wystąpień pochwalnych wobec ludzi, którzy potrafili przełamać opór władzy i doprowadzić do zorganizowania i zalegalizowania potężnej siły społecznej, jaką stała się “Solidarność”. Podobnie było i tym razem w nowo utworzonej przez Ryszarda Bugaja instytucji dyskusyjno-badawczej przy Nowolipkach. Zaproszeni goście mieli na ogół solidarnościowy rodowód, przeto przeważały wspomnienia i tezy pochwalne wobec wydarzeń sprzed dwudziestu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Czas kultury?

W jednym z telewizyjnych sprawozdań z kampanii prezydenckiej usłyszałem, że nadchodzi oto dla ludzi kultury “ich czas”. Nie muszę tłumaczyć, że takie zdanie w ustach prezydenta walczącego o reelekcję jest miodem na moje serce. Kilkakrotnie pisałem już na tym miejscu, że ubiegający się o urząd prezydencki kandydaci mówią o wszystkim, tylko nie o kulturze i jej problemach. Urzędujący obecnie prezydent zaczął swoją pierwszą kadencję od ustanowienia “Prezydenckiej Karty Kultury”, dokumentu pełnego dobrych intencji, z którego jednak nic nie wyszło. Karta ta najpierw przyjęta

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Publicystyka

”S”karlenie

W dniu trzecim solidarnościowego karnawału na Wybrzeżu aktualny przewodniczący NSZZ “S”, Marian Krzaklewski, ogłosił Program Społecznej Solidarności. Odpowiedź na utyskiwania sfrustrowanego Wałęsy, który nieraz nawoływał, aby sztandary “S” zwinąć do muzeum i budować nowe, nie pasożytujące na marce solidarnościowej, partie polityczne. Krzaklewski zwykle przeciwstawiał się Wałęsie. “Jesteśmy innego zdania – mówił w wywiadzie dla “Tygodnika Solidarność” (nr 35) – Nasza główna zasada to pomoc skrzywdzonemu bliźniemu – i tę zasadę możemy, jako wiano,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Tak zwana wolność

Piknik w Szczecinie. Obchody Sierpnia. Mężczyzna w niebieskim podkoszulku indagowany jest przez dziennikarza o tamte dni. Co wie o znaczeniu Sierpnia. – No – zadumał się “podkoszulek” – przyniósł nam tak zwaną wolność. Tak zwaną. Polak precyzyjnie potrafi określić, co otrzymał i co dać musi. Wolność jest tak zwana. Czyli nie jest tym, czego oczekiwano. Trzeba się do niej zdystansować. Zbigniew Romaszewski w dyskusji radiowej zapewniał, że robotnikom tamtych dni przyświecały przede wszystkim szczytne cele polityczne. I nie negując

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Lewy prosty

Danuta Wałęsowa o Annie Walentynowicz: Nie rozumiem Anny Walentynowicz. Była największą wichrzycielką po roku 1980. Leszek Balcerowicz o Marianie Krzaklewskim i Jarosławie Kalinowskim: Wcale nie jestem pewien, czy jest dobrze dla kampanii wyborczej Mariana Krzaklewskiego i pana Kalinowskiego, że wskutek forsowania ręcznego sterowania mamy droższą żywność i wyższe stopy procentowe. Wojciech Roszkowski (historyk) o kampanii Lecha Wałęsy: Bezbarwnie wypada Lech Wałęsa, którego hasło “Czarne jest czarne, białe jest białe”, mało kogo podnieciło

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Liczba kandydatów na ambasadorów, których nazwiska przesłał minister Bartoszewski prezydentowi Kwaśniewskiemu z prośbą o akceptację, wciąż rośnie. Wynika z niej jedno: trwa obecnie i w MSZ, i w Kancelarii Premiera wielka ewakuacja. Każdy, kto jeszcze coś może, załatwia sobie posadę za granicą. Teraz, bo później, wiosną na przykład, może już być za późno. Tyle wstępu, a teraz pierwsze nazwisko z listy wybrańców Bartoszewskiego. I tak, na Litwę wybiera się Jerzy Marek Nowakowski, główny doradca premiera Buzka

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Ekologia

Szkodniki, ale chronione

Kózki to rodzina chrząszczy licząca aż 20 tysięcy gatunków. Kózkami nazwano je z powodu wyglądu, zwłaszcza głowy. Charakteryzuje te owady wydłużony kształt ciała, zwężające się ku tyłowi pokrywy skrzydeł i bardzo długie czułki, które umieszczone są w ten sposób, że z przodu chrząszcz przypomina głowę kozy. Wśród tysięcy gatunków kózek są groźne szkodniki lasów. W Polsce żyje około 100 gatunków tych owadów. Niektóre są tak bardzo zagrożone, że zostały objęte ochroną. Należą do nich zwłaszcza kozioróg

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Ekologia

Mikołaj ucieka z bieguna

Czapa polarna może zniknąć za 50 lat Niedźwiedziom polarnym znikają kry pod łapami. Na topniejącym lodzie giną tysiące fok. Arktyczna czapa polarna może zniknąć za 50 lat. Zachodni turyści na pokładzie rosyjskiego lodołamacza “Jamał” o napędzie atomowym nie mogli się doczekać chwili, gdy staną na północnym wierzchołku ziemskiego globu. Zapłacili po 30 tysięcy marek, by odbyć podróż swego życia – rejs na biegun północny. 11 sierpnia o godzinie 9.02 system nawigacyjny wskazał dokładnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.