Być kobietą to nie synekura

Być kobietą to nie synekura

Jeżeli Dziewuchy nie pomyliły adresów i w niedzielę 18 marca istotnie protestowały przed siedzibami biskupimi w całym kraju, no, to nareszcie data imienin Edwarda przejdzie do historii Polski.

To jest dziejowo tak ważna chwila, że trzeba stuprocentowo się upewnić, że nie ma mowy o żadnej pomyłce. Owszem, potęga architektoniczna wyróżnia siedziby biskupów z tła miejskiego. Łatwo trafić bez GPS i znaleźć się pod ogrodzeniem, ale jeszcze należałoby sprawdzić, kto tam jest zameldowany i kto aktualnie przebywa w środku.

Niby dobrze, że kobiety nie mają obyczaju forsowania płotu, jak to robią antyterroryści, z drugiej strony przydałby się taki ślad zniszczenia materialnego na potwierdzenie, że adres się zgadza. I że kobiety pierwszy raz od ochrzczenia Mieszka I przyszły do biskupa, żeby zaprotestować przeciwko totalnemu zakazowi aborcji. Wtedy moglibyśmy z czystym sumieniem zaryzykować sąd, że oto dzieje się historia!

Mężczyznom nigdy by to nie przyszło do głowy, bo oni wiedzą, że prawo ustanawia Sejm, marszałek nazywa się Kuchciński i nie jest biskupem, a na dodatek nie wiadomo, gdzie mieszka. Chętniej udaliby się do samozwańca bez trybu, bo znają adres jego bunkra. Zresztą, historycznie rzecz biorąc, drogę do niego też pokazały Polakom kobiety. Nic jednak nie wiadomo o trybie i godzinach przyjęć interesantów u tego posła, który być może w ogóle nie przyjmuje w sprawach przerywania ciąży.

U mnie tydzień kończy się w środę o czwartej po południu, kiedy muszę ten tekst podesłać pani redaktor Joannie Wielgat. A ta środa wygląda tak: właśnie nominuję niedzielne protesty kobiet pod siedzibami biskupów do rangi wydarzenia historycznego, ale wiem, że za dwa dni, czyli w piątek 23 marca, w Warszawie coś musi się stać, bo kobiety mają już dość golgoty, którą w Polsce gotują im mężczyźni w mundurach i garniturach. Szykuje się protest, który pokaże, dlaczego ta niedziela 18 marca była tak ważna.

Słucham jednocześnie w radiu sejmowego wystąpienia ministra spraw zagranicznych, bo – nie ukrywam – liczyłem się z możliwością zabrania tutaj głosu także w innej sprawie, gdyby nowy człowiek w rządzie PiS powiedział coś nowego. Ten eksperyment, jak o prof. Czaputowiczu powiedział dr Kaczyński, udał się partii. W radiu słychać lepiej niż w telewizji, radio uruchamia wyobraźnię, którą telewizja zabija. Więc słucham Czaputowicza, a słyszę niepodrabialne frazy Władysława Gomułki, chociaż gardło profesora jest w gorszym stanie. Wywołuję z pamięci okolicznościowe teksty towarzysza Wiesława, którymi bawiliśmy się na imieninach. Jak ten o spółdzielni produkcyjnej, która nie jest krową dojną. Widzę Gomułkę, a słyszę Czaputowicza, który mówi o Unii Europejskiej.

Czekam i się denerwuję, bo zaraz pani redaktor przyśle mi przypominajkę, że czas mija, a ja nic, bo on nic. O, przepraszam, właśnie powtórzył, tylko już nie wiem za kim, że Polska przewodzi jakiejś regionalnej grupie państw. Już wiem, tak mówił kiedyś Jacek Kurski, powołując do życia V4, międzynarodową telewizję wyszehradzką z siedzibą w Krakowie. Zapomniał tylko zapytać sąsiadów, czy oni o tym wiedzą i też chcą. Czy Czesi, Słowacy, Węgrzy i kto tam jeszcze wiedzą, że Polska im przewodzi? Do przewodzenia potrzebna jest pozycja, którą trzeba sobie zdobyć, zarówno w dyplomacji, jak i na podwórku. Ogłaszanie jej z trybuny sejmowej mąci Polakom w głowach i jeży sąsiadów podobnie jak niefrasobliwe powiastki Morawieckiego.

Spodziewałem się świeżej diagnozy międzynarodowej, a nawet ogłoszenia nowego planu Czaputowicza w imieniu Polski, tymczasem eksperymentalny minister przyniósł do Sejmu wczorajszą zapiekankę na drugie śniadanie.

Spóźniam się z wysłaniem tekstu z powodu oczekiwania na cud. Mógł się wydarzyć także w środę, ale stał się w poprzednią niedzielę. Co przyniesie w konsekwencji, będziemy wiedzieli od piątku, kolejnego dnia wielkiego protestu kobiet, jedynego wydarzenia w naszym kalendarzu, które może mieć wpływ na lepszy los Polski. Dobrze byłoby, gdyby ten na zawsze znalazł się w rękach zajętych czym innym niż dzierżenie synekury.

Wydanie: 13/2018

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy