Brewiarz Europejczyka

Jestem człowiekiem przekornym. Ma to swoje dobre strony, bo raczej nie ulegam modom. Ale i złe, bo nawet w najsłuszniejszych sprawach odzywa się we mnie jakiś wątpiący czy w każdym razie ironizujący głosik. Staram się go zagłuszyć i nie zawsze mi się to udaje. Przez długie lata wyznawałem coś, co można by wręcz nazwać – patriotyzmem europejskim, a co przeciwnicy takiej postawy nazywali europocentryzmem. Ale skoro entuzjastów Wielkiej Europy mamy dzisiaj bez liku, znowu zaczynam się czuć jakoś niewygodnie. A przecież sam tego chciałem.
“Brewiarz Europejczyka” Zygmunta Kubiaka to książka o tytule bardzo zobowiązującym, może nawet za bardzo. Nie mogę zaprzeczyć, że właśnie Kubiak był szczególnie powołany do użycia takiej formuły – przed laty zachwyciłem się jego “Półmrokiem ludzkiego świata” i ten zachwyt trwa aż do dzisiaj. Ale brewiarz to coś o wiele bardziej zobowiązującego. Jego najważniejszym wyznaniem jest protest przeciw totalizmowi, ale właściwie powinno chodzić o wszelki nacisk polityczny, bo, niestety, z każdej dryjakwi może wyłonić się wąż. Nie przypuszczam, by Kubiakowi była nieznana “Zdrada klerków” Bendy. I tu, niestety, Kubiak myli się, że zdoła uniknąć zasadzki polityki.
Wśród esejów składających się na tę książkę – z reguły bardzo pięknych – jest mowa wygłoszona przy okazji odnowienia grobowca w Zwoleniu, grobowca, oczywiście, Kochanowskiego. Było to w roku 1983, był kardynał Macharski, wybitni ludzie kultury, związani z opozycją, wśród nich Kubiak. Używał wtedy słów bardzo wielkich, zresztą słusznie. Ale przecież była to manifestacja polityczna, trudno zaprzeczyć. I oto po latach przyszła z Poznania wiadomość, że Kochanowski został pozbawiony eksponowanego miejsca na pomniku na rzecz kogoś godniejszego. Nawiasem mówiąc, była to niezręczność na skalę marcowego zdjęcia ze sceny “Dziadów”. Zapewne Kubiak nie miał z tym najmniejszego związku, ale ciekaw jestem, jak się czuje jako autor tak wielkiej laudacji sprzed kilkunastu lat? Myślę, że nieszczególnie.
“Brewiarz Europejczyka” poza przestrogą przed totalizmem musi chyba spełniać jeszcze jeden warunek, nieco bardziej dwuznaczny, a zakładam, że nie chodzi o brewiarz polityka ani ekonomisty. Dziwne to, ale Europejczyk powinien być samotnym przybyszem. Nie można być Europejczykiem-stadnym turystą. To znaczy, oczywiście, wszystko można, ale nie będzie to Europejczyk Kubiaka. Taką europejskość prezentują na przykład eseje Borgesa, który przybył samotnie ze sfery kultury południowoamerykańskiej. Taką europejskość prezentował Herbert w “Barbarzyńcy”, czy Ilia Erenburg jako autor wiersza “Miłości moja, moja Europo”. Takim Europejczykiem-tułaczem był Żyd z noweli Mirosława Żuławskiego “Ostatnia Europa”.
Kubiak pisze w pewnym miejscu (ale chyba w innej książce, w “Uśmiechu Kore”) coś bardzo ujmującego, że mianowicie był i po stronie chrześcijan, i po stronie “pogan”. Tak, ale od czasu konfliktu tamtych ludzi minęło prawie dwa tysiące lat, można sobie pozwolić na łaskę zrozumienia obu stron. Bo obecny wówczas jad już dawno wywietrzał, czy też zwietrzał po prostu. Próbą charakteru byłoby w tej sytuacji zrozumienie współczesnych konfliktów, które przecież kiedyś także stracą swoje ostrze. A tego już Kubiak nie robi, nie chce z równym szacunkiem pochylić się nad londyńskim grobem Marksa, co nad grobem Dantego w Rawennie. Gdyby pisał o tysiąc lat później, zrobiłby to na pewno.
Nie mam żadnej możliwości odniesienia się do całości “Brewiarza” – właśnie jako brewiarza, jako obowiązkowej treści myślenia na co dzień. Nie ma tu przecież rzeczy niepotrzebnych, ale nie wszystkie niezbędne zostały odnotowane. Mam na myśli szczególnie gotyk, bo jedność kultury europejskiej budowała się poprzez kontrasty. Bogactwo tej kultury przerasta zresztą nasze możliwości poznawcze, a cóż dopiero mówić o literackich. Autor wstępu do książki Bohdan Pociej (zwany przed laty “Pocio Bodziem”) zwraca uwagę na muzyczność w strukturach literackich Kubiaka. Słusznie, ale tym samym wynosi europejskość do nieskończoności. A życie jest krótkie.

Wydanie: 1/2001

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy