Aktualne

Powrót na stronę główną
Aktualne Pytanie Tygodnia

Co zapamiętamy z kampanii do Parlamentu Europejskiego?

Dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz,
politolożka, UW

W pamięci zostaną wszystkie awantury. Na komisjach śledczych, w parlamencie i te podczas spotkań wyborczych. Na drugim miejscu stawiam sposób, w jaki lansowali się poszczególni politycy – niejednokrotnie okazywał się on, powiedzmy, osobliwy. Widać też, jak głęboko Polska jest podzielona pomiędzy dwa wrogie obozy. To nie wróży najlepiej naszej demokracji. Pozostają jeszcze niedobory i usterki samych kampanii, skupiających się nie na merytorycznych propozycjach, ale na przeciwnikach politycznych. Najbardziej było to widać w ekipie pisowskiej, której reprezentacja do PE od zawsze jest słabiutka merytorycznie. Nie popisała się również Lewica, która z jakiegoś powodu nie potrafi wykorzystać popularności Włodzimierza Cimoszewicza i szacunku, jakim wielu Polaków go darzy. Tutaj dziwić się można jedynie panu Czarzastemu. Są to jednak wewnętrzne rozgrywki tej formacji, które wyłażą na wierzch jak brudna bielizna spod eleganckich garniturów. 

 

Dr Mateusz Zaremba,
politolog, Uniwersytet SWPS

Zapamiętamy niesmak. Ta kampania nawet w najmniejszej części nie dotyczyła problemów UE. Świat stoi przed wyzwaniami globalnymi, mówi się o kryzysie klimatycznym, o nowym układzie sił na świecie. W kampanii powinna być mowa o tym, jak Polska i Unia powinny się ustawić wobec tego, co się dzieje w USA, Rosji i Chinach. Tymczasem debatę sprowadzono głównie do przepychanek personalnych. Zniesmaczenie budzi też fakt, że ludzie, którzy przed chwilą zostali wybrani do działania w krajowej polityce, już rezygnują z tych zobowiązań na rzecz startu do PE. Byliśmy świadkami dostosowywania do kalendarza wyborczego prac komisji i rezygnacji ze stanowisk ministerialnych na rzecz kandydowania. Ta niekonsekwencja jest bardzo typowa dla polskich polityków. 

 

Galopujący Major,
komentator polityczny

Prawdopodobnie była to najsłabsza, wręcz najmniej odnotowana w świadomości wyborców kampania od lat. Gdyby nie plakaty z politykami, większość mogłaby przegapić, że są jakieś wybory. Wyborcy są wykończeni cyklem wyborczym i oczekują przerwy od niekończącej się kampanii. Z drugiej strony dla samych polityków jest to najbardziej zajadła kampania od lat, bo kto uzyska mandat, zostanie milionerem. Stąd tak ogromne emocje związane z listami i zdrady, jak ta Łukasza Kohuta. Stająca na rozdrożach Unia, jej los, nie jest tematem rozmów większości Polaków. Niewielu wyborców interesuje się polityką UE, poza Zielonym Ładem, bo mają świadomość, że od polskich europosłów niewiele zależy. Jednocześnie coraz większy eurosceptycyzm bijący z pisowskiej propagandy sprawia, że jeśli nie za pięć, to za dziesięć lat może w wyborach pierwszy raz zostać postawiony polexit.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne

II edycja Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Andrzeja „Ibisa” Wróblewskiego

W środę 12 czerwca w Domu Dziennikarza przy ulicy Foksal 3/5 w Warszawie o godzinie 11:00 odbędzie się Gala wręczenia nagród II edycji Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Andrzeja „Ibisa” Wróblewskiego (zwanej w skrócie Nagrodą Ibisa). To nagroda, ustanowiona

Aktualne

STING 2024 WORLD TOUR

6 czerwca 2024 – ERGO ARENA, Gdańsk/Sopot 7 czerwca 2024 – Atlas Arena, Łódź Przedsprzedaż dla klientów i osób zainteresowanych ofertą Citi Handlowy rozpocznie się w środę, 22 listopada o godzinie 10:00 Przedsprzedaż

Aktualne Pytanie Tygodnia

Co w Polsce jest OK?

Krzysztof Daukszewicz,
satyryk, felietonista

W Polsce OK jest pogoda… A mówiąc poważniej, to jeśli chodzi o jakiekolwiek plusy, jestem raczej zdezorientowany. Patrząc na otaczającą rzeczywistość, cały czas dochodzę do wniosku, że świat w ogólnym rozrachunku nieustannie głupieje.

 

Prof. Krystyna Skarżyńska,
psycholog społeczny, Uniwersytet SWPS

OK dla mnie znaczy, że coś lub ktoś jest w porządku, działa właściwie, jest słuszne, niekoniecznie zaś super. OK jest więc to, że Polska stała się kolorowa, zróżnicowana obyczajowo, religijnie, politycznie i językowo. Zwiększa to szanse na rozwój, innowacyjność, kształtuje prodemokratyczne umiejętności: dostrzegania różnych perspektyw, dochodzenia do zgody lub kompromisu. OK jest bardziej demokratyczny niż poprzedni rząd koalicyjny, zróżnicowany światopoglądowo, wiekowo i płciowo. OK są spory wewnątrz koalicji, gdy służą lepszemu rozwiązywaniu problemów, a nie pokazywaniu wielkiego ego i wyższości moralnej. OK jest zmiana polityki na bardziej prospołeczną, nastawioną na potrzeby Polaków. Słusznie powstały trzy specjalne komisje sejmowe. Miały pokazać, w jakim stopniu dobro jednej partii i jej sojuszników było ważniejsze niż dobro państwa i obywateli, jakie instytucje i osoby są odpowiedzialne za bezprawne działania. Nie jest OK wzajemne okazywanie przez świadków i członków komisji lekceważenia, czasem jawnej wrogości, obrażanie. OK jest pamięć o 4 czerwca: musical „1989”, debaty i książki na temat Okrągłego Stołu, o historii Solidarności i jej bohaterach, także o kolejnych prodemokratycznych ruchach obywatelskich. OK jest mniej straszenia wojną, a więcej działań realnie zwiększających bezpieczeństwo obywateli.

 

Marcin Goździeniak,
współtwórca podcastu muzycznego „Synestezja”

Bardzo OK jest to, że w polskiej branży muzycznej dzieje się dziś wiele ekscytujących rzeczy. Nasza scena obfituje w młodych, utalentowanych artystów, którzy zdobywają coraz większe uznanie. Podbijają listy przebojów i wyprzedają największe stadiony w kraju w zaledwie kilka minut. Jeszcze parę lat temu takie sytuacje miały miejsce, tylko gdy przyjeżdżały duże zagraniczne gwiazdy. Dzisiaj Sanah czy Dawid Podsiadło nie mają z tym najmniejszego problemu. Bardzo cieszy, że wielu naszych wykonawców występuje dziś w kultowym cyklu 

MTV Unplugged, czyli tzw. grania bez prądu. W takich aranżacjach mogliśmy usłyszeć i zobaczyć m.in. Mroza, Krzysztofa Zalewskiego, Wojciecha Waglewskiego czy Tomasza Organka. W ostatnich latach obserwujemy też wzrost zainteresowania płytami winylowymi. Wiele polskich wytwórni i sklepów muzycznych odnotowuje wzrost ich sprzedaży. Ten powrót do vintage nie tylko jest OK, to jest po prostu cool.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Fałszywy doktorat rektora

Siedzący w areszcie Paweł C., były rektor Collegium Humanum, fabryki lewych dyplomów, jeszcze ma doktorat w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej (ChAT). Już w 2014 r. prof. Marek Wroński kwestionował ten doktorat. Udowodnił, że jest w nim ok. 140 stron żywcem przepisanych z innych prac naukowych. 85 stron z książki dr. hab. Krzysztofa Łojka „Rozłam w łonie Starokatolickiego Kościoła Mariawitów w 1935 r.” i 55 stron z książki Stanisława Rybaka „Mariawityzm. Studium historyczne”. Parokrotnie próbowano odebrać ten fałszywy doktorat Pawłowi C., ale bezskutecznie. Może pod wpływem kard. Kazimierza Nycza, który w liście do członków komisji pisał, żeby w sprawie doktoratu „wybaczyć, jak i wam jest wybaczane”. 

Może teraz rektor ChAT prof. abp Jerzy Pańkowski zamknie ten skandaliczny epizod.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 23/2024

Wyścig po euro

Nic dodać, nic ująć. Na okładce OSZUST Biedroń (z partnerem!), ten sam, który do dziś nie oddał PUBLICZNIE obiecanego mandatu PE… Pecunia non olet.
Włodzimierz Zielicz

W Polsce lewica musi się odbudować na zupełnie nowych podstawach, patriotycznych, socjalnych, podkreślających znaczenie stabilności w życiu człowieka pracy, prawa do wypoczynku, zabezpieczenia na starość i posiadania dzieci.
Tomasz Marek Sosnowski

Raczej nie zrobi tego kwartet Biedroniowie-Czarzasty-Żukowska.
Piotr Matejczyk

Kto z kim jest, stanowi problem prywatny, ale większym problemem jest to, że oni nie są ludźmi lewicy. I ci w parlamencie krajowym, i ci w europejskim to ludzie ze sporym odchyleniem prawicowym. Blisko im do PO, dlatego stworzyli wspólną koalicję rządową. Gdyby byli prawdziwą lewicą, nie chcieliby z tym gremium mieć do czynienia. Firmują fatalne działania rządu, a nawet w wielu kwestiach wyprzedzają. Lewica zatraciła zdrowy rozsądek, brnie w ton nadawany przez Tuska i Hołownię. Rosja tutaj jest dobrym przykładem. Oby taka ekipa w parlamencie była ostatnią.
Andrzej Kościański

Odkrzyżowanie

Zgadzam się z Wojciechem Kuczokiem, szczególnie co do przeciwskuteczności decyzji prezydenta Warszawy w sprawie krzyży. Nie chcę symboli religijnych ani emblematów ideologicznych w miejscach publicznych. Ale jeszcze bardziej nie chcę wojny religijno-ideologicznej. Szum medialny w sprawie krzyży nie służy ładowi i wyciszaniu. Dobrze napisał inny felietonista, Tomasz Jastrun, w „Świniobiciu”: „Prezydent Warszawy podpisał zarządzenie, które mówi, że w państwowych urzędach krzyże nie będą mogły być wywieszane na ścianach. Błąd. Powinien podpisać taką decyzję, z którą w pełni się zgadzam, po wyborach europejskich”. Józef Brzozowski

A ja myślę, że w sprawie krzyży w urzędach pan Kuczok jednak nie ma racji. A nawet, że przez takie podejście, typu „ustąp, nie ma o co się sprzeczać”, ustępowało się krok po kroku i w konsekwencji mamy to, co mamy, i nie wiemy, jak z tego wybrnąć. Do tego nie widać, żeby pan Trzaskowski miał choćby poparcie kolegów prezydentów. Może korzystają z doradców takich jak pan Kuczok i wolą stulić uszy.
Andrzej Nowiński

Zgadzałam się z autorem felietonu do momentu, w którym padło stwierdzenie, że demonstracje światopoglądowe na biurku urzędnika nie robią na petentach wrażenia. Owszem, robią. A mianowicie oburzają. Jeśli państwo jest świeckie, to taki urzędnik niech sobie te dwa skrzyżowane patyki w domu umieszcza, bo na szyi to już absolutnie nie. A jeśli Rafał Trzaskowski zezwala na takie pokazy, świadczy to o jego oportunizmie.
Ewa Gojawiczyńska

Usuwanie krzyży z gór wywoła większą wojnę niż to samo w przypadku urzędów, choćby dlatego, że w górach są one dłużej niż w urzędach, gdzie pojawiły się po długiej przerwie dopiero po 1989 r. W urzędach państwowych, szkołach, szpitalach itp. nie powinno być żadnych symboli religijnych. Decyzja Trzaskowskiego to krok w dobrym kierunku.
Włodzimierz Mytnik

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Karnowski na lodzie

A było tak pięknie. Prawdziwe dolce vita. Bracia Karnowscy i tygodnik „Sieci” kasy mieli jak lodu. Może stąd to porównanie obecnej władzy do tafli lodowej? Michał Karnowski pociesza się bowiem, że „lód pod nimi jest cieńszy, niż to wygląda przy pierwszym oglądzie”. Może i jest. Kiedyś zobaczymy. Na razie widzimy kumpli braci K. w nowych rolach. Już bez ustawek w „Sieci”. Dojna zmiana na golasa bardziej przypomina mafię niż genetycznych patriotów. Mafię, która się sypie. Są sygnaliści i taśmy. Słyszymy, jak i skąd miliony wędrowały do redakcji. A tam bezsenne noce i stres. Czekanie na kolejne zeznania. I na nieuchronne wezwanie do prokuratury. 

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Na okrągło Biedroń albo Śmiszek

Walcząca o przekroczenie progu wyborczego Nowa Lewica strzela sobie samobója za samobójem. TVN, Polsat i TVP uparcie lansują tylko dwóch kandydatów. Biedronia i Śmiszka. Występują oni tak często, że wyborcy mogą myśleć, że lewica nie ma nikogo innego. Tego, co o tej parze mówią inni kandydaci, nie możemy napisać. Ale i nie trzeba. Bo to samo mówią wyborcy. Na tej głupiej i bezczelnej samopromocji pożywi się PO. A ministrowi Bodnarowi przekazujemy wyrazy współczucia, że trafił mu się taki Śmiszek, który z pracą w ministerstwie niewiele ma wspólnego. Chytrusy zadbały o najlepsze okręgi. I o to, żeby na listach nie było poważnej konkurencji. Czy tak „lewica” może przeżyć?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Zapach euro i prochu

To będzie ciekawy bój, o stanowisko unijnego komisarza ds. obronności. Oczywiście jest ono jeszcze w sferze projektów, ten urząd trzeba najpierw stworzyć, ale powoli (w Unii wszystko dzieje się powoli) projekt wyłania się z mgły. Raczej nie będzie to, jak opisują media, jakiś unijny minister obrony, szef europejskiego wojska itd., tylko ktoś z innymi zadaniami. W większym stopniu osoba odpowiedzialna za odbudowę europejskiego przemysłu obronnego. 

Bo ten przemysł po 1990 r. w Europie wygasał. Teraz trzeba go odbudować. Innymi słowy, będzie to zajęcie bardziej dla menedżera, bankowca niż osoby przyjmującej defilady. Dyskusje na ten temat wciąż trwają. 

Wiele zresztą wyjaśni czerwcowe posiedzenie Rady Europejskiej, podczas którego mają być podejmowane decyzje dotyczące wzmocnienia przemysłu obronnego. Tusk i Ursula von der Leyen już wspólnie ogłosili, że ma to być europejski priorytet. 

Mniej więcej wiemy, co jest przygotowywane. Dużą rolę w odbudowie tego przemysłu ma odgrywać Europejski Bank Inwestycyjny. Ma on dysponować grantami, te środki będą kierowane również do średnich i małych firm.

Oprócz tego Komisja Europejska przygotowuje dodatkowe opcje finansowania produkcji obronnej i wspólnych, europejskich projektów. A Polska wraz z Francją i Estonią będą chciały wnieść projekt nowego KPO na rzecz obrony. Opartego na europejskich obligacjach. Skąd takie trio? Rzecz jest prosta – to związek tych najbardziej przestraszonych (Polska i kraje bałtyckie) i Francji, która na tym wszystkim może najwięcej zarobić, bo jej przemysł obronny jest niewygaszony, w dobrym stanie. 

Co z tego wyniknie? Czekają na te rozstrzygnięcia i wojskowi, i biznes. I politycy. Bo w dłuższej perspektywie niebagatelne znaczenie będą miały i decyzje dotyczące finansowania przemysłu obronnego, i to, kto zostanie komisarzem ds. obrony (różne kraje mają już swoich kandydatów), i w jakich ramach kompetencyjnych. Dla wielu firm może to być wielka szansa. W tej trudnej sytuacji liczy się więc przynajmniej to, że polska dyplomacja koło tej sprawy chodzi, trzyma rękę na pulsie.

Wciąż przecież pamiętamy, jak w marcu zrobiło się w Polsce zamieszanie, gdy Unia ogłosiła wyniki programu zwiększenia produkcji amunicji. Do rozdzielenia było 500 mln euro, Polska z tego dostała ledwie 2,1 mln. A Niemcy 85 mln. Nawet Węgry 27 mln… Szef prezydenckiego BBN wołał, że to skandal, pisowski minister obrony Mariusz Błaszczak dworował – że oto „Donald »Król Europy« Tusk załatwił dla Polski całe 0,42% z unijnego programu produkcji amunicji”. 

Wołali do momentu, kiedy pokazano im, że czas składania wniosków o finansowanie upłynął 13 grudnia 2023 r., a Polska złożyła ich na 4 mln euro… Ewidentnie więc odchodząca ekipa odpuściła sobie sprawę (delikatnie mówiąc).

Teraz mamy kolejne rozdanie, i finansowe, i polityczne. Dobrze byłoby, żeby nowy rząd nie szedł drogą PiS – że niczego nie składamy, a potem wołamy, że inni wzięli. Żeby wreszcie nastał czas prawdziwej polityki.

 

 

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Świrski da koncesję Republice

Milion we wtorek. I milion w piątek. Tak przez osiem lat żyło się Tomaszowi Sakiewiczowi, który dostawał kasę od struktur dojnej zmiany wedle potrzeb. A te miał ogromne. Podobnie jak ambicje, które sięgają zastąpienia Kaczyńskiego. Jedną ze ścieżek ma być wzmacnianie Telewizji Republika. Wzywa więc Sakiewicz pisowskiego taliba Macieja Świrskiego i pisowską Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, by mu dali koncesję na nadawanie naziemne. I jeśli te polityczne potwory będą trwać, dostanie ją. Wymusi na nich wszelkimi metodami. Na razie członkom KRRiT przypomina, kto ich wybrał. A partii Kaczyńskiego – że odpowiada za decyzję tych ludzi. Moralnie i politycznie. 

Talib już wie, że koncesję trzeba milionerowi dać.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.