Żarówka a sprawa polska

Żarówka a sprawa polska

Słoń z powiedzonka „słoń a sprawa polska” musi ustąpić miejsca żarówce. Dzięki prezydentowi Dudzie i jego talentom dyplomatyczno-dydaktycznym zademonstrowanym w Niemczech prezydent Frank-Walter Steinmeier, a wraz z nim cały świat, zrozumiał wreszcie, na czym polegają wolność i demokracja, i – co więcej – jakie czyhają na nie zagrożenia. Jako przykład ograniczania wolności i demokracji podał prezydent Duda zalecenie Unii Europejskiej dotyczące żarówek energooszczędnych, które mają zastąpić żarówki tradycyjne. Tymczasem pan prezydent, przywykły do tradycyjnych wartości, gustuje w tych żarowych. Takich z drucikiem. A tu Unia, paskudna, tak ogranicza wolność polskiego prezydenta i zapewne wielu podobnych mu miłośników żarówek z drucikiem!

Co prawda, na twarzy niemieckiego prezydenta malowało się osłupienie, ale być może tak wyrażał swój zachwyt i podziw dla prezydenta ościennego kraju.

Powiedzieć coś głupiego zdarza się zapewne każdemu. Nie wykluczam, że i Albert Einstein czasem coś głupiego palnął. Ale jestem przekonany, że owa głupota nie dotyczyła fizyki.

Absolwentowi, a tym bardziej doktorowi Wydziału Prawa, w dodatku Uniwersytetu Jagiellońskiego, takiej głupoty palnąć nie wypada. A co dopiero prezydentowi europejskiego państwa.

Aby powiedzieć coś tak głupiego, trzeba nie rozumieć istoty rozmaitych ograniczeń, które podejmowane są dla dobra ogółu. Nie rozumieć istoty prawa ani istoty państwa. Ani istoty Unii Europejskiej.

Studenta prawa uczy się historii doktryn politycznych i prawnych i w ramach tego przedmiotu pokazuje się istotę umowy społecznej oraz granice wolności. Tłumaczy się, że granicą wolności jednostki jest wolność innych jednostek. Pokazuje, że bezwzględne realizowanie wolności przez poszczególne jednostki, kosztem innych jednostek i bez liczenia się z ich wolnościami, jest niedopuszczalne. Na zajęciach z różnych dyscyplin obowiązującego prawa pokazuje się, jakie są realne granice wolności słowa (nie można nikogo obrażać czy kłamać na czyjś temat i zasłaniać się wolnością słowa). Prawo karne niesłychanie – z punktu widzenia pana prezydenta – ogranicza wolność jednostek, zabraniając zabijać, kraść, gwałcić, fałszować dokumenty…

Tak. Nakazy i zakazy prawa regulują życie społeczne. Można więc powiedzieć, że ograniczają wolność. Ale czy można sobie wyobrazić społeczeństwo, w którym żaden zakaz ani nakaz prawa nie obowiązuje? W którym, nie bacząc na dobro innych jednostek ani całej społeczności, każdemu wszystko wolno?

Unijne zalecenie odchodzenia od tradycyjnych żarówek podyktowane było nie chęcią dokuczenia ich miłośnikom, ale tym, że zużywają one więcej energii niż żarówki energooszczędne. Więcej energii – ze szkodą dla środowiska – trzeba zatem wyprodukować w elektrowniach. Zmniejszenie zużycia energii leży w interesie nas wszystkich, z miłośnikami starych żarówek włącznie. Nawet gdyby Unia zakazała sprzedaży takich żarówek (nie wiem, czy zakazała, bo wciąż są one u nas w sprzedaży), zrobiłaby to w interesie i dla dobra ogółu. Nie ma to nic wspólnego z ograniczeniem wolności i demokracji.

Żarówka pana prezydenta świecić będzie jeszcze długo. I długo jeszcze będzie symbolem władzy szczególnie nieoświeconej. Nawet żarówką energooszczędną.

Tymczasem Krajowa Rada Sądownictwa postanowiła uczcić… 100 lat niezależnego sądownictwa w Polsce. Naprawdę! Organizuje w tej sprawie konferencję międzynarodową, na którą udało się jej pozyskać nawet (i zdaje się – jedynie!) zagranicznego referenta z Armenii. To, że nikt z krajów starej demokracji nie zechciał przyjąć zaproszenia, jest dla mnie zrozumiałe. Ale z Białorusi czy Turkmenistanu albo nawet Korei Północnej może ktoś by przyjechał. Nie zaproszono? Zaproszono, ale nawet oni nie przyjęli zaproszenia? Faktycznie, Krajowa Rada Sądownictwa w obecnym składzie i przy obecnym trybie powoływania, przy ogólnie znanych zasługach na rzecz utrzymania niezależności władzy sądowniczej nie wydaje się szczególnie predestynowana do czczenia tej rocznicy. Chyba że hasło „Stulecie niezawisłości sądownictwa w Polsce” należy rozumieć dosłownie – od 1918 r. do 2018. Po roku 2018 już tej niezależności sądownictwa nie będzie?

Na marginesie, wedle konstytucji (brzydkie słowo na k) sądy są niezależne (art. 173 konstytucji). Niezawiśli są sędziowie (art. 178 konstytucji). Wypadałoby, by Krajowa Rada Sądownictwa – nawet w obecnym składzie – te dwa pojęcia odróżniała.
Oj, chyba i tu zabrakło żarówki. Ciemność widzę, wkoło ciemność!

Wydanie: 44/2018

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Andrzej Duda

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy