Blog

Powrót na stronę główną
Pytanie Tygodnia

Kto odpowiada za skandal z podwyżkami dla nauczycieli?

Izabela Sierakowska, posłanka SLD Niestety, to rząd jest winien skandalu, bo nie potrafił wyliczyć kwot potrzebnych na podwyżki. Nastąpiła nawet rezygnacja ministra Handkego, wymuszona przez okoliczności, ale to niczego nie zmieniło. Nowy minister, tak jak i stary, nie ma pieniędzy, więc powtarza, że to nie on, to samorządy powinny wypłacić, choć przedtem zgadzał się z opinią samorządów, że potrzeby sięgają 1 mld złotych, teraz jest mowa o 1,7 mld zł. Aby ostudzić emocje przed wyborami, trzeba we wrześniu sypnąć parę groszy dla

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Testament Września

Przy okazji obchodów 20-lecia Sierpnia dziennikarze często pytali młodych ludzi, którzy wówczas przyszli na świat, o to, z czym im się ta rocznica kojarzy. Dla większości pytanych była to już tylko zamierzchła historia. Mało kto potrafił wyjść poza obiegowe frazesy. Takie są konsekwencje nie tylko upływu czasu, ale przede wszystkim sposobu, w jaki traktujemy wydarzenia historyczne, nawet te najważniejsze. Ściąganie z pomników i babranie się w niezliczonych pomówieniach powoli staje się, jeśli nie polską normą, to ciężką chorobą. Coraz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Gorzkie myśli i słowa

ZAPISKI POLITYCZNE Rządząca obecnie “krzaklewszczyzna” używa słowa “Solidarność” raczej jako ksywy pewnej łapczywej grupy politycznej. Pooperacyjne komplikacje zmusiły mnie do szukania pomo­cy w szpitalu. Przynależałem do Instytutu Geriatrii. Zapisałem się do tej lecznicy siłą rozpędu, gdyż dawniej była to klinika Mi­nisterstwa Zdrowia, gdzie jako urzędnik sejmowy byłem co ro­ku poddawany, z mocy prawa, kontrolnym badaniom. Razem ze mną leczyło się tam wiele tysięcy pisarzy, uczonych, dyplo­matów. Mówiono, że prawo do korzystania z tej lecznicy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Obsesja

KUCHNIA POLSKA W każdym masowym ludzkim dramacie przeglądają się stosunki społeczne, w których dramat ten się wydarza. Tak samo jest z “Kurskiem”. Ze wszystkich patologicznych stanów umysłowych, w jakie popadają zarówno poszczególni ludzie, jak i całe zbiorowości, najbardziej dokuczliwym wydaje mi się stan obsesji. Słownik Wy­razów Obcych PWN tłumaczy obsesję jako „stan neurotyczny polegający na okresowym opanowywaniu świadomości jednost­ki – wbrew jej woli – przez nie dające się zahamować myśli, na­stroje, przekonania,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W MSZ po wyjeździe wiceministra Przemysława Grudzińskiego do Waszyngtonu zastanawiano się przez jakiś czas, jak zapełnić lukę, którą po sobie zostawił – czy mianować kogoś nowego podsekretarzem stanu, czy też rozdzielić jego obowiązki w gronie wiceministrów. Zwyciężył ten drugi pomysł, większość departamentów po Grudzińskim wziął Andrzej Ananicz, ale najlepszy kąsek chwycił Radek Sikorski. Ten kąsek to gabinet, w którym dotychczas urzędowa Grudziński. Sikorski szybko go sobie zaklepał, a teraz, korzystając z tego, że na urlop wyjechał Dyrektor Generalny,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Polały się łzy czyste, rzęsiste

Procesy lustracyjne dwóch prezydentów RP, byłego i aktualnie urzędującego, to bez wątpienia najbardziej dramatyczne, mi­mo pozytywnego zakończenia, wydarzenia polityczne współczesnej doby. Po raz pierw­szy w dziejach niepodległej Rzeczypospolitej dwaj obywatele mający już trwałe miejsce w historii Polski stanęli przed sądem jako po­dejrzani o czyny hańbiące. Ale nie tylko na tym polegał negatywny sens tych procesów. Rozprawom lustracyjnym A. Kwaśniewskie­go i L. Wałęsy towarzyszyły niezwykłe emocje, które pokazały, jak niska jest świado­mość prawna współczesnych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

O takich, co ukradli znaczek

Mariana Jurczyka może nie być na rocznicowych obchodach XX-lecia Porozumień Sierpnio­wych. Bo go szczeciński komitet organizujący na szczecińskie obchody zwyczajnie nie zaprosił. Za­rzut? Kolaboracja z postkomuną już w RP. No i dru­gi, między wierszami, zarzut współpracy ze służba­mi. Czyli rozszerzony zarzut pierwszy. Lider ówcze­snej „Solidarności” Śląsko-Dąbrowskiej, człowiek sygnujący porozumienia w Jastrzębiu, też pewnie nie zostałby przez obecny aktyw „S” zaproszony, bo też zarzucano mu współpracę z SB. Nie ma proble­mu, bo rocznicy XX-lecia nie dożył. Wreszcie Lech Wałęsa. Najpierw przez senatorów AWS

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Ty zwierzaku!

Że człowiek jest zwierzęciem, to właściwie żadna nowość, już Arystoteles pisał o nim – zwierzę społeczne. Rzecz w tym, czy jest tylko zwierzęciem, czy także czymś więcej. Współcześnie sprawę stawia się jeszcze ina­czej: czy i zwierzęta jednak nie są “czymś więcej”? A może i rośliny także? A może ca­ła materia też nie jest czymś ostatecznym? Ale nie wnikając nawet w te korzenie rzeczy­wistości, nawet samo przypomnienie, że człowiek jest zwierzęciem, od czasu do cza­su wywołuje burzę. Doświadczył tego i sam Darwin, i niezliczeni

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Kondolencje

LIBERUM VETO Należę do niewielu osób, które 23 sierpnia poszły, aby we wła­snym, prywatnym imieniu wpisać się do Księgi Kondolencyjnej, wyło­żonej w Ambasadzie Rosyjskiej w Warszawie. Prawdę mówiąc, ta inicjatywa wy­wołała niemal popłoch w gmachu opuszczonym przez Boga i ludzi. Ale tym bardziej sądzę, że należało tam pójść i chciałabym wyjaśnić – dlaczego. Wyjaśnić także samej so­bie, bo często działam na zasadzie odruchu, dopiero ex post zastanawia­jąc się nad motywami swego zacho­wania. Najogólniej mówiąc –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Żebyś sy popamiętał

Polacy przyjeżdzający do Lwowa nie patrzą na biedę. Każdym spojrzeniem zdają się mówić: czyż nie jesteśmy stąd? Upowcy siedzą na ławkach wzdłuż całego prospektu. Nie ogolone twa­rze, wypłowiałe mundury, na powykrę­canych reumatyzmem nogach pocero­wane sandały. Ręce pokryte wątrobianymi plamami trzymają na kaburach. Pustych. W milczeniu wypatrują kolej­nej wycieczki, która po obejrzeniu ope­ry idzie w kierunku pomnika Mickie­wicza. Gdy jest już na tyle blisko, że słychać polską mowę, starcy skandują jak na komendę: “Haj żywe da cwite

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.