Przegląd wydarzeń

Przegląd wydarzeń

Rzym jest mądrzejszy od Sztokholmu: swoje noble przyznaje pośmiertnie. Nominacje na świętych rozpatruje szczegółowo i starannie, liczy się nawet ze zdaniem diabła, ale nie wszystkie wymagania, jakie stawia kandydatom, są trudne. Weźmy na przykład warunek cudu. Cała trudność polega na wprowadzeniu stanu wyjątkowego w przyrodzie. Gdy się taki stan wprowadzi, uczynienie cudu jest drobnostką. W naszym kraju Jan Paweł II nie jest uznawany za takiego papieża jak inni, i nawet nie tylko za większego; był to, jak się powszechnie mówi, papieżpolak. Polacy odcierpieli zawód, jaki ich spotkał, gdy norweski komitet odmówił Janowi Pawłowi II pokojowej nagrody Nobla. A cierpieli bardzo, bo chociaż papieżpolak był najwyższym autorytetem na świecie, to jako pokojowy noblista byłby autorytetem jeszcze wyższym.

Do czego doprowadzi bunt mas w krajach arabskich? Są dwie szkoły prorokowania: jedna głosi, że do liberalizmu i demokracji w stylu zachodnim, druga się martwi, że do panowania islamistów na irańskie podobieństwo. Staram się wczuć w stan ducha desperatów dających się zabić za jedną lub drugą możliwość. Myślę, że bardzo przepłacają swoją krwią to, co im przypadnie w udziale, czy będzie to demokracja, czy rządy szarijatu, czy może coś jeszcze innego. Klucz do islamskiej demokracji mają Polacy, jak wiadomo. Prasa polska pisze, że z krajami arabskimi „możemy się dzielić doświadczeniem przejścia od totalitaryzmu do demokracji”, „możemy sprzedawać ideę rozmów Okrągłego Stołu, rządów ekspertów…”. Ciekawe, że nie: dać , przekazać nieodpłatnie, lecz sprzedawać. Nic nie zmyślam, cytuję dosłownie. Mamy zakopane skarby orientalnej mądrości, trzeba je tylko umieć odkopać. Należy „nawiązać do dziedzictwa polskich Tatarów”. Nie wiadomo, czy to dziedzictwo będzie sprzyjać akurat demokracji i liberalizmowi, czy może czemuś innemu, najprawdopodobniej niczemu, ale rób coś, Polsko, ruszaj się, „polskie związki ze światem islamu, np. imperium osmańskim, ludami turkijskimi są silniejsze, niż nam się wydaje, czasami unikalne w Europie”. Z powodu braku wyobraźni „Polska w minimalnym stopniu korzysta z tego dziedzictwa”. Toteż szczęśliwie się dla Unii Europejskiej złożyło, że właśnie Polska ze swoimi zasobami islamskiego dziedzictwa będzie jej prezydować w tym trudnym czasie. Polacy to doprawdy naród skory do żartów, zwłaszcza w polityce międzynarodowej. Zdaje się, że Wałęsa to wszystko wziął na serio, jadąc do Tunezji uczyć demokracji.
Europejskie ośrodki demokratyzowania świata od jakiegoś czasu intensywnie myślą o tym, jakim by sposobem zliberalizować islam. Swoją chimerę zaczynają budować od dachu i komina. Piszą w książkach, że Koran wcale nie jest taką zakazowo-nakazową księgą, jak się Arabom wydaje; jeśli dobrze czytać, to znajdzie się w nim poglądy zgodne z prawami człowieka. Dochodzi do zbliżeń na gruncie teologicznym. Jeśli liczyłbym na zliberalizowanie islamu, a liczę na to, to od drugiej strony. Dziewczynom w tamtych krajach jest z pewnością za gorąco w tych zbyt szczelnych i obszernych szatach. Polskie dziewczyny nawet w zimie chodzą z odsłoniętymi pępkami od czasu, gdy upadły rządy dyktatorskie. Szybciej niż prawidłowa interpretacja Koranu do liberalizmu doprowadzą miękkie narkotyki, pornografia, radość seksu, zbawienne pigułki wczesnoporonne i wiele innych podobnych rzeczy, bez których nie można sobie wyobrazić liberalizmu ani na Zachodzie, ani gdzie indziej. Muszą się też mniej rozmnażać, jeśli chcą się zmieścić w Europie. Patrzę więc na „wydarzenia” w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie z umiarkowaną ironią.

Partie naiwne tworzą programy, aby zdobyć zwolenników; partie przebiegłe zdobywają zwolenników, aby móc realizować program. Przykładem pierwszej jest SLD ze swoim nikogo niewzruszającym programem libertyńskiej obyczajowości i nieczytelnej demagogii socjalnej. Celem tego programu jest zebranie małych mniejszości w dużą mniejszość z cichą nadzieją, że wskutek nieprzewidywalnych wypadków losowych stanie się ona większością. Przykładem partii przebiegłej jest PiS. Kontynuacja żałoby po katastrofie, żądanie pomników dla Lecha Kaczyńskiego – świetlnego, który się tak spodobał ministrowi kultury Zdrojewskiemu, i marmurowego – wyszukiwanie coraz nowych „dowodów” na zamach pod Smoleńskiem, podtrzymywanie w ludziach podejrzliwości co do śledztwa itp. daje partii gorących zwolenników, chociaż nie jest żadnym programem. Krótka historia SLD pokazuje, że nawet niezły program może nic nie dać partii, która nie dba o zwolenników. Janusz Palikot najpierw zdobył zwolenników, a później coś go podkusiło, żeby zboczyć z właściwej drogi i ogłosić program, no i widzimy, jak się to skończyło.

Słyszę dosyć już często, że PiS jest partią nie tylko opozycyjną, bo taką każda partia w demokracji od czasu do czasu jest, lecz wprost antysystemową. Bardzo to błędna opinia. System polityczny, jaki w Polsce panuje, ma kilka cech strukturalnych, demokracja parlamentarna jest jedną z nich. Kaczyzm jej się przecież nie sprzeciwia. Drugą cechą strukturalną jest restauracja, przywracanie do życia stosunków oraz ideologii sprzed socjalizmu. Restauracja starych stosunków zachodzi w wielu dziedzinach życia społecznego, najważniejszym prawdopodobnie jej składnikiem jest reprywatyzacja, dokonywana w wielu wypadkach w sposób gangsterski. Dziesiątkom tysięcy ludzi grozi wegetacja w barakach lub bezdomność, ponieważ w sposób dla nich nieprzewidywalny kamienice, które zamieszkiwali lub jeszcze zamieszkują, zostały oddane jakimś pretendentom do ich posiadania na podstawie zupełnie nieprzejrzystego prawa spadkowego. Tej grandzie poszkodowani ludzie nie potrafią często nawet w myślach się przeciwstawić, ponieważ dokonuje się ona pod hipnozą walki z komunizmem, z PRL-em, w imię świętego prawa własności i z błogosławieństwem triumfującego Kościoła. Czy to nie należy do systemu? Jeśli o ten wymiar systemu chodzi, to PiS jest nie mniej, a może jeszcze bardziej prosystemowy niż wszystkie inne ugrupowania.
Partie solidarnościowe zdecydowały się zrujnować spółdzielnie mieszkaniowe, ponieważ nie mogły ścierpieć nie swojej „nomenklatury” w zarządach. Dzięki temu setki tysięcy lokatorów otrzymały za darmo mieszkania kosztujące na rynku setki tysięcy złotych. Rządzący liberałowie lubią powtarzać, że nie ma obiadu za darmo, ale mieszkania za darmo mogą być, o ile występują w pakiecie z celami partyjnymi. Dla ludzi, którzy muszą na stare lata opuścić mieszkania z powodu chwalebnej reprywatyzacji, solidarne państwo pomocy nie przewiduje.

Wydanie: 19/2011

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Komentarze

  1. sugadaddy
    sugadaddy 18 maja, 2011, 12:35

    Matko Bosko z którego bądż kościoła – kiedy Polacy przestaną, głównie, zajmować się mżonkami i dadzą sobie spokój z szukaniem dowodów swojej wspaniałości, czyli ordynarnym podpinaniem się ciągle pod tych, którzy do czegoś doszli i coś znaczą, a po prostu wezmą się za robotę, najlepiej zaczynając od swojego podwórka. I niech przestaną wymachiwac szabelką krzyczac jacy z nich patrioci, a raczej niech spróbują dowiedzieć się na czym polega patriotyzm w czasie pokoju. Jeśli bez patriotyzmu żyć nie mogą.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy