Aktualne
Przytulanie kasy
Nie zrobiła kariery, a szkoda, czołówka tygodnika „Nie” z połowy marca. Już sam tytuł nęcił: „Jacek Chciwiec-Wolski. Cnotę stracił, ale przytulił parę groszy”. Michał Marszał sięgnął po wyniki kontroli NIK, która wykazała, że w 2001 r. Jacek Saryusz-Wolski, odchodzący sekretarz Komitetu Integracji Europejskiej, przekazał grant o wartości 1,8 mln zł fundacji Centrum Europejskie „Natolin”, której był prezydentem. Smakowite, prawda? Ale prawdziwy smaczek jest w umowie, dzięki której niedoszły następca Tuska zarobił w Natolinie 423 tys.
Kłamstwa ukarane
Ponad 10 lat czekał Milan Subotić na przeprosiny za kłamstwa, które na jego temat zamieściła „Gazeta Polska” (październik 2006 r.). A i tak miał szczęście, bo niedługo na podobny wyrok sądu nie mógłby liczyć. Nie po to przecież PiS bierze sądy, by Tomasz Sakiewicz i Katarzyna Hejke przegrywali procesy. I by musieli płacić za ogłoszenia w tak dla nich obrzydliwej „Gazecie Wyborczej”.
Tako rzecze Ogórek (Magdalena)
„Z niemałym zdziwieniem zapoznałam się ze stanowiskiem (…) odnośnie do mojego artykułu…”, „Syn Ottona von Wächtera w rozmowach ze mną odnośnie do przekazania do Krakowa skradzionych przez jego rodziców dzieł” („Do Rzeczy”). No i tyle odnośnie do gładkiej polszczyzny wybranki Millera.
Postprawda „Do Rzeczy”
Orle Pióro, czyli spółka wydająca tygodnik „Do Rzeczy”, zwany czasem tygodnikiem Lisickiego, dostała upomnienie od Związku Kontroli Dystrybucji Prasy. Za co ukarano ten czołowy organ moralistów spod znaku PiS? Nie za troskę o moralność narodu polskiego, a zwłaszcza jego lewicowej części, ale za brak troski o prawdę na temat sprzedaży własnego pisma. „Do Rzeczy” zawyżyło swoją sprzedaż w grudniu 2015 r. o ponad 6 tys. egzemplarzy, a w przypadku jednego wydania o 19 tys. Wychodzi na to, że pod latarnią
Minister, co rozumowi się nie kłaniał
Są ludzie szczególnie pechowi, nad którymi ciąży jakaś klątwa. Takim pechowcem, anty-Midasem, jest Witold Waszczykowski. W początkach swojego ministrowania ogłosił, że Polska stawia w ramach Unii Europejskiej na szczególne relacje z Wielką Brytanią. Skończyło się Brexitem, Wielka Brytania może nie zginęła, ale w Unii jest już tylko jedną nogą. Później Waszczykowski miał różne akcje dyplomatyczne, a jedną z kategorii tych, które przechodzą do historii. Otóż bardzo się zaangażował w popieranie Jacka Saryusza-Wolskiego jako kandydata na stanowisko
Czy powinno się wprowadzić zakaz korzystania z telefonu komórkowego podczas przekraczania jezdni?
Czy powinno się wprowadzić zakaz korzystania z telefonu komórkowego podczas przekraczania jezdni? Dr Maciej Dębski, Fundacja DBAM O MÓJ Z@SIĘG Bezpieczeństwo w ruchu drogowym jest coraz częściej zagrożone przez nieodpowiedzialne korzystanie z urządzeń mobilnych, zwłaszcza smartfonów. Dotyczy to zarówno pieszych, jak i kierowców. Używanie smartfonów bez zestawu głośnomówiącego podczas prowadzenia pojazdu, jak również podczas przechodzenia przez jezdnię, zdecydowanie należy uznać za niebezpieczne, a tego rodzaju zachowania powinny być surowo karane. Tym bardziej że z badań
Paweł Łukaszewski, MOTETS
9 czerwca 2017 r. ukaże się wyjątkowy album, który nie tylko koi zmysły, ale także skłania do głębszej duchowej refleksji i do zatrzymania się w nieskończonym pędzie życia. „Motets” Pawła Łukaszewskiego, laureata wielu nagród za swoją muzykę oraz jej nagrania, zawiera
Terlikowski do Watykanu
Watykan ma świetną dyplomację, ale tego, niestety, nie dopilnował. Wybory papieża bez akceptacji Tomasza Terlikowskiego sprawiły, że ten ultrakatolicki publicysta nie jest zadowolony ze stanu Kościoła. A już z papieża Franciszka jest bardzo niezadowolony. Nawet coraz bardziej. Sytuacja robi się więc groźna. I to nie tylko dla Watykanu. Bo gdyby spojrzeć na wpływy Terlikowskiego, to pora się lękać o przyszłość papieża z dalekiej Argentyny. Najbardziej Terlikowskiego uwiera doktrynalne zamieszanie w Kościele, np. komunia dla rozwodników czy protestantów. I to, że Franciszek rozchwiał łódeczkę Kościoła. Przecież
Zaczęły się odloty
Kiedy do Polski przyleciały bociany, ktoś musiał odlecieć. Padło na Wacława Berczyńskiego, ksywa „Caracal”. To już drugi emigrant z twardego jądra smoleńskiego. Pierwszym był Cezary Gmyz, ksywa „Trotyl”. Nazywany tak z racji znalezienia śladów po materiałach wybuchowych na kadłubie samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem. W nagrodę za epokowe odkrycie „dobra zmiana” rzuciła Gmyza do Berlina. Na bajeczny kontrakt medialny. Płacony oczywiście z naszego abonamentu. A teraz do wylotu szykuje się też ponoć pisowska nadzorczyni prezydenta Dudy,






