Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Liczba kandydatów na ambasadorów, których nazwiska przesłał minister Bartoszewski prezydentowi Kwaśniewskiemu z prośbą o akceptację, wciąż rośnie. Wynika z niej jedno: trwa obecnie i w MSZ, i w Kancelarii Premiera wielka ewakuacja. Każdy, kto jeszcze coś może, załatwia sobie posadę za granicą. Teraz, bo później, wiosną na przykład, może już być za późno.
Tyle wstępu, a teraz pierwsze nazwisko z listy wybrańców Bartoszewskiego.
I tak, na Litwę wybiera się Jerzy Marek Nowakowski, główny doradca premiera Buzka ds. międzynarodowych. I to od roku 1997. Wcześniej Nowakowski współprowadził ośrodek studiów międzynarodowych przy Senacie, a potem uczestniczył w rozmaitych ciałach, zajmujących się naszą polityką zagraniczną. W praktyce ta działalność ograniczała się do wygłaszania pompatycznym tonem banałów podszytych prawicowymi fobiami.
I tak na przykład, w periodyku “Polska w Europie: w numerze z marca 2000 r. opublikował artykuł “Spojrzenie na Wschód”. I tam, on, od ponad dwóch lat prawa ręka Jerzego Buzka w sprawach zagranicznych, pisze: “Wysłuchujemy wprawdzie stale powtarzanych zaklęć o niezwykle ważnej roli Ukrainy, odbywamy regularne spotkania z rządem i parlamentem Litwy, podejmujemy próby dialogu z Moskwą, ale podstawa intelektualna tych działań jest niesłychanie wątła. Trudno oprzeć się wrażeniu, iż od co najmniej pięciu lat polska myśl polityczna wobec Wschodu nie zdobyła się na żadne nowe pomysły i koncepcje”.
Chciałoby się więc zapytać: – To za co pan brał pieniądze, panie Nowakowski? Ale nie warto, bo lepiej zagłębić się w dalsze fragmenty artykułu. Pisze więc Nowakowski o “półmocarstwowej” roli Polski w regionie. I dodaje: “Wracając do polityki wschodniej, (…) nie będę podejmował tutaj prób syntezy, czy też formułowania teorii. Ograniczę się do zadawania pytań i zapisywania najbardziej oczywistych (jak mniemam) opinii”. Szczerze mówiąc, tyle to potrafi i licealista.
Ale potem jest jeszcze gorzej, bo doradca premiera wyłuszcza swoją wiedzę. I pisze m.in. tak: “Nie jest pewne, że Putin wygra wybory prezydenckie 26 marca. (…) Czynnik wojny czeczeńskiej może jednak już w marcu obrócić się przeciwko pełniącemu obowiązki prezydenta”. A o stosunkach polsko-rosyjskich tak: “W zasadzie nasze stosunki są lepsze, niż mogłoby to wynikać z pobieżnego oglądu. Niewątpliwy deficyt kontaktów na najwyższych szczeblach rekompensowany jest przez intensywną współpracę na poziomie urzędniczym i aktywność małego i średniego biznesu”.
A poza tym banały o stosunkach z Ukrainą i tęsknocie za silną władzą w Rosji. Nic z tego człowiek się nie dowie, poza jednym: pozna powody naszych niepowodzeń w polityce wschodniej. Bo jeśli się ją prowadzi z pozycji “półmocarstwowej”, gdzie dobre samopoczucie zastępuje wiedzę, to inaczej jak jest, być nie może.
Teraz Buzek z Bartoszewskim chcą wysłać Nowakowskiego do Wilna. Pewnie po to, by w tym tyglu konfliktów i zadrażnień, których nie zna i nie rozumie, opowiadał Litwinom swoje “półmocarstwowe” przemyślenia.
Humor i satyra.
Attaché

Wydanie: 36/2000

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy