Bułgaria nie chce łupków

Bułgaria nie chce łupków

Obrońcy środowiska i zaniepokojeni rolnicy pokrzyżowali plany rządu

Bułgarzy niespodziewanie wycofali się z planów eksploatacji gazu łupkowego. 19 stycznia parlament w Sofii przyjął ustawę zakazującą poszukiwań i wydobycia tego gazu kontrowersyjną metodą szczelinowania hydraulicznego.
Zakaz obowiązuje na terenie całego kraju, w tym na bułgarskim szelfie Morza Czarnego. Firmie, która go złamie, grozi grzywna w wysokości 100 mln lewów (66 mln dol.), jak również konfiskata sprzętu.
Szczelinowanie to jedyna znana obecnie metoda wydobywania gazu ze skał łupkowych. Polega na wtryskiwaniu pod ziemię pod wysokim ciśnieniem mieszaniny wody z piaskiem, z dodatkiem niewielkiej ilości (ok. 1%) chemikaliów. Ta mieszanina uwalnia gaz znajdujący się w porach skał łupkowych. Obrońcy środowiska twierdzą, że środki chemiczne mogą doprowadzić do zanieczyszczenia wód gruntowych, a następstwem szczelinowania są także trzęsienia ziemi.

Chevron bez koncesji

Rząd w Sofii odebrał amerykańskiemu koncernowi Chevron koncesję na poszukiwanie i wydobycie gazu łupkowego na terenach północno-wschodniej Bułgarii. Ambasador Stanów Zjednoczonych John Warlick oświadczył, że Chevron mógłby zapewnić Bułgarii inwestycje i miejsca pracy. Interesy przedsiębiorstwa dotyczą jednak tylko gazu łupkowego i po utracie licencji może ono się wycofać z tego kraju – stwierdził dyplomata.
Firma, mająca siedzibę w San Ramon w Kalifornii, otrzymała koncesję w maju 2011 r. Zobowiązała się zapłacić za to 30 mln euro. Przedstawiciele koncernu oszacowali, że wydobędzie on 25 mld m sześc. gazu z łupków, prawie sześć razy tyle, ile wynosi roczne zużycie tego paliwa w Bułgarii. Politycy w Sofii uznali podpisanie umowy z amerykańską firmą za sukces. Minister energetyki Trajczo Kostow powiedział w ubiegłym roku podczas wizyty w Warszawie, że zasoby gazu łupkowego Bułgarii oceniane są na 0,3 bln, a może nawet bilion metrów sześciennych i mogą zaspokoić potrzeby energetyczne kraju na 100 lat. Władze w Sofii liczyły na zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego. Obecnie większość gazu ziemnego Bułgaria sprowadza z Rosji.

Ministrowie do więzienia!

Plany eksploatacji łupków wzbudziły jednak niepokój obywateli, obrońców środowiska i rolników z Dobrudży, najbardziej urodzajnej krainy Bułgarii. Właśnie w Dobrudży Chevron miał prowadzić wiercenia. Wielu ludzi obawiało się, że szczelinowanie hydrauliczne doprowadzi do skażenia gleby i wody. „Ciągle się mówi, że Bułgaria powinna osiągnąć niezależność energetyczną, ale jeżeli zacznie się wydobycie gazu łupkowego, możemy się stać zależni, jeśli chodzi o żywność. Podepczemy nasze bezpieczeństwo narodowe, załamie się produkcja rolnicza i nasz eksport, nie będziemy mieli co jeść”, kreślił czarne scenariusze jeden z organizatorów protestów, Milen Stojanow. Rozpoczęły się demonstracje i wiece. 14 stycznia odbyły się w 12 miastach, m.in. w Sofii, Warnie, Burgas i w Płowdiw. Wznoszono hasła: „Nie gazujcie nas!”, „Chcemy chleba, a nie gazu!”, „Trajczo i Nona, pójdziecie za to do więzienia!” (zdaniem manifestantów, za kratki powinni trafić Trajczo Kostow oraz minister ochrony środowiska Nona Karadżowa). Ostatecznie politycy rządzącej centroprawicowej partii GERB ustąpili przed falą protestów. Podczas głosowania w parlamencie aż 166 deputowanych poparło zakaz eksploatacji gazu łupkowego, a tylko sześciu było przeciw.

Polska zostaje sama

Min. Kostow jest jednak niezadowolony z takiego rozstrzygnięcia. W wywiadzie telewizyjnym wyraził opinię, że protesty zostały zorganizowane w wyniku kampanii propagandowej, mającej potężne wsparcie finansowe, i określił je mianem histerii. Szef resortu energetyki nie chciał powiedzieć, jakie to tajemnicze siły zorganizowały protesty, zasugerował jedynie, że można to wykryć, idąc tropem pieniędzy – rezygnacja z gazu łupkowego z pewnością przyniosła komuś korzyści finansowe. Inni jednak mówią bardziej otwarcie. Ilian Wasiliew, były ambasador w Moskwie, oskarżył rząd o okazanie słabości i stwierdził, że kampania protestów była inspirowana przez prorosyjskie lobby. Rosyjski koncern Gazprom chce bowiem storpedować oparte na amerykańskiej technologii projekty eksploatacji gazu łupkowego w Europie. Zdaniem Wasiliewa, Gazprom liczy na to, że jeśli nie dojdzie do wydobycia gazu łupkowego w Europie, niemieckie firmy będą musiały kupować gaz rosyjski, a potrzeby energetyczne Niemiec rosną z powodu rezygnacji z energetyki nuklearnej. Były ambasador jest przekonany, że za kilka miesięcy rząd Bułgarii powróci do planów eksploatacji łupków.
Przyszłość pokaże, czy tak się stanie. Wypada przypomnieć, że w czerwcu 2011 r. zakaz wydobywania gazu ze skał łupkowych uchwalił pod naciskiem ekologów parlament francuski. Wiele wskazuje na to, że Polska stanie się jedynym krajem w Europie eksploatującym takie złoża. Na świecie natomiast sytuacja jest inna. Dzięki łupkom USA stały się gazową potęgą, rozwojem tego sektora energetyki bardzo zainteresowane są Indie i Chiny.

Wydanie: 5/2012

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy