Płacz krzywdzonych dzieci

Płacz krzywdzonych dzieci

Ponad tysiąc kenijskich nauczycieli wyrzuconych za seksualne wykorzystywanie uczennic

W Kenii szerzy się prawdziwa epidemia seksualnego wykorzystywania dzieci. Rząd przyznał, że w ciągu ostatnich dwóch lat z pracy zwolniono ponad tysiąc nauczycieli, którzy skrzywdzili powierzone ich opiece dziewczynki. Jak poinformował Ahmed Hussein, urzędnik ministerstwa ds. płci, dzieci i rozwoju społecznego w Nairobi, w ubiegłym roku wyrzucono z tego powodu 600 nauczycieli, w tym roku – już 550. Winowajcy dopuścili się różnych czynów lubieżnych, niektórzy całowali i napastowali uczennice, a wielu okazało się

sprawcami ciąż, a także gwałcicielami.

Ofiary przeważnie uczęszczają do szkół wiejskich i mają 12-15 lat.
Chłopcy także nie są bezpieczni. Pewien nauczyciel religii islamskiej wykorzystał seksualnie 13 uczniów. Został zdemaskowany dopiero wtedy, gdy zaraził jednego z podopiecznych chorobą weneryczną i rodzice zaprowadzili chłopca do kliniki. Zwolnieni pedagodzy to wyłącznie mężczyźni. Jane Thuo, wcześniej nauczycielka, obecnie aktywistka kenijskiego Zrzeszenia Kobiet z Mediów, zwraca jednak uwagę, że coraz więcej nauczycielek nawiązuje w szkole romanse z młodymi chłopcami. Być może idą one za przykładem swoich kolegów z pracy.
Brian Weke, dyrektor programowy broniącej praw dzieci organizacji Kołyska, opowiada, że seksualne wykorzystywanie małoletnich jest powszechne. „Tylko w jednej szkole podstawowej w prowincji Nyanza ponad 20 dziewcząt zaszło w ciążę, przy czym jeden z nauczycieli był odpowiedzialny za ponad połowę przypadków”.
Weke stwierdził, że w krajach afrykańskich najważniejsze jest zapewnienie opieki zdrowotnej, żywności, dobrej wody pitnej. Na sprawy seksualnego bezpieczeństwa dzieci społeczności nie zwracają uwagi, jednak najwyższy czas, aby ten skandaliczny stan rzeczy się zmienił.
Opublikowany niedawno rządowy raport stwierdza, że winnymi seksualnego wykorzystywania dzieci są najczęściej ich ojcowie, zaraz po nich sąsiedzi i nauczyciele. Dziewczynki są szczególnie narażone na gwałt ze strony ojczymów, którzy traktują pasierbice jako dodatkowe żony, do tego bardziej pożądane, bo młodsze. „Ojczymowie robią ze swych pasierbic seksualne niewolnice”, bije na alarm kenijski dziennik „The Standard”.
Caroline Njoroge z Federacji Wykształconych Kobiet Afrykańskich (FAWE) ocenia, że tylko w Prowincji Centralnej co miesiąc co najmniej 15 dziewcząt pada ofiarą wykorzystywania seksualnego, przy czym dziesięć spośród nich zostaje zgwałconych przez ojczymów, pięć zaś przez biologicznych ojców. 14-letnia Eunice Rinje z wioski Makuju cieszyła się, gdy jej matka ponownie wyszła za mąż. Koleżanki śmiały się z niej przecież, że nie ma ojca. Ale szczęście nie trwało długo. Ojczym zaczął dotykać i całować pasierbicę. Przekonywał ją: „Nie jesteśmy spokrewnieni, a więc możesz zostać moją żoną.

Przypominasz swoją matkę,

kiedy była młodsza”. Eunice w końcu schroniła się w kościele i zawiadomiła policję. Ojczym zbiegł, nie udało się go schwytać.
Urzędnicy w Nairobi podkreślają, że wcześniej nie zdawali sobie sprawy ze skali problemu. Dopiero zorganizowanie gorących linii, dzięki którym ofiary za pomocą telefonów komórkowych mogą zgłaszać przestępstwa i prosić o pomoc, uwidoczniło jakoby władzom powagę sytuacji. Takie gorące linie istnieją obecnie w 14 krajach Afryki. Nie jest pewne, czy epidemia seksualnego wykorzystywania dzieci wybuchła dopiero w ostatnich latach, czy też ta ponura plaga ma charakter trwały i dopiero wprowadzenie gorących linii pozwoliło ocenić jej rozmiary.
W każdym razie w Ghanie zanotowano w 2009 r. 1,1 tys. przypadków gwałtów popełnionych na dzieciach, podczas gdy w 1999 r. – tylko 154. Urząd Wspierania Rodziny w Sierra Leone otrzymał w ubiegłym roku 1024 raporty o przestępstwach seksualnych przeciwko małoletnim, podczas gdy w 2001 r. – 192. W Ugandzie zarejestrowana liczba przypadków seksualnego wykorzystywania dzieci wzrosła z 7257 w 2003 r. do 12,3 tys. w 2007 r.
Socjolodzy zastanawiają się nad przyczynami tego przerażającego procederu. George Natembeya, mieszkaniec Prowincji Centralnej w Kenii, jest zdania, że do epidemii przestępstw seksualnych przyczynił się

upadek tradycyjnych wartości rodzinnych.

Zgodnie z dawnym obyczajem ojciec powinien być opiekunem i moralną kotwicą rodziny, jednak alkohol i narkotyki zmieniły wielu mężczyzn w maniaków seksualnych. Heidi Pidcoke, psychoterapeutka pracująca siedem lat w krajach afrykańskich, przedstawia inne wytłumaczenie. Mężczyźni, zazwyczaj żyjący w nędzy, bez najmniejszego wpływu na sytuację w swojej wiosce czy dzielnicy, próbują odzyskać poczucie wartości, pastwiąc się nad bezbronnymi i słabszymi. Przemoc seksualna wobec dzieci daje im poczucie władzy.
Krzywdziciele zazwyczaj pozostają bezkarni. Spośród zwolnionych z pracy nauczycieli tylko garstka stanęła przed sądem. Rodziny sprawców przekupują policjantów i sędziów, którzy opóźniają rozprawy, gubią dokumenty. Zastraszane ofiary wycofują zeznania. Do procesu dochodzi bardzo rzadko, jeszcze rzadziej zapada wyrok skazujący.

Wydanie: 42/2010

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy