Jan Widacki
Z dala od polityki
Kiedy piszę ten tekst, wybory samorządowe są jeszcze przed nami. Numer PRZEGLĄDU z moim felietonem ukazuje się już po wyborach. Poczekajmy na oficjalne wyniki, poczekajmy na drugą turę. Będzie co analizować i komentować. Na razie spróbujmy choć trochę odpocząć od polityki. W ostatnich tygodniach i tak mieliśmy jej nadmiar. Ale w Polsce dziś od polityki, jak się okaże, uciec trudno. Nauka polska jest reformowana! W życie weszła nowa ustawa autorstwa ministra Gowina i jego urzędników, podobno szeroko konsultowana
Wszyscy przyjaciele Sowy
Okazuje się, że premier Morawiecki też jadał u Sowy i Przyjaciół. Ujawnione ostatnio fakty przypominają również, że dzisiejszy premier i moralista, zachwycający się na jarmarkach twarogiem, przepadający za ludycznością, kiedyś lubił sobie dobrze podjeść wykwintnych potraw i popić je nie maślanką, ale niezłymi trunkami. Jedynie słownictwo premiera utrwalone na taśmach, wielokrotnie okraszane ulicznym k… jest świadectwem jego ówczesnego już przywiązania do ludu. Co gorsza, przy tej okazji przypomniano, że dzisiejszy premier, kolejny delfin PiS, kręcił się
Murzyńskość
Murzyńskość to termin wprowadzony do publicznego obiegu przez Radosława Sikorskiego w czasie jednej ze słynnych debat u Sowy i Przyjaciół. Ostatnio ten termin wypełnił się nową treścią. Stało się to w czasie pielgrzymki prezydenta Dudy do Waszyngtonu. Łaszący się bezskutecznie do Trumpa polski prezydent został upokorzony przy podpisywaniu porozumienia, gdy dopuszczono go do skrawka biurka amerykańskiego prezydenta i pozwolono podpisywać na stojąco, podczas gdy Donald Trump siedział przy biurku rozparty w swoim fotelu. Nie było to jakieś niedopatrzenie czy wynik nieporozumienia.
Fenomen Sławomira
Najpierw rytmiczna czkawka, człowieczek z wianuszkiem włosów wokół łysiny i z fryzjerskim wąsikiem rzuca się po estradzie w konwulsjach. Z tej czkawki i tych konwulsji wyrywa się pieśń: „Miłość, miłość w Zakopanem…”. Publika oszalała ze szczęścia skanduje: „Sławomir! Sławomir!”. Tak, to Sławomir! Widzieliście państwo i słyszeli? Naprawdę warto. Warto nie dla zdolności wokalnych Sławomira, nie dla banalnej melodii i jeszcze bardziej banalnych słów. Warto to zobaczyć (choćby na YouTube). Warto zobaczyć tego kiczowatego artystę i jego pełną uwielbienia
Wicepremier z „Samych swoich”
Wicepremier Gowin publicznie stwierdził, że jeśli wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie naszego Sądu Najwyższego byłby dla PiS niekorzystny, rząd polski po prostu go zignoruje. Tak powiedział, naprawdę. Z faktu tej wypowiedzi i jej treści wynika kilka wniosków. Wszystkie smutne. Po pierwsze, wicepremier zupełnie nie rozumie samej istoty Unii Europejskiej. Nie rozumie, że jest to dobrowolne stowarzyszenie państw, unia nie tylko gospodarcza, ale także cywilizacyjna, oparta na wspólnych wartościach cywilizacji zachodniej. Uzyskanie członkostwa w tej konfederacji, o które zabiegały
Podzwonne dla wymiaru sprawiedliwości
Właśnie się kończy dorzynanie Sądu Najwyższego. Po rozwaleniu Trybunału Konstytucyjnego partia rządząca wzięła się za Sąd Najwyższy. Nie chodzi już nawet o to, że na przymusową emeryturę wysłano dużą grupę dotychczasowych sędziów Sądu Najwyższego, w tym wielu naprawdę wybitnych prawników. Nie chodzi nawet o to, że ich miejsca zajmują z nominacji PiS i stworzonej przez tę partię atrapy Krajowej Rady Sądownictwa sędziowie o nader wątpliwych kwalifikacjach prawniczych i jeszcze bardziej wątpliwych kwalifikacjach moralnych. Wszystko to będzie skutkować
Współczuję policjantom
Najpierw usunięto z policji tych, którzy rozpoczęli służbę za PRL, w ówczesnej Milicji Obywatelskiej. Bez względu na to, czym się w niej zajmowali i jak się zachowywali. Tak jakby ściganie złodziei, morderców i pilnowanie porządku na drogach miało polityczny, w dodatku wrogi narodowi charakter. Tych, którzy nader gorliwie służyli staremu systemowi, usunięto ze służby jeszcze w 1990 r. Jeśli zrobiono to niedokładnie, poprawiły upływ czasu i biologia. PiS, któremu nie przeszkadza peerelowska przeszłość np. posła Piotrowicza czy naprawdę komunistyczna prof. Zybertowicza, przeszkadzało to,
Po spotkaniu Trumpa z Putinem
Spotkanie prezydentów Rosji i Ameryki zawsze jest wielkim wydarzeniem, bacznie obserwowanym przez polityków i dziennikarzy na całym świecie. Ostatnie spotkanie Trumpa i Putina było szczególne, bo doszło do niego, gdy stosunki amerykańsko-rosyjskie są niezwykle napięte, najgorsze od czasów zimnej wojny. Co więcej, doszło do niego bezpośrednio po szczycie NATO, gdzie Trump ostro oceniał przywódców państw Unii Europejskiej, atakował Niemcy za to, że domagają się od Paktu Północnoatlantyckiego, a faktycznie od Ameryki, obrony przed Rosją, a równocześnie kupują od Rosji ropę i gaz,
Tu nie chodzi tylko o obronę sądów
Za nami kolejny etap uśmiercania niezależności sądów. Właśnie weszła w życie ustawa pacyfikująca Sąd Najwyższy. Spacyfikowanie go, dokonane z oczywistym złamaniem konstytucji, polegało na tym, że nieusuwalni z jej mocy sędziowie, którzy ukończyli 65. rok życia, zostali automatycznie przeniesieni w stan spoczynku, czyli usunięci z sądu. Przerwano też sześcioletnią, zagwarantowaną konstytucją kadencję pierwszej prezes Sądu Najwyższego. Tłumaczenie, że w ten sposób – rewolucyjny, nieliczący się z porządkiem prawnym III RP – usprawnia się
Krakowska szkoła filozoficzna
Kiedyś była „krakowska szkoła historyczna”. Uchodziła za konserwatywną, choć wedle obowiązujących dzisiaj standardów trzeba by ją uznać za liberalno-lewacką. Krytycznie patrzyła na dzieje nasze (grzech pierwszy i w zasadzie niewybaczalny), świętości szargała („ale Świętości nie szargać, bo trza, żeby święte były”, szydził Wyspiański, jednak dzisiejsze półgłówki, specjaliści od „polityki historycznej”, nie dostrzegły szyderstwa, wzięły ten cytat dosłownie i nawet często wytaczają jako argument w dyskusji). Nawet w podstawy wspomnianej polityki historycznej ta krakowska szkoła historyczna godziła,







